Potwierdziły się obawy kierowców dotyczące jazdy nowymi bolidami na torze Spa. O wynikach decydował algorytm i jak najlepsze dopasowanie się do niego.
Jeszcze przed wyścigiem na legendarnym belgijskim torze zawodnicy mówili, iż “to już nie to Spa” i jedne z najlepszych zakrętów w kalendarzu F1 straciły swój urok.
I choć zobaczyliśmy nieco walki na torze, to jednak znacznie mniej niż zazwyczaj, a niektóre manewry były… przypadkowe.
Zauważyli to też komentatorzy, którzy zwrócili uwagę, iż to, co dzieje się w F1, nie jest tym, czego wszyscy oczekują.
“Myślę, iż wszyscy próbują to zrozumieć… Szczerze mówiąc, serce się kraje ponieważ straciliśmy wszystkie świetne zakręty na Silverstone i teraz na Spa jest ta sama sytuacja. Te nowe regulacje mocno dotykają nas w szybkich zakrętach” – mówi Martin Brundle.
Widać to dobrze choćby na nagraniu z kwalifikacji do GP Belgii. Onboard z okrążenia, którym pole position zdobył Andrea Kimi Antonelli… nie wygląda imponująco.
It’s the longest and most scenic track on the F1 calendar 🤩
Take in every high-speed twist and turn from Kimi Antonelli’s sensational pole lap around Spa ⏱️#F1 #BelgianGP @pirellisport pic.twitter.com/GplUC2VSPi
— Formula 1 (@F1) July 18, 2026
Ale również na prostych nie jest to F1, której oczekujemy. Na wielu nagraniach widać, iż auta zwalniają za sprawą tzw. super-clippingu i daleko przez zakrętami wytracają prędkość. Co ciekawe, przez cały weekend nie dostawaliśmy w transmisjach wskazań prędkościomierza – właśnie po to by nie było widać super-clippingu.
Insanely helpful while insanely sad to see the state of F1 pic.twitter.com/Xih9K9zoj1
— Cytrus 🍋 (@cytrusf1) July 21, 2026

5 godzin temu
















