- Zostałam odstawiona od trenera głównego [Rolanda Cieślaka – red.]. Przed pierwszymi zawodami Pucharu Świata. Zakomunikował to trener. Uzasadnił swoją decyzję, ale to był jego punkt widzenia. Nie chciałam o tym mówić w trakcie sezonu, ale właśnie najważniejszy start się zakończył, więc mówię. To były sprawy organizacyjne, a nie finansowe. Pomoc grupy dla mnie jako sprinterki była okrojona. Sama przygotowywałam sobie plan treningów i było to ciekawe, dobre doświadczenie, bo zdobyłam srebro mistrzostw Europy. Związek ten stan przyklepał - stwierdziła Andżelika Wójcik po zajęciu 11. miejsca w biegu na 500 m.
REKLAMA
Zobacz wideo Prezes Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego o wypowiedzi Andżeliki Wójcik: To kłamstwo, za które powinna przeprosić trenerów
Afera gotowa. Słowa zawodniczki skontrował prezes Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego Rafał Tataruch, wprost zarzucając jej kłamstwo, a sekretarz generalny i szef misji olimpijskiej Konrad Niedźwiedzki wyjaśnił, iż to Wójcik nie chciała wsparcia. - Przy okazji zawodów PŚ w Salt Lake City poróżniła się [...] z tym trenerem i zdecydowała, iż nie chce jego pomocy. Przyjął to do wiadomości i zaoferował jej rozpisywanie planów treningowych. Zawodniczka z tego nie skorzystała - mówił.
"To nie powinno wypłynąć podczas igrzysk"
Sprawa Andżeliki Wójcik jest szeroko komentowana w mediach. Głos zabrał m.in. członek zarządu Polskiego Związku Narciarskiego Rafał Kot.
ZOBACZ TAKŻE: Jeden moment zadecydował. Oto co zrobiła Polka w ćwierćfinale
- Nie powinno to wypłynąć podczas trwania igrzysk olimpijskich - powiedział w Polsacie Sport. - Mogę tylko potwierdzić słowa prezesa, iż jej postawa źle wpływa na całą grupę, która ma jeszcze przed sobą starty, nie ma spójności, jednolitego podejścia do treningu, zawodów i wspólnego mieszkania. Jest aspołeczna. To powinno być wyjaśnione po zakończeniu imprezy. Myślę, iż powinni się spotkać w gabinetach i porozmawiać. A tak to ja wiem co będzie. Jutro jedne media będą za trenerami, inne za zawodniczką, a wszystko tylko po to, by podsycać ogień nieporozumienia, nienawiści - ocenił.
Borek odpowiada Kotowi. Ostro!
Bardzo ostro na te słowa zareagował Mateusz Borek. Komentator TVP Sport uderzył nie tylko w eksperta, ale także w dziennikarzy. "Obrady KC PZPR. Koloryzowane" - napisał na portalu X. Potem rozwinął swoją myśl w Kanale Sportowym.
- Jestem załamany. To są teksty przeniesione sprzed 40-50 lat. Siedzą w tym studiu meble i nikt nie jest w stanie skontrować i powiedzieć do Kota: Co ty człowieku pier***? […] Jak słabe jest dziennikarstwo, iż takie afery wypływają tylko po porażkach na igrzyskach? - wypalił.
Borek podkreślił, iż właśnie igrzyska olimpijskie są najlepszym czasem, by takie sprawy poruszać. Kibice w Polsce mają okazję co cztery lata, przy okazji najważniejszej imprezy czterolecia, obejrzeć na żywo niszowe dyscypliny, takie jak m.in. curling, short track czy łyżwiarstwo szybkie. Dla sportowców to arena, z której korzystają, bo wtedy zainteresowanie nimi jest największe, wtedy mają możliwość, by wykrzyczeć swoje żale i nie obawiać się, iż jak zwykle do nikogo one nie trafią.
To zresztą nie pierwsza afera w trakcie ZIO. Głośno o problemach w trakcie przygotowań i konieczności jeżdżenia na starych sankach mówiły Nikola Domowicz i Dominika Piwkowska. Gorzko o swojej postawie, ale i trenerów oraz kolegów przed kamerami opowiadał biathlonista Konrad Badacz.
Będzie spotkanie na szczycie
Dzień po występie Wójcik i komentarzach "na gorąco", często przesadnie emocjonalnych, Rafał Tataruch zapowiedział, iż dojdzie do spotkania władz związku z zawodniczką. - Mam nadzieję, iż dziś po południu, gdy już będziemy po zawodach, dojdzie do spotkania Andżeliki Wójcik z dyrektorem sportowym, by wyjaśnić wszystkie zarzuty. Bzdurne zarzuty - powiedział w rozmowie z Interią.
- Szkoda, iż tak postąpiła, bo w tym momencie przykryła piękne starty swoich kolegów - dodał.
PZŁS ma już swój sukces na tych igrzyskach. Po srebrny medal na dystansie 10000 m sięgnął Władimir Semirunnij. Damian Żurek dwa razy był czwarty (500 i 1000 m), Kaja Ziomek-Nogal na 500 m była szósta. Michał Niewiński w short tracku w biegu na 1000 m zajął dziewiątą lokatę.

2 godzin temu




