Boniek naprawdę to powiedział po "samobóju" Lewandowskiego. "Nareszcie"

2 godzin temu
Robert Lewandowski zanotował dwa trafienia w meczu ze Slavią Praga. Pech chciał, iż jedno z nich wylądowało w bramce strzeżonej przez Joana Garcię i dało Czechom remis. Ostatecznie Blaugranie udało się wygrać z rywalem, a nt. tego samobójczego trafienia zabrał głos Zbigniew Boniek.
FC Barcelona nie bez problemów pokonała Slavię Praga 4:2 w Lidze Mistrzów. Podopieczni Hansiego Flicka przegrywali 0:1, ale wyszli na prowadzenie za sprawą dwóch trafień Fermina Lopeza. Czechom udało się wyrównać - przy pomocy Roberta Lewandowskiego - ale ostatecznie górą była Duma Katalonii.

REKLAMA







Zobacz wideo Lewandowski trafi do MLS? Kosecki: Często to powtarzał, na pewno ma plan



Zbigniew Boniek reaguje na samobójcze trafienie Roberta Lewandowskiego
Mecz Roberta Lewandowskiego ze Slavią Praga zapisał się w historii - Polak co prawda strzelił Czechom Gola, ale wcześniej zanotował... samobójcze trafienie. Co ciekawe, to był jego pierwszy taki gol w karierze. Zdziwieni tym trafieniem byli choćby Czesi, bo najpierw ich oficjalny profil w serwisie X poprosił sztuczną inteligencję, czyli Groka, o przerobienie zdjęcia polskiego napastnika. I umieszczenie go w koszulkę Slavii Praga. A następnie na swoim Instagramie zamieścił post: "Lewandowski strzela dla Pragi, kto by pomyślał" - czytamy.


Głos nt. tego trafienia zabrał także Zbigniew Boniek, który udzielił wywiadu Polsatowi Sport. - Nareszcie Robert strzelił "samobója", bo nie ma zawodnika, który by tego nigdy w życiu nie zrobił - zaczął.
Zobacz też: Hiszpania od rana trąbi o Lewandowskim. Oto powód
- Robertowi powoli się kończy kariera i w końcu strzelił przypadkowego "samobója". Najważniejsze, iż się gwałtownie zrehabilitował i po dobrym podaniu Rashforda strzelił czwartą bramkę dla Barcelony - zakończył.



Po meczu Robert Lewandowski podszedł z dystansem do tego, co stało się na boisku. - Mam dwie bramki, w pierwszej i w drugiej połowie, więc jest okej (śmiech). Wiadomo, iż w tej sytuacji (przy bramce samobójczej) chciałem pomagać, bo już wcześniej często te piłki były rzucane na pierwszy słupek i mieliśmy problem z tym, żeby zawodnik wybijał te piłki, więc chciałem jeszcze pomóc. No, ale tak naprawdę nie do końca wiedziałem, gdzie ona się odbiła i jak ona w ogóle wpadła do bramki. Czasami tak bywa. To jest piłka nożna. No, ale kolejna bramka też można by ją zaliczyć w sumie - żartował.
Idź do oryginalnego materiału