Bójka piłkarzy na treningu Realu. W szatni klubu zawrzało przed El Clasico

1 tydzień temu

Real Madryt przeżywa jeden z najtrudniejszych sezonów od lat. Wszystkie puchary dawno wypadły z zasięgu, a walka o mistrzostwo Hiszpanii jest już praktycznie zakończona – i to na niekorzyść Królewskich. Na cztery kolejki przed końcem kampanii La Liga ekipa ze stolicy traci do Barcelony aż jedenaście oczek. Blaugrana tytuł może przypieczętować już 10 maja – w bezpośrednim spotkaniu z Realem na Camp Nou. Katalończykom wystarczy jeden punkt. Dla Madrytu oznaczałoby to domknięcie sezonu absolutnie bez niczego.

Tymczasem w klubie dzieje się coś, co niepokoi bardziej niż same wyniki.

Faul, który wszystko uruchomił

Na kilka dni przed tym historycznym meczem ośrodek treningowy w Valdebebas był świadkiem zdarzenia, które natychmiast obiegło całą Hiszpanię. Podczas środowych zajęć Federico Valverde i Aurelien Tchouameni wdali się w gwałtowną wymianę zdań – punkt zapalny stanowił jeden z fauli podczas wewnętrznej gierki. Obaj pomocnicy ruszyli na siebie, zaczęli się przepychać i wykrzykiwać. Dziennikarze „Marki” opisali to jako jeden z najtwardszych incydentów, jaki pamięta ten kompleks od lat. Co ważne – emocje nie opadły po zejściu z boiska. Awantura przeniosła się do szatni i trwała jeszcze długo po zakończeniu treningu.

Arbeloa bez autorytetu

To nie jest przypadkowy wybuch. Napięcie w Realu rośnie od tygodni, a w centrum całej tej sytuacji stoi trener Alvaro Arbeloa. Według hiszpańskich mediów aż sześciu piłkarzy drużyny całkowicie zerwało z nim kontakt – dosłownie nie zamienia z nim ani słowa. Jednym z nich jest Dani Ceballos, który niedawno wszedł do gabinetu szkoleniowca i bez ogródek przekazał mu, by więcej się do niego nie odzywał. Po tej rozmowie pomocnik wypadł z kadry meczowej i już raczej do niej nie wróci. Klub szuka mu kupca – najpoważniejszym tropem wydaje się Real Betis.

Sam Arbeloa pytany o atmosferę w drużynie na konferencji prasowej uciekł w dyplomację: „Co dzieje się w szatni Realu Madryt, zostaje w szatni Realu Madryt” – przypomniał zasadę, którą podobno przejął od starszych kolegów dwie dekady temu, jeszcze jako zawodnik.

Problemy trenera sięgają jednak głębiej. Gdy na początku roku przejmował drużynę po Xabim Alonso, wchodził w środowisko rozbite na frakcje. Alonso odchodził poróżniony z kilkoma liderami szatni. Arbeloa co prawda odbudował część tych relacji, ale gwałtownie sam popadł w nowe – z Raúlem Asencio, Danim Carvajalem i wspomnianym Ceballosem.

Seria, która nie ma końca

Środowy incydent nie był pierwszym tego rodzaju w tym sezonie. Kilka tygodni wcześniej media szeroko opisywały starcie Antonia Rüdigera z Alvaro Carrerasem. Młody obrońca sam potwierdził na swoich mediach społecznościowych, iż do „incydentu z kolegą” rzeczywiście doszło. Niemiec przeprosił za swoje zachowanie cały zespół. Wcześniej informowano też o napięciach między Kylianem Mbappe a częścią sztabu szkoleniowego.

Mourinho czeka za drzwiami

Po zakończeniu sezonu w Madrycie zapowiada się poważna przebudowa. Arbeloa traci stanowisko – to kwestia czasu. Faworytem do objęcia Królewskich jest Jose Mourinho, którego kandydaturę ma osobiście popierać Florentino Perez.

Real wchodzi zatem w najważniejsze starcie z Barceloną bez minimalnego choćby spokoju wewnętrznego – ze skłóconą grupą, trenerem bez autorytetu i atmosferą, która bardziej przypomina końcówkę upadającego projektu niż przygotowania do prestiżowego Klasiku.

Idź do oryginalnego materiału