Biliński powtórzy w Barcelonie swój największy sukces w Formule 2?

2 godzin temu



Drugie miejsce wywalczone na ulicach Monte Carlo sprawiło, iż został pierwszym Polakiem, który stanął na podium Formuły 2. Choć sam przyznaje, iż jako kierowca zawsze chce wygrywać, po weekendzie w Monako dominują przede wszystkim satysfakcja, duma i przekonanie, iż był to istotny krok w jego rozwoju.

– Ogólnie rzecz biorąc, drugie miejsce w Monako to fantastyczne uczucie. Wykonaliśmy świetną pracę i w końcu pokazaliśmy, na co nas stać. Bycie pierwszym polskim kierowcą w historii Formuły 2, który stanął na podium, to niesamowite uczucie – mówi Biliński.

Radość większa niż niedosyt

Choć do zwycięstwa zabrakło niewiele, młody kierowca nie ukrywa, iż po przekroczeniu linii mety przede wszystkim cieszył się z osiągniętego wyniku.

“Byłem bardzo szczęśliwy, gdy przekroczyłem linię mety w Monako. Oczywiście jako kierowca zawsze chcę wygrywać, więc drugie miejsce pozostawia lekki niedosyt. Monako to jednak specyficzny tor, gdzie o wyniku często decyduje już pozycja startowa” – mówi Roman Biliński.

Jak podkreśla, podczas wyścigu zrobił wszystko, co było możliwe.

“Dałem z siebie wszystko przez cały wyścig, ale nie wszystko jest możliwe do nadrobienia. jeżeli ruszasz tam z pole position, najczęściej również wygrywasz. Dlatego uważam, iż wykonaliśmy świetną pracę i możemy być naprawdę zadowoleni z tego rezultatu” – stwierdza kierowca.

Monako – miejsce wyjątkowe dla wszystkich kierowcy

Dla wielu zawodników podium w Monte Carlo jest jednym z najcenniejszych osiągnięć w karierze. Biliński nie ma co do tego wątpliwości.

“Podium w Monako to jedno z najbardziej prestiżowych miejsc w świecie sportów motorowych. Na tym torze triumfowali i świętowali sukcesy najwybitniejsi kierowcy, dlatego możliwość stanięcia tam była dla mnie ogromnym zaszczytem. Zostałem pierwszym Polakiem, który stanął na podium w Formule 2, co sprawia, iż ten moment pozostało bardziej wyjątkowy. Byłem po prostu w siódmym niebie i czułem ogromną radość” – mówi Biliński.

Pewność siebie od pierwszego dnia

Rezultat nie był dla kierowcy całkowitym zaskoczeniem. Już przed rozpoczęciem weekendu czuł, iż może walczyć o czołowe pozycje.

“Do weekendu w Monako podchodziłem z dużą pewnością siebie. Rok wcześniej wywalczyłem pole position w swojej grupie i ukończyłem wyścig główny na drugim miejscu, dlatego wiedziałem, iż potencjał jest. Oczywiście wyzwaniem był fakt, iż po raz pierwszy ścigałem się tutaj samochodem Formuły 2, ale mimo to od początku weekendu czuliśmy się mocni. Myślę, iż wykonaliśmy bardzo dobrą pracę, a nasza pewność siebie przełożyła się na solidny wynik na torze” – zaznacza Biliński.

Kolejny historyczny krok

Dla Bilińskiego szczególne znaczenie ma fakt, iż po raz kolejny jako pierwszy Polak osiągnął wynik, którego wcześniej nie dokonał żaden rodak.

“Bycie pierwszym polskim kierowcą na podium w Formule 2 to dla mnie coś absolutnie wyjątkowego. To moment, który zostanie ze mną na całe życie. W zeszłym roku w Formule 3 przeżyłem podobne chwile, stając się pierwszym Polakiem na podium. A teraz znów zapisuję się w historii – jako pierwszy Polak na podium w Formule 2. To coś naprawdę niezwykłego” – mówi Roman.

Podium nie zmienia celów

Mimo sukcesu Biliński pozostaje spokojny i konsekwentny w realizacji swoich planów.

“Szczerze mówiąc, to nie zmienia dla mnie zbyt wiele, jeżeli chodzi o moje ambicje. Zawsze wiedziałem, iż mamy taki potencjał. Wiele rzeczy, które były poza moją kontrolą, poszło w tym sezonie nie tak, a teraz w końcu pokazaliśmy, iż mamy dobre tempo i możemy walczyć z czołówką” – mówi.

Dlatego Roman nie zamierza zmieniać swojego podejścia.

Za każdym razem, gdy wsiadam do samochodu, chcę po prostu osiągnąć maksymalny możliwy poziom. Teraz po prostu czekam na kolejny wyścig i zobaczymy, co możemy zrobić dalej.

Sukces całego zespołu

Historyczne podium ma znaczenie nie tylko dla samego kierowcy, ale również dla całego zespołu.

“To ogromny wynik dla zespołu. Dwa podia w jeden weekend to naprawdę świetny rezultat. Mam nadzieję, iż dzięki temu awansujemy również w klasyfikacji zespołowej, bo na to zasługujemy” – stwierdza.

Biliński podkreśla, iż zarówno on, jak i jego zespołowy partner Dino Beganović, ciężko pracują na kolejne sukcesy.

“Dino i ja mocno naciskamy, dajemy z siebie wszystko i mam nadzieję, iż w kolejnych rundach gwałtownie będziemy piąć się zarówno w klasyfikacji kierowców, jak i zespołów. Ale nigdy nic nie wiadomo — na pewno będziemy dalej walczyć i dawać z siebie maksimum” – podkreśla Biliński.

„Chcę być pierwszym Romanem Bilińskim”

Po sukcesie w Monako ponownie pojawiły się porównania do Roberta Kubicy. Biliński traktuje je jako ogromne wyróżnienie, ale jasno określa własną drogę.

“Bycie porównywanym do tak inspirującego i świetnego kierowcy jak Robert Kubica jest czymś wyjątkowym. Jednocześnie nie chcę być drugim Robertem Kubicą, chcę być pierwszym Romanem Bilińskim. Przeszedłem już naprawdę wiele w swojej karierze i czuję, iż wciąż dokładam kolejne cegiełki, żeby spełnić to marzenie. Mam nadzieję, iż uda mi się to zrobić dla Polski, ale też dla siebie i swojej rodziny. To moje marzenie i zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby je zrealizować” – stwierdza.

Historyczne podium w Monako jest jednym z największych sukcesów w dotychczasowej karierze Romana Bilińskiego. Sam kierowca patrzy jednak przede wszystkim w przyszłość. Jak podkreśla, zespół udowodnił, iż może walczyć z najlepszymi, a on sam chce wykorzystać ten moment jako punkt wyjścia do kolejnych sukcesów w Formule 2.

Czy prestiżowe osiągnięcie z ulic Monte Carlo powtórzy w Barcelonie? Tego dowiemy się już w ten weekend.



Idź do oryginalnego materiału