Bartosiński wyjaśnił zamieszanie wokół kontraktu: Dowiedziałem się o tym dużo później

mymma.pl 6 dni temu
Zdjęcie: Bartosiński wyjaśnił zamieszanie wokół kontraktu Dowiedziałem się o tym dużo później


Adrian Bartosiński postanowił doprecyzować swoją wcześniejszą wypowiedź dotyczącą kontraktu z KSW. Mistrz organizacji zaznaczył, iż przy podpisywaniu umowy zaufał ludziom odpowiedzialnym za jej sprawdzenie, a o istotnym zapisie miał dowiedzieć się dopiero po kilku kolejnych walkach.

Cała dyskusja zaczęła się od jednego z ostatnich streamów „Bartosa”. Zapytany o możliwość wcześniejszego przejścia do UFC stwierdził, iż gdyby wszystko zależało wyłącznie od niego, już od dwóch lat występowałby w największej organizacji MMA na świecie. Przy okazji mocno uderzył w swojego byłego menedżera, mówiąc, iż ten „nie umiał czytać kontraktów”.

Do sprawy odniósł się później Artur Gwóźdź. Szef Artnox Management przypomniał, w jakich okolicznościach Bartosiński trafiał do KSW i zaznaczył, iż w umowie znajdował się zapis podobny do tego, który wcześniej obowiązywał Mateusza Gamrota. Kolejne zwycięstwa mogły automatycznie wydłużać współpracę o następne pojedynki.

Adrian Bartosiński
VS
Tymoteusz Łopaczyk

Bartosiński odpowiada: To nie ja jestem od sprawdzania umów

Teraz głos ponownie zabrał sam mistrz. Bartosiński skomentował wpis użytkownika Michael96PL na platformie X (dawniej Twitter) i jasno zaznaczył, iż jego zdaniem odpowiedzialność za analizę kontraktu spoczywała na menedżerze oraz prawniku.

– W tym przypadku to nie ja jestem od sprawdzania umów tylko menadżer i prawnik. Zostałem uświadomiony o zapisie przedłużających się walk po 4 lub 5 walce, czyli dawno po podpisanym kontrakcie. Podpisując kontrakt zostałem zapewniony, iż został sprawdzony przez prawnika i jest to taki sam kontrakt, jak wszystkich zawodników. A jednak tak nie nie było. Pozdrawiam serdecznie – napisał „Bartos”.

Z tych słów wynika, iż Bartosiński nie kwestionuje samego faktu podpisania umowy, ale sposób, w jaki miała zostać mu przedstawiona jej treść. Według niego został zapewniony, iż kontrakt jest standardowy i nie zawiera nietypowych zapisów.

Dopiero po kilku kolejnych występach miał dowiedzieć się, iż umowa może przedłużać się wraz z kolejnymi wygranymi. To właśnie ten mechanizm miał później utrudnić mu ewentualne odejście z KSW.

W tej sytuacji obie strony przedstawiają dziś zupełnie różne wersje tamtych wydarzeń. Gwóźdź podkreśla, iż Bartosiński świadomie podpisał umowę i bardzo chciał trafić do KSW, natomiast mistrz twierdzi, iż nie został adekwatnie poinformowany o jednym z najważniejszych zapisów kontraktu.

Idź do oryginalnego materiału