Barcelona nieskuteczna, ale zwycięska. „Lewy” bez błysku

9 godzin temu

Hansi Flick po zakończeniu sobotniego starcia Elche z Barceloną bardzo głęboko odetchnął z ulgą. Jego podopieczni z uporem godnym lepszej sprawy prosili się bowiem w tym spotkaniu o poważne kłopoty, marnując mnóstwo dogodnych okazji bramkowych. Ostatecznie zgarnęli jednak trzy punkty na stadionie, na którym dotychczas zwyciężyła w tym sezonie ligowym tylko jedna drużyna przyjezdna.

Robert Lewandowski pojawił się na murawie po przerwie, no i – co tu kryć – wielkiej roli w tym meczu nie odegrał.

Barcelona była nieskuteczna, choć gwałtownie wyszła na prowadzenie

Barcelona bardzo gwałtownie otworzyła wynik sobotniego spotkania. Już w szóstej minucie do siatki trafił Lamine Yamal, który bezlitośnie wykorzystał fatalne ustawienie gospodarzy w defensywie (i znakomite dogranie Daniego Olmo). Ale nie można powiedzieć, by ta bramka ustawiła mecz pod dyktando Katalończyków. A wręcz przeciwnie, Elche w miarę gwałtownie otrząsnęło się po utracie gola i w pewnym momencie odebrało choćby Blaugranie inicjatywę. Można się zresztą było spodziewać, iż taki czas w tym meczu nadejdzie. Ostatecznie podopieczni Edera Sarabii nie należą do drużyn, które dobrze się czują ukryte za podwójną gardą.

Statystyki zawodnika (sezon) dostarczony przez Superscore

Elche potrafi i lubi odważnie atakować choćby wyżej notowanych przeciwników. Ta śmiała postawa gospodarzy zdawała się zresztą popłacać. W 29. minucie zanotowali oni bowiem wyrównujące trafienie. Alvaro Rodriguez nie dał się dogonić Ericowi Garcii i bez kłopotów skierował futbolówkę do sieci.

I wiecie co? Elche na tego gola naprawdę zapracowało.

Tylko iż wyrównanie ewidentnie podziałało na Barcelonę niczym zimny prysznic. Zawodnicy Hansiego Flicka natychmiast po utracie bramki rzucili się rywalom do gardeł, chcąc jak najszybciej wrócić na prowadzenie. I dopięli swego jeszcze przed przerwą, kiedy swojego dwunastego gola w bieżącym sezonie ligowym zdobył Ferran Torres. Inna sprawa, iż Hiszpan powinien był schodzić na przerwę z co najmniej dwiema bramkami na koncie. Fenomenalne szanse strzeleckie partolił także Fermin Lopez. Flick przy linii bocznej wychodził z siebie, nie mogąc uwierzyć, iż jego zespół nie zabił emocji jeszcze w pierwszej połowie tego meczu.

Aż z ciekawości zerknęliśmy, ile wynosił współczynnik oczekiwanych goli (xG) Blaugrany przed zmianą stron. Otóż… 4,22 (przy 0,29 xG po stronie Elche). To mówi wiele o tym, jak bardzo Katalończykom w pierwszej fazie tej rywalizacji brakowało zimnej krwi w polu karnym przeciwnika.

Lewandowski wszedł po przerwie. Barcelona przyklepała trzy punkty

Nie może więc dziwić, iż trener Barcelony w 60. minucie spotkania oddelegował na boisko Roberta Lewandowskiego.

Zespół gości potrzebował egzekutora. kilka zresztą brakowało, a Duma Katalonii po przerwie gorzko pożałowałaby szans zmarnowanych w pierwszej odsłonie meczu. Elche przeprowadziło bowiem dwa-trzy naprawdę interesujące ataki, jeden choćby zakończony trafieniem, ale bramka nie została uznana z powodu ofsajdu. Z kolei Martim Neto, zmiennik w ekipie gospodarzy, parę chwil po wejściu na murawę z sobie tylko znanych powodów nie zdecydował się na uderzenie w nadzwyczaj dogodnej pozycji. Kiwał, drobił, kombinował, namyślał się, aż w końcu w panice oddał futbolówkę koledze, a ten… skiksował. No i całą okazję szlag trafił.

Obrońcy mistrzowskiego tytułu uspokoili sytuację dopiero w 72. minucie gry. Yamal – bardzo w tym meczu chimeryczny, mieszający akcje udane z kompletnie beznadziejnymi – tym razem zachował się znakomicie i dograł do Marcusa Rashforda, który po prostu nie mógł tego spudłować.

Marcus Rashford znów strzela!

Akcja Yamala, wykończenie Anglika i mamy 3:1 dla @FCBarcelona

Oglądaj w CANAL+: https://t.co/kfk01HK0fo pic.twitter.com/4CegnuV24c

— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) January 31, 2026

Po końcowym gwizdku Hansi Flick wyglądał, jakby z serca spadł mu nie zwykły kamień, tylko olbrzymich rozmiarów głaz. Niemiec miał świadomość, iż jego gracze igrali w tym starciu z ogniem. Summa summarum ich współczynnik spodziewanych bramek zatrzymał się na wyniku 6,30.

Cegiełkę do tego dołożył Lewandowski, który sknocił jedną szansę na gola, ale co do zasady Polak nie otrzymał wielu okazji do zademonstrowania swoich strzeleckich możliwości. W końcowej fazie meczu tempo gry wyraźnie spadło, Barcelona przeszła w tryb oszczędzania energii, a w takich okolicznościach „Lewy” nie mógł zdziałać zbyt wiele. Choć trzeba podkreślić, iż mógł zakończyć sobotnie spotkanie z asystą, jednak Yamal po jego dograniu nieczysto trafił w piłkę.

Tak czy owak, z perspektywy Katalończyków najważniejsze są kolejne trzy punkty w hiszpańskiej ekstraklasie. Zwłaszcza iż mogły one zostać okupione urazami – na dolegliwości narzekali Raphinha, Jules Kounde i Lamine Yamal. Choć ze wstępnych raportów wynika, iż zakończy się na strachu.

Elche FC – FC Barcelona 1:3 (1:2)

  • 0:1 – Yamal 6′
  • 1:1 – Rodriguez 29′
  • 1:2 – Torres 40′
  • 1:3 – Rashford 72′

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

  • Mikel San Jose wygrał w sądzie. Chodzi o… dożywotnią rentę
  • Wychowanek Barcelony zostanie w klubie. Kontrakt do 2031 roku
  • Ramos kupuje słynny klub. Prawie pół miliarda euro!

fot. NewsPix.pl

Idź do oryginalnego materiału