Inauguracja Metalkas 2. Ekstraligi w Bydgoszczy zamiast o wielkim ściganiu, znów każe mówić o sędziowaniu. Głównym bohaterem kontrowersji był Szymon Bańdur. Junior Cellfast Wilków Krosno podczas czwartkowej konferencji po raz pierwszy odniósł się do wydarzeń z 12. biegu niedzielnego meczu i zdradził, jak czuje się po groźnym upadku.
Przypomnijmy: w 12. gonitwie dnia na torze wylądowali Tom Brennan i Szymon Bańdur. Choć powtórki pokazały, iż Brytyjczyk wyraźnie podciął juniora gości, sędzia podjął decyzję, która zszokowała kibiców – wykluczył Bańdura, odbierając Wilkom szansę na dowiezienie podwójnego zwycięstwa.
Najważniejsza wiadomość dla kibiców z Krosna jest taka, iż ich zawodnik wyszedł z tego cało. Mimo iż upadek nie wyglądał przyjemnie, Bańdur zapewnia, iż jest gotowy do walki w kolejnych meczach.
– Jeśli chodzi o moje zdrowie, na ten moment jest wszystko ok. W sensie jest cztery dni po tym upadku, więc mogę się powiedzieć, iż czuję się dobrze, nic mnie nie boli – zadeklarował zawodnik podczas konferencji prasowej.
Młodzieżowiec „Watahy” nie krył jednak zdziwienia werdyktem arbitra, który uznał go za winnego przerwania biegu.
– Co do decyzji sędziego… No ja jestem zawodnikiem, ja jeżdżę na tym torze, a to sędzia podejmuje decyzję, więc ona już jakby… jest przeszłość, więc do tego nie ma co wracać. Trochę byłem zaskoczony decyzją, ale no trudno, teraz mam kolejny mecz przed sobą i już skupiam się na nim – dodał Bańdur.
Mimo walki, krośnianie nie byli w stanie zatrzymać rozpędzonej Polonii. Gospodarze wygrali 54:36, a liderem „Gryfów” był niemal bezbłędny Szymon Woźniak (14+1). W ekipie przyjezdnych po 9 punktów dowieźli Tobiasz Musielak i Jason Doyle.
Szymon Bańdur, fot. Sebastian Siedlik















