Pep Guardiola może być zadowolony z takiego obrotu spraw. Arsenal nie wykorzystał szansy na odskoczenie rywalom i tylko zremisował z Brentford 1:1, choć jako pierwszy objął prowadzenie.
Czwartkowe spotkanie było dla Kanonierów niezwykle istotne. Dzień wcześniej Manchester City wygrał swój mecz i zbliżył się do lidera na trzy punkty, więc londyńczycy musieli odpowiedzieć. Zadanie nie należało jednak do najłatwiejszych – Brentford w tym sezonie spisuje się znakomicie i nieprzypadkowo uchodzi za jedną z rewelacji rozgrywek. Podopieczni Keitha Andrewsa zajmują 7. miejsce w tabeli i mają tylko kilka punktów straty do mistrza Anglii – Liverpoolu.
Guardiola może się uśmiechnąć. Arsenal potknął się z Brentford
Mikel Arteta ponownie nie mógł skorzystać z kontuzjowanego Kaia Havertza. W wyjściowym składzie zabrakło także m.in. Bukayo Saki, Martina Ødegaarda i Williama Saliby. Szansę od pierwszej minuty dostali natomiast Noni Madueke, Eberechi Eze oraz Cristhian Mosquera.
Początek meczu w wykonaniu Arsenalu był daleki od ideału. Faworyci grali nerwowo i popełniali proste błędy. Gabriel Magalhães gwałtownie obejrzał żółtą kartkę, a mecz ogólnie był dosyć szarpany. W 22. minucie to Brentford było bliskie objęcia prowadzenia. Declan Rice stracił piłkę, a sytuację uratował David Raya, broniąc groźny strzał głową Igora Thiago.
Do 33. minuty kibice częściej oglądali kartki niż celne próby. Arbiter John Brooks raz po raz sięgał do kieszeni, by ukarać kolejnych zawodników, w tym Viktora Gyökeresa, który nie krył zdziwienia decyzją sędziego. Jego faul na Yehorze Yarmoliuku był ledwo dostrzegalny.
Pod koniec pierwszej połowy Arsenal wreszcie przyspieszył. Najaktywniejszy był Madueke, jednak brakowało konkretów pod bramką rywali. Do przerwy utrzymał się bezbramkowy remis.
Po zmianie stron Arteta wprowadził Ødegaarda w miejsce Eze. Londyńczycy zaczęli wywierać coraz większą presję. Po dośrodkowaniu Madueke i zamieszaniu z udziałem Zubimendiego oraz Gyökeresa bliski szczęścia był Trossard, ale został zablokowany. Arsenal napierał, ale brakowało skuteczności – Ødegaard po jednej z akcji posłał piłkę wysoko nad poprzeczką.
W końcu jednak gospodarze dopięli swego. W 61. minucie Madueke sprytnie uderzył głową po dośrodkowaniu Hincapie i zaskoczył Caoimhina Kellehera, dając Arsenalowi prowadzenie.
Noni Madueke! Świetnie zachował się w polu karnym skrzydłowy Arsenalu, który umieszcza pilkę w siatce!
Oglądaj: https://t.co/Nlao77caWq pic.twitter.com/iqy52CEx5t
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) February 12, 2026
Radość nie trwała jednak zbyt długo. Brentford odpowiedziało groźnym stałym fragmentem gry, a potem obie strony stworzyły kolejne sytuacje. Gyökeres mógł podwyższyć wynik, ale Kayode w ostatniej chwili wybił mu piłkę spod nóg. Chwilę później Raya popisał się dobrą interwencją po strzale Thiago.
Mecz zdecydowanie nabierał rumieńców, aż wreszcie w 71. minucie gospodarze doprowadzili do wyrównania. Po wrzucie z autu i przedłużeniu piłki przez Seppa Van den Berga do siatki trafił Keane Lewis-Potter.
Auty Brentfordu to prawdziwe złoto! Keane Lewis-Potter wyrównuje stan meczu!
Oglądaj: https://t.co/Nlao77caWq pic.twitter.com/rcFvNf2ab7
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) February 12, 2026
W końcówce emocji nie brakowało. Obydwa zespoły miały świetne okazje, aby przechylić szalę na swoją stronę. Thiago dwukrotnie nie był w stanie pokonać Rayi i tym samym nie powiększył swojego dorobku 17 goli w tym sezonie Premier League. Po drugiej stronie Gabriel Martinelli przegrał pojedynek sam na sam z Kelleherem. Ostatecznie wynik nie uległ już zmianie.
Arsenal ma czego żałować, ale po meczu wymowny był obrazek z graczem Brentford Mikkelem Damsgaardem, który również był bardzo rozczarowany. Ekipa z Gtech Community Stadium zdecydowanie czuła, iż Kanonierzy byli tego dnia do ugryzienia.
Remis sprawia, iż przewaga Arsenalu nad Manchesterem City stopniała do czterech punktów. Brentford zajmuje w tej chwili siódme miejsce w tabeli i potwierdza, iż w tym sezonie potrafi postawić się najmocniejszym. Derby Londynu zakończyły się zasłużonym z obydwu stron remisem.
Następny mecz podopieczni Mikela Artety rozegrają w niedzielę w IV rundzie FA Cup z występującym w League One Wigan Athletic. Z kolei Brentford dzień później zmierzy się na wyjeździe z rewelacyjnym Macclesfield z National League North (VI liga), które w poprzedniej rundzie wyeliminowało obrońców tytułu – Crystal Palace.
Brentford – Arsenal 1:1 (0:0)
- 0:1 – Madueke 61′
- 1:1 – Lewis-Potter 71′
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- W Nottingham Forest będzie kolejny trener. Już czwarty!
- Postecoglou ostro o Tottenhamie. „To nie jest wielki klub”
- Raheem Sterling znalazł nowy klub. Zagra z Polakiem
fot. Newspix

2 godzin temu
















