Arbi Shamaev zaprosił Ruchałę do WCA. Były trener Pudziana lekarstwem na problemy Polaka?

20 godzin temu


Arbi Shamaev, jeden z głównych trenerów Warszawskiego Centrum Atletyki, zaprosił Robertę Ruchałę na darmowe treningi pod jego okiem.

W ubiegły weekend w Las Vegas odbyła się gala UFC Fight Night. Kartę główną tego wydarzenia otworzyło starcie pomiędzy Robertem Ruchałą a José Delano. Dla naszego reprezentanta była to druga walka w szeregach amerykańskiego giganta, natomiast Brazylijczyk debiutował na tej gali.

Pojedynek ten zakończył się porażką Polaka. Ruchała miał swoje momenty, jednak zdeterminowany Delano nie dawał za wygraną i z każdą minutą coraz bardziej naciskał na popularnego „Fakera”. Chociaż 27-latek był wyraźnie zmęczony, starał się odpowiadać na akcje Brazylijczyka. W pewnym momencie jednak nie był już w stanie dotrzymać kroku zawodnikowi z kraju, który jest największym producentem kawy na świecie.

Ostatecznie Robert Ruchała przegrał jednogłośną decyzją sędziów, ponosząc drugą porażkę w barwach Ultimate Fighting Championship. Sytuacja Polaków jest zatem, delikatnie mówiąc, trudna. Jeszcze przed walką z Brazylijczykiem wśród polskich kibiców pojawiały się głosy, iż jeżeli Ruchała przegra, to być może pożegna się z największą organizacją MMA na świecie. Na szczęście póki co „Faker” nie musi obawiać się o swoją posadę w UFC. Joana Jędrzejczyk, menedżerka 27-latka, potwierdziła, iż amerykańska organizacja da mu kolejną szansę.

Szansę trzeba jednak wykorzystać. Gdyby Ruchale po raz trzeci potknęła się noga, prawdopodobnie zostałby zwolniony. Dlatego najbliższa walka Polaka będzie niezwykle istotna dla jego przyszłości w UFC.

Robert Ruchała w WCA?

Nic więc dziwnego, iż w przestrzeni publicznej trwa zagorzała dyskusja na temat przygotowań Roberta Ruchały. Przypomnijmy, iż w ostatnich tygodniach „Faker” przygotowywał się w American Top Team, jednym z najlepszych klubów MMA na świecie. Teraz głos w kwestii treningów Roberta zabrał Arbi Shamaev.

Goszcząc w Kanale Sportowym, Czeczen przyznał, iż to dobrze, iż Ruchała rozwija się również w zagranicznych klubach. Shamaev dostrzega jednak jeden zasadniczy problem w podejściu „Fakera”. Szkoleniowiec uważa bowiem, iż 27-latek powinien trenować do swoich walk w Polsce, a dopiero potem wylatywać za granicę (już po walce).

Ja nie mam żadnego problemu, iż zawodnicy jeżdżą do Stanów, jeżdżą do innych klubów, rozwijają się. Tyle, ile mam możliwości każdemu mówię, iż byłoby fajnie pojechać do Stanów, Tajlandii, Holandii, gdziekolwiek do innego klubu. Uważam, iż to jest mega rozwój i za tym jestem. Ale mam inne spojrzenie na to. Uważam, iż zawodnik powinien na to iść po walce, dwa, trzy tygodnie odpocząć i wtedy pojechać. Nauczyć się, robić sparingi. Ale nie wtedy, gdy zaczyna się u ciebie camp i dzielisz obozy. To jest problem, dla zawodnika i dla trenerów. Ponieważ przyjeżdża zawodnik, ja trenuje swoim myśleniem, swoim widzeniem to wszystko.

Widziałem, jak Mike Brown prowadzi treningi. Ja wiem od chłopaków, jak z nimi pracował. Ja znam chłopaków, co z Robertem tam trenowali. Chodzi o to, iż jak wchodzisz do oktagonu, widzisz u zawodnika, jak są pełne ruchy i czy są przygotowane, wyszlifowane, czy on to robi natychmiast, czy on musi myśleć, żeby to zrobić. Brakuje indywidualizacji (treningów) w stu procentach, w stu dwudziestu procentach. Nie było, on nie umiał jak on z nim stał w pozycji mańkuta, wejście w nogi zrobić w dokładny sposób.

To jednak nie koniec spostrzeżeń Arbiego. Były trener Mariusza Pudzianowskiego postanowił pójść o krok dalej i wyciągnął pomocną dłoń do Roberta Ruchały. Mianowicie zaoferował mu wspólne treningi na matach WCA, i to zupełnie za darmo.

Robert, przyjedź do klubu Warszawskiego Centrum Atletyki. Na prawdę. Nic nie tracisz. Nic cię to nie kosztuje. Za darmo wszystko. Zaufaj. Dam ci to, czego nie da ci żaden Mike Brown. Naprawdę. Słowo honoru. Nie żartuję.

– Powiedział Arbi Shamaev na antenie Kanału Sportowego.

Na ten moment Robert Ruchała nie odniósł się do powyższych słów. Czy Waszym zdaniem Polak powinien skorzystać z tej oferty? Dajcie znać w komentarzach.

ZOBACZ TAKŻE: Zawodnik UFC nieustannie prowokował rywala. Kibice przecierali oczy ze zdumienia

Robert Ruchała (11-3) od lat marzył o występach w UFC. W 2024 roku opuścił KSW, aby w końcu zrealizować swoje marzenie. Debiut w największej organizacji MMA na świecie zaliczył we wrześniu zeszłego roku w Paryżu. Jego rywalem był William Gomis, który walczył przed własną publicznością. Po trzech zaciętych i wyrównanych rundach Francuz okazał się lepszy na kartach punktowych. Dla „Fakera” była to pierwsza porażka od 2023 roku.

Na początek kwietnia zaplanowano drugą walkę, która miała być dla Roberta Ruchały swoistym odkupieniem. Niestety, „Faker” ponownie musiał przełknąć gorycz porażki i opuścić klatkę UFC na tarczy.

Idź do oryginalnego materiału