Antonelli może zostać mistrzem F1 już w ten weekend. Oto, co musi się wydarzyć, aby tak się stało

1 godzina temu

Matematycznie, Andrea Kimi Antonelli może zostać mistrzem F1 już w nadchodzący weekend. Osiemnasta runda sezonu odbędzie się w Stanach Zjednoczonych na Circuit of the Americas. Formuła 1 wkracza zatem w decydującą fazę. Czeka na nas triple-header, który najprawdopodobniej o wszystkim przesądzi. Przewaga Antonellego jest zwyczajnie zbyt duża, aby na tym etapie sezonu mógł ją roztrwonić. jeżeli to nie stanie się w tę niedzielę, nastąpi to najpewniej maksymalnie do 8 listopada.

Spis treści:

  • Sytuacja wydaje się oczywista
  • Tytuł rozstrzygnie się już w ten weekend?
  • Russell zwątpił w powrót
  • O krok od tytułu

Antonelli o krok od tytułu F1

Andrea Kimi Antonelli jest liderem sezonu F1. Zgromadził w nim 340 punktów, co daje mu – uwaga – aż 102 punkty przewagi nad drugim Georgem Russellem. Choć matematyczne szanse na tytuł ma jeszcze kilku innych kierowców, tak naprawdę nie powinniśmy rozpatrywać ich w żadnych poważnych kategoriach. Ferrari nie ma bolidu na to, aby Lewis Hamilton regularnie wygrywał wyścigi i odrabiał stratę. Red Bull po poprawkach taki bolid ma, ale Max Verstappen traci w tym momencie aż 119 punktów. Umówmy się – to się nie wydarzy – Holender może sobie wygrywać wszystko do końca sezonu i nie będzie w stanie dogonić Antonellego. Straty poniesione na początku sezonu są po prostu zbyt duże, aby takie cuda mogły się zmaterializować.

fot. Mercedes-AMG PETRONAS F1 Team

Jesteśmy w tym momencie na etapie matematycznych działań, które mają pokazać nam kiedy Antonelli zostanie mistrzem. Prędzej czy później do tego dojdzie i zdaje się, iż każdy ma tego świadomość. Pierwsza realna możliwość to nadchodzący weekend i wyścig o Grand Prix Stanów Zjednoczonych na COTA w Teksasie. Kimi potrzebuje zdobyć przynajmniej o 23 punkty więcej od Russella. Musi więc wygrać ten wyścig, a Russell może zająć najwyżej dziewiąte miejsce. Dodatkowo, Hamilton nie mógłby zająć wyższego miejsca, niż piąte. Jest to scenariusz możliwy, aczkolwiek raczej mało prawdopodobny.

Kiedy Włoch sięgnie po mistrzostwo?

Oczywiście, takie historie już się w tym sezonie zdarzały. Mercedes miewał problemy z awaryjnością – te kilka razy eliminowały z wyścigów Russella w najmniej oczekiwanym momencie. Zresztą, Brytyjczyk od kilku tygodni wygląda tak, jakby pogodził się już z tym, iż nie zdobędzie tytułu. Tak naprawdę nikt o zdrowych zmysłach nie wierzy dziś w żadną pogoń za Antonellim – jego przewaga jest zbyt duża. I choćby jeżeli ten tytuł się nie zmaterializuje w Teksasie, może dojść do tego za tydzień w Meksyku. A jeżeli nie, to za dwa tygodnie w Brazylii. Powoli będziemy chodzili do sytuacji, w której rywale będą zmuszeni do wygrywania wyścigów. I żeby przez cały czas zachowywali matematyczne szanse na tytuł, Antonelli będzie musiał popełniać błędy i nie zdobywać punktów. Biorąc pod uwagę to, iż Mercedes jest główną siłą w F1, to się nie wydarzy.

fot. Mark Thompson / Getty Images / Red Bull Content Pool

Ryzyko jest zbędne

Włoch nie musi już ryzykować. On bardzo dobrze zdaje sobie sprawę z tego, w jakiej znajduje się sytuacji. Wie, iż ma ogromną przewagę i iż nie musi już walczyć o zwycięstwa. On nie musi podejmować ryzyka, nie musi wdawać się w pojedynki w czołówce – nie musi nic robić na siłę. Może sobie kończyć te wyścigi na czwartym, piątym, czy szóstym miejscu i to w krótkiej perspektywie i tak mu wystarczy. Dziś nikt chyba nie wierzy w scenariusz, iż najpóźniej 8 listopada, po zakończeniu wyścigu o Grand Prix Brazylii, Antonelli nie będzie jeszcze koronowanym mistrzem świata. Tym bardziej, iż przecież niejasny jest kształt końcówki sezonu. Nie wiemy tak naprawdę który wyścig zakończy sezon i czy ściganie w Dosze i Abu Zabi jest w ogóle realne. Ba – jeżeli ktokolwiek dziś ogłosiłby odwołanie tych dwóch wyścigów, Antonelli przystępowałby do weekendu na Circuit of the Americas już jako nowy mistrz świata. Tak czy inaczej – Włoch musi jeszcze chwilę poczekać. Jak długo? Wydaje się, iż to ma dla niego w tym momencie marginalne znaczenie.

Zdjęcie główne: Mercedes-AMG PETRONAS F1 Team

Idź do oryginalnego materiału