Amerykanki i Łotysze mistrzami świata w koszykówce 3x3

4 godzin temu

Zakończyły się już warszawskie mistrzostwa świata w koszykówce 3x3. W turnieju mężczyzn Łotwa wygrała z Niemcami 20:15, z kolei w zmaganiach kobiet Amerykanki zwyciężyły z Australijkami 21:20.

Przez tydzień warszawski Plac Defilad był miejscem rozgrywania koszykarskich mistrzostw świata 3x3. Do stolicy Polski przybyły dziesiątki tysięcy fanów z całego świata. Miasteczko kibica cieszyło się niesamowitym zainteresowaniem, a do niektórych atrakcji ustawiały się gigantyczne kolejki. Turniej organizacyjnie okazał się dużym sukcesem, co zgodnie podkreślali zarówno koszykarze, jak i przyjezdni z różnych zakątków świata.

W niedzielę byliśmy świadkami wielkich emocji, najpierw w meczach półfinałowych. Wszystko rozpoczęło się od rywalizacji pań. Holenderki, obrończynie tytułu sprzed roku uległy Australijkom 14:16. Samo spotkanie było niezwykle zacięte, podobnie było w drugim półfinale. Tam Amerykanki dopiero po dogrywce ograły Azerki 19:18.

Znakomicie zapowiadała się walka w kluczowych spotkaniach turnieju mężczyzn. Tam sześciokrotni mistrzowie świata i brązowi medaliści z 2025 roku Serbowie ostatecznie po niesamowitym meczu ulegli Łotwie 19:20. Tutaj również wszystko rozstrzygnęło się w dogrywce. Jedni i drudzy próbowali szybkich rzutów za dwa, więcej zimnej krwi zachowali jednak koszykarze z Łotwy. Pogromcy biało-czerwonych trzeci raz zameldowali się w strefie medalowej. Z kolei Serbowie drugi rok z rzędu będą musieli obejść się smakiem.
Coraz mocniejsi w koszykówce 3x3 są Niemcy i to pokazał półfinałowy mecz z Francją. Nasi zachodni sąsiedzi rok temu w Mongolii zajęli wysokie czwarte miejsce, teraz przed finałem wiedzieli, iż skończą ten turniej z medalem. Od początku starcia z Trójkolorowymi wypracowali kilkupunktową przewagę. Po niespełna czterech minutach wygrywali 7:2. Francuzi zdołali wrócić do gry. Błyskawicznie odrobili straty i zbliżyli się na 6:7. Poddenerwowani Niemcy wrzucili wyższy bieg i ponownie odskoczyli – tym razem na 11:7.

Utrzymywała się czteropunktowa przewaga Niemców, a w pewnym momencie było już choćby 15:9. Francuzi raz jeszcze „podłączyli się” do meczu i doprowadzili do emocjonującej końcówki. Ostatecznie faworyci nie zawiedli i zapisali na swoim koncie szóstą wygraną w turnieju. Pozostają niepokonani od początku fazy grupowej i w nagrodę powalczą o mistrzostwo świata.

Zanim jednak poznaliśmy najważniejsze rozstrzygnięcia, emocjonowaliśmy się walką o brązowe medale. W turnieju pań Holenderki walczyły o krążek z Azerkami. Mocno podrażnione mistrzynie z ubiegłorocznej edycji chciały jak najszybciej zbudować kilkupunktową przewagę. To się udało. Pomarańczowe utrzymywały +4 i bez większych problemów dowiozły bezpieczny wynik do końca. Tym samym cieszyły się z drugiego w historii medalu MŚ.

Wielkie emocje były też w meczu o brąz turnieju mężczyzn. Cały czas utrzymywał się remis i nikt nie potrafił odskoczyć choćby na dwa punkty. Serbowie byli w stanie zrobić to dopiero w ostatniej minucie. Wyszli na prowadzenie 19:16 i ostatecznie drugi rok z rzędu cieszyli się z brązowego medalu MŚ.

Jako pierwsze w najważniejszym meczu turnieju zaprezentowały się panie. Amerykanki rozpoczęły wręcz perfekcyjnie. Rzuciły cztery „oczka” z rzędu i Australia błyskawicznie znalazła się w trudnej sytuacji. Na moment zdołała dojść do głosu, ale nie była w stanie wykorzystać swoich szans na zmniejszenie rezultatu przy 5:9. Mijały kolejne minuty, drużyna wciąż miała kilka punktów więcej. To się zmieniło w samej końcówce! Australijki po dwóch „dwójkach” wyrównały i nieoczekiwanie zrobiło się 17:17. Wtedy Amerykanki trafiły z dystansu. To nie był koniec. Australijki trafiły za dwa i wyszły na prowadzenie 20:19. Na 28 sekund przed końcem ostatnie słowo „powiedziały” Amerykanki. Dwa punkty pozwoliły wygrać 21:20 i cieszyć się ze złotego medalu MŚ. Warto wspomnieć, iż finał pań sędziował polski arbiter – Marek Maliszewski.

Z kolei w finale panów dotychczas niepokonani Niemcy od pierwszych minut spotkali się z silną i szczelną defensywą Łotyszy. Pierwsze punkty w tym spotkaniu padły dopiero po przeszło minucie gry. Świetnie dysponowani Niemcy szybciej opanowali finałowe nerwy i wyszli na 5:1. Jednym i drugim ciężko zdobywało się kolejne punkty. Łotysze gwałtownie prowadzili natomiast w liczbie fauli (6-1) po czterech minutach, jednak na boisku stopniowo odrabiali straty i było już tylko 7:8. Łotwa miała kilka okazji, aby choćby wyjść na prowadzenie.

Zrobiła to na cztery minuty przed końcem i pierwszy raz wygrywała – 11:10. Mecz był niezwykle wyrównany i oba zespoły były tak samo blisko wielkiego zwycięstwa. Przy stanie 15:15 trzy punkty spod kosza zdobył Francis Lacis i Niemcy znaleźli się w dużych tarapatach. Ostatecznie Łotysze dzięki piorunującej końcówce wyszarpali złote medale Niemcom i zostali mistrzami świata. Był to ich trzeci medal w historii, pierwszy z najcenniejszego kruszcu.

Wyniki ostatniego dnia MŚ w koszykówce 3x3:

Turniej Kobiet:
Półfinały: Holandia – Australia 14:16, Azerbejdżan – USA 18:19
Mecz o 3.miejsce: Holandia – Azerbejdżan 21:14
Finał: Australia – USA 20:21

Turniej Mężczyzn:
Półfinały: Serbia – Łotwa 19:20, Niemcy – Francja 19:18
Mecz o 3.miejsce: Serbia – Francja 20:19
Finał: Łotwa – Niemcy 20:15

Idź do oryginalnego materiału