Ferdinand Habsburg okazał się najszybszym kierowcą pierwszej sesji kwalifikacyjnej przed 24-godzinnym wyścigiem Le Mans. Reprezentant stajni Alpine rzutem na taśmę wywalczył najlepszy rezultat w samej końcówce środowych zmagań na Circuit de la Sarthe. Zmagania te wyłoniły po piętnaście najszybszych samochodów z każdej kategorii, które w czwartek powalczą w decydującej fazie Hyperpole. Pierwszy dzień jazd przyniósł gigantyczne zaskoczenie, jakim było odpadnięcie ubiegłorocznych triumfatorów z załogi Ferrari #83 oraz obu fabrycznych Peugeotów.
Początek pod znakiem niespodzianek i świetnej formy Astona Martina
Jako pierwszy konkurencyjny czas wykręcił René Rast w BMW #20, uzyskując wynik 3:35,094. Niemca gwałtownie zmienili na prowadzeniu Louis Delétraz w Cadillacu #12 oraz Tom Gamble. Brytyjczyk sprawił ogromną niespodziankę, wprowadzając Astona Martina #007 na pozycję lidera z czasem 3:24,163. Choć Rast i Delétraz regularnie poprawiali swoje rezultaty, to nie potrafili pobić wyniku Gamble’a. Dobrą dyspozycję brytyjskiego producenta potwierdził Alex Riberas w siostrzanym aucie #009, wskakując na drugie miejsce ze stratą zaledwie 0,072 sekundy do kolegi z zespołu.
W połowie trzydziestominutowych zmagań dwa samochody Astona Martina kontrolowały sytuację na czele, wyprzedzając Cadillaca, BMW i Alpine #35 z Habsburgiem za kółkiem. Na tym etapie w czołowej dziesiątce brakowało jakiegokolwiek Ferrari. Poza strefą gwarantującą awans znajdowało się również drugie Alpine #36 oraz oba Peugeoty. Gdy na szybkich kółkach poprawili się Frédéric Makowiecki oraz Stoffel Vandoorne, w strefie spadkowej wylądowały ekipy Genesis #19 i Ferrari #83. najważniejsze rozstrzygnięcia miały jednak mieć miejsce dopiero po tym, gdy mechanicy założyli w autach świeże komplety ogumienia.
Charly López / DPPI / WECFinałowy szturm i kapitalna końcówka Habsburga
Po powrocie na tor potencjał nowych opon od razu wykorzystał Delétraz, wskakując na fotel lidera. Chwilę później mocniejszym tempem popisali się jednak Riberas i Habsburg. Austriak w Alpine #35 zawiesił poprzeczkę na poziomie 3:23,651. Na cztery minuty przed końcem sesji odpowiedział na to René Rast, schodząc do czasu 3:23,444. Chwilę później w czubie zameldował się Kevin Magnussen w drugim BMW, a na trzy minuty przed upływem czasu obu kierowców bawarskiej marki pogodzil Jordan Taylor w Cadillacu #101, uzyskując 3:23,323.
W samej końcówce kibice byli przekonani, iż wygrana padnie łupem Delétraza, który przejechał okrążenie w czasie 3:23,148. Ostatnie słowo należało jednak do Habsburga. Reprezentant Alpine dokończył swoje pomiarowe kółko już po wywieszeniu flagi w szachownicę, a stoper zatrzymał się na wyniku 3:23,135. Dało mu to zwycięstwo w środowej sesji. Delétraz i Taylor musieli zadowolić się kolejnymi lokatami. Trzy Cadillaki zameldowały się w pierwszej piątce, rozdzielone jedynie przez BMW #20 prowadzone przez Rasta.
Klęska ubiegłorocznych mistrzów i dramat Peugeota
Sensacją dnia okazała się porażka załogi Ferrari #83. Phil Hanson nie potrafił złożyć czystego okrążenia w pierwszej części czasówki przez tłok na torze. Brytyjczyk nie wykorzystał też drugiego kompletu opon, zwiedzając pobocze podczas obu szybkich prób. Olbrzymim rozczarowaniem dla francuskich kibiców okazała się też postawa Peugeota #94. Samochód, który podczas poprzedniej rundy mistrzostw świata na Spa-Francorchamps stał na pole position, zamknął stawkę. Oba Peugeoty znalazły się w gronie trzech najwolniejszych hipersamochodów, tracąc szansę na Hyperpole.
W klasie LMP2 błysnęła Doriane Pin z zespołu Duqueine. Francuzka uzyskała czas 3:34,662, pokonując o ponad pół sekundy Iana Aguilerę z CLX Motorsport. Powody do zadowolenia miała polska ekipa Inter Europol Competition, która bez problemów wprowadziła oba auta do kolejnej fazy. Bijoy Garg w samochodzie #343 wykręcił trzeci czas, a Jakub Śmiechowski w aucie #43 zameldował się na szóstej pozycji. Na etapie Q1 z dalszą jazdą pożegnały się tylko cztery załogi z podklasy LMP2 Pro-Am.
Fabrizio Boldoni / DPPI / WECW kategorii LMGT3 najszybszy okazał się Peter Dempsey w Corvette #34 tureckiej ekipy Racing Team Turkey by TF. Za jego plecami sklasyfikowani zostali Eric Powell w Fordzie #77 oraz Gray Newell w Astonie Martinie #23. Przy dwudziestu pięciu zgłoszonych maszynach walka o awans była niezwykle zacięta, a różnica między piętnastym a szesnastym miejscem wyniosła ledwie 0,061 sekundy. Największą niespodzianką in minus było odpadnięcie obu McLarenów zespołu Garage 59. Do czwartkowych jazd nie weszły też trzy Corvette od TF Sport i 13 Autosport, Aston Martin ekipy Racing Spirit of Léman, dwa Mercedesy-AMG od Iron Lynx oraz dwa Ferrari wystawione przez AF Corse i Kessel Racing.
Dalsza część rywalizacji o pozycje startowe ruszy w czwartek o godzinie 20. Do rozegrania pozostają dwa etapy, w których najpierw odpadnie pięć najwolniejszych aut z każdej klasy, a finałowa dziesiątka powalczy o pole position.
Nocny trening dla Toyoty. Kubica z Ye pokonują problemy
Kamui Kobayashi zapisał na swoje konto najlepszy rezultat podczas drugiego treningu przed dobowym maratonem Le Mans. Pierwsza nocna sesja na Circuit de la Sarthe ruszyła tuż po zakończeniu kwalifikacji. Zawodnicy wyjechali z boksów o godzinie 22 i mieli do dyspozycji dwie godziny na zapoznanie się z trzynastokilometrową pętlą w ciemnościach. Początek jazd obfitował w błędy i wyjazdy na pobocza, co skutkowało żółtymi flagami i opóźniło polowanie na szybkie czasy.
Dopiero po dwudziestu minutach Brendon Hartley w Toyocie #8 przełamał barierę trzech i pół minuty, uzyskując 3:27,145. Dziesięć minut później na czoło tabeli wysunął się Robert Kubica z czasem 3:26,597, ale z pozycji lidera gwałtownie zepchnął go Filipe Albuquerque w Cadillacu #101, jadąc o 0,2 sekundy szybciej. Załoga pechowców z kwalifikacji powróciła na pierwsze miejsce, gdy Yifei Ye poprawił wynik na 3:26,316. Przez niemal całą sesję wydawało się, iż rezultat chińskiego partnera Roberta Kubicy w Ferrari #83 da im zwycięstwo.
Pod koniec sesji zaatakował jednak Kobayashi w Toyocie #7, przejeżdżając dwa kapitalne okrążenia. Japończyk urwał wynik najpierw na 3:26,239, a ostatecznie zatrzymał stoper na 3:26,096. Czterokrotny zdobywca pole position w Le Mans przypieczętował tym samym pierwsze miejsce, wyprzedzając Ye i Albuquerque. Dalsze lokaty zajęły ekipy Alpine #36, Cadillaca #12 i Genesisa #19. W dziesiątce zmieściły się też Toyota #8, Aston Martin #007 oraz dwa fabryczne samochody BMW.
W klasie LMP2 najlepszym czasem popisał się Louis Rousset z zespołu Forestier Racing by Panis. Broniąca tytułu polska ekipa Inter Europol Competition #43 uplasowała się na czwartej pozycji dzięki próbie Nicka Yelloly’ego, natomiast drugi samochód polskiego zespołu ukończył nocne jazdy na czternastym miejscu. W kategorii LMGT3 ton rywalizacji nadawało BMW #32 belgijskiej stajni Team WRT. Choć dwugodzinne jazdy przyniosły sporo przygód na poboczach, sędziowie ani razu nie musieli wywieszać czerwonej flagi.
Źródło: fiawec.com oraz swiatwyscigow.pl














![Ultra-limitowane Lamborghini Fenomeno zdobywa nagrodę Red Dot [galeria]](https://imagazine.pl/wp-content/uploads/2026/06/669775.jpg)
