Aleksandra Lisowska: Nie da się biegać maratonu, jeżeli nie ma się poukładanego życia

9 miesięcy temu
Zdjęcie: lisowska


Podczas maratonu w Walencji Aleksandra Lisowska ustanowiła nowy rekord Polski wynoszący w tej chwili 2:25.52. 33-letnia zawodniczka KS AZS UWM Olsztyn poprawiła tym samym wynik Małgorzaty Sobańskiej, która 22 lata wcześniej osiągnęła w Chicago czas 2:26.08. Wcześniej w tym roku w Rotterdamie ambasadorka marki PUMA uzyskała kwalifikację na Igrzyska Olimpijskie w Paryżu. Zapytaliśmy Oli Lisowskiej, jak odpoczywa po tym ciężkim dla niej sezonie, jakie rezerwy widzi w swoim treningu, czemu zawdzięcza swój biegowy progres, a także gdzie planuje wystartować w najbliższym sezonie.

Aleksandra Lisowska

Rekordy życiowe:
5000 m: 16:07.2 (2020)
10000 m: 32:55.09 (2022)
półmaraton: 1:12:16 (2020)
maraton: 2:25:52 (2023)

Artur Kozłowski: To był bardzo ciężki sezon dla Ciebie, czy teraz robisz taki twardy reset i odpoczywasz całkowicie od biegania?

Aleksandra Lisowska: Dawno nie miałam dłuższego odpoczynku od biegania, ponieważ zawsze coś nas goniło. Teraz mam już minimum na Igrzyska Olimpijskie i na mistrzostwa Europy, więc można powiedzieć, iż wszystko zostało spełnione. Może tylko ten udział na mistrzostwach świata się do końca nie udał, ale tam były problemy zdrowotne. Dałam z siebie w tym roku maksimum i po prostu regeneracja musi być. To był naprawdę ciężki rok i moje ciało to odczuło, dlatego musiałam zrobić totalny reset od biegania, aby moje ciało w pełni się zregenerowało.

Są dwa podejścia do roztrenowania, niektórzy po prostu schodzą z obciążeń, a niektórzy przez kilka tygodni zapominają w ogóle o bieganiu. Jak to jest u Ciebie?

W okresie roztrenowania ja nie biegam w ogóle. Dodatkowo zdecydowałam się zainwestować czas w poprawę mobilności bioder i ogólnie nadrobienie zaległości związanych z rozciąganiem. Zapisując się na jogę z przyjaciółką, mam nadzieję efektywnie pracować nad tymi obszarami, zwłaszcza iż w trakcie sezonu startowego zwykle brakuje mi czasu w tę część treningu.

Myślisz, iż takie ćwiczenia mogą Ci pomóc w rozwoju i dalszym biciu rekordów?

Wprowadzanie nowych elementów do mojego treningu jest najważniejsze dla dalszego rozwoju i poprawy rekordów. Doświadczenia związane z urazami stopy i mięśnia dwugłowego skłoniły mnie do skupienia się na ćwiczeniach wzmacniających, co przyniosło znakomite efekty w redukcji urazów. Ostatnią kontuzję miałam w lutym, po czym intensywnie pracowaliśmy nad mobilnością bioder i ćwiczeniami na siłowni z ciężarem własnego ciała. Widziałam, iż te działania przynoszą pozytywne efekty. W okresie roztrenowania planuję skoncentrować się na dalszym poprawianiu mobilności bioder, aby po powrocie do treningów nie tracić na tym cennego czasu. Wierzę, iż te modyfikacje będą najważniejsze dla mojego dalszego postępu.

A w tym okresie roztrenowania robisz coś poza wspomnianą jogą? Jakiś rowerek, basen czy inne aktywności?

W okresie roztrenowania rezygnuję z wszystkich aktywności, gdyż jestem tak zmęczona sezonem, iż nie mam ochoty na nic, ale gdy wracam do treningów, angażuję się, dając z siebie 110%. Zdaję sobie sprawę, iż przede mną intensywny rok z Igrzyskami Olimpijskimi w Paryżu, mistrzostwami Europy w półmaratonie i półmaratonem wojskowym. Biorąc to pod uwagę, uznaję, iż długa i skuteczna przerwa jest teraz niezbędna, aby być gotową na te ważne wyzwania.

Z pewnością taki reset jest potrzebny, szczególnie iż było wiele emocji, które Ty przeżywałaś i które przeżywali biegowi kibice. Ustanowienie nowego rekordu Polski w maratonie odbiło się sporym echem.

Zdążyłam już przyzwyczaić kibiców do tego, iż gdy jestem zdrowa i wszystko idzie zgodnie z planem, potrafię przesuwać granice i osiągać coraz lepsze wyniki. Wyjeżdżając na mistrzostwa Europy do Monachium, wielu ludzi mnie nie znało lub nie spodziewało się, iż zdobędę mistrzostwo Europy. Wiele osób pyta mnie, jakie jest uczucie zdobywania mistrzostwa Europy w porównaniu do ustanowienia rekordu Polski. To dwie zupełnie różne sytuacje. Mistrzostwo Europy to niesamowite doświadczenie, które może się już nigdy nie powtórzyć. Z drugiej strony, rekord Polski może być niedługo poprawiony przez każdą z naszych zawodniczek, ponieważ poziom damskiego maratonu stale rośnie, co jest naprawdę piękne i inspirujące.

Taka rywalizacja fajnie napędza. Macie okazję, by jeździć razem na obozy i wspólnie trenować?

Dzięki temu, iż służymy w Centralnym Wojskowym Zespole Sportowym, mamy idealne warunki do trenowania. Możemy jeździć razem na zgrupowania sportowe. Chociaż potrafimy rywalizować na trasie, to poza nią świetnie radzimy sobie jako zgrany zespół, wzajemnie motywując się do osiągania coraz to nowych celów.

Podczas maratonu w Walencji też biegłyście razem?

Biegłyśmy razem, ale to wyszło spontanicznie, podobnie jak w Lucernie. Nie planowałyśmy tego. Razem trenowałyśmy na zgrupowaniach, wspierałyśmy się nawzajem, ale na zawodach każda z nas miała swoje indywidualne cele i walczyła o swoje marzenia. Moim celem był rekord Polski i złamanie bariery 2:26, ale każda z naszych zawodniczek mogła tego dnia pobiec poniżej 2:26. Wszystkie byłyśmy w znakomitej formie, ale widocznie ja miałam największe szczęście tego dnia. Jestem jednak świadoma, iż w najbliższych startach inne dziewczyny również osiągną podobne sukcesy. To piękne i niezwykle motywujące do jeszcze intensywniejszej pracy.

Nasi reporterzy, którzy byli na miejscu w Walencji, mówili, iż wyglądałaś na bardzo spokojną, nie byłaś zestresowana. Raczej wszystko było z dystansem, na luzie. Z twojej strony też tak to wyglądało?

Maraton, w porównaniu do okresu przygotowawczego, stanowi jedynie niewielki fragment. To zaledwie 42 kilometry, pojedynczy bieg, który odbywa się w pięknych warunkach na szybkiej trasie. Moje zdrowie było w pełni, nie odczuwałam większych dolegliwości, co pozwoliło mi podejść do zawodów z pewnym spokojem. Moje zachowanie i postawa były naturalnym odzwierciedleniem tego, jak się czułam. Wiedziałam, iż po wszystkim, przez co przeszłam, nie było innej opcji, jak osiągnąć wynik 2:26. Podczas treningów doświadczałam trudności, a niektóre z nich były intensywne od samego początku, bez momentów odprężenia. Mimo to kończyłam każdy trening, utrzymując wymaganą prędkość.

W tym roku przygotowywałaś się do maratonu 4 razy. Na początku roku do Sewilli, potem do Rotterdamu, Budapesztu, aż w końcu do Walencji. Które tegoroczne przygotowania były najcięższe?

Najbardziej wymagające były przygotowania do maratonu w Rotterdamie. Stanęłam przed wyzwaniem dwóch urazów w trakcie przygotowań, co zmusiło mnie do szybkiego powrotu, ponieważ celowałam w uzyskanie minimum kwalifikacyjnego. W okresie, gdy bieganie było niemożliwe, skupiłam się na alternatywnych ćwiczeniach. Wprowadzenie się natychmiastowo w dwa treningi dziennie nie pozwoliło na spokojne wznowienie treningów ze względu na ograniczony czas. Okres przygotowawczy obejmował obóz treningowy w Kenii, następnie w Portugalii i znowu powrót do Kenii. Dwa obozy w Kenii w krótkim odstępie czasowym, a potem powrót do zimowej aury w Szklarskiej Porębie, gdzie borykałam się z trudnościami osiągnięcia prędkości 3:30, biegnąc w zakresie 3:35-3:37. Za dwa tygodnie miałam walczyć o minimum do Paryża, a moje tempo maratońskie było niezrealizowane. Utrzymywałam jednak spokój, zdając sobie sprawę z obecnej intensywności treningów. Choć uważam, iż to były najtrudniejsze przygotowania, a osiągnięcie rezultatu 2:26.44 napełniło mnie ogromnym szacunkiem dla własnych możliwości.

Ta Kenia była kluczowa w przygotowaniach?

Z pewnością największy postęp zanotowałam po pierwszym zgrupowaniu w Kenii. Po każdym pobycie w Kenii powracam zdecydowanie wzmocniona, odczuwam wzrost siły i gwałtownie osiągam wyższy poziom formy.

W którym roku byłaś pierwszy raz w Kenii?

Przed wyrównanym rekordem Polski w Dębnie w 2021 roku. W styczniu polecieliśmy do Kenii, w lutym wróciliśmy. Pierwsze trzy tygodnie po Kenii nie byłam w stanie nic gwałtownie biegać, gdyż była w Polsce zima, dlatego przez trzy tygodnie biegałam tylko wybiegania, zabawy biegowe, ale w marcu, jak zszedł śnieg, to ja po prostu latałam. Pamiętam, iż pierwsze szybsze 30 kilometrów biegałam po 3:46. Ostatnie kilometry kończyłam po 3:30. To była moja wtedy najszybsza trzydziestka w życiu. Od tamtej pory wszystko ruszyło. Wszystkie treningi, które potem biegałam, były coraz szybsze. Pamiętam, iż pod koniec marca pojechałem do Szklarskiej na obóz. Biegałam tam jakieś odcinki 2-kilometrowe, później biegałam chyba 4-kilometrowe. I wiem, iż po tych dwóch treningach trener powiedział, iż ja już bym mogła biegać maraton.

Czyli obozy w Kenii się sprawdziły?

Sprawdziły się. Poza tym wychodzi na to, iż w Kenii nie jestem w stanie trenować szybko. Ja mogę biegać jakiś super duży kilometraż, ale nie jestem w stanie biegać szybciej. Jak już byłam naprawdę w formie, to najszybsze 1000 metrów biegałam po 3:25.

Na nizinach po ile potrafisz tysiączki biegać?

Najszybsze po 3:08 biegałam. Dziesięć tysiączków. I to też było tylko raz, trzy tygodnie po obozie w Kenii.

Przeglądając Twoją biegową historię widać dwa przeskoki. Pierwszy to lata 2017 i 2018, gdzie zeszłaś w maratonie z wyniku 2:40 na 2:33, a drugi to lata 2020 i 2021, gdzie był progres z 2:30 na 2:26. Ten drugi skok to pewnie początek przygody z wysokimi górami. A ten pierwszy skok czym można wytłumaczyć?

Wtedy trafiłam do Centralnego Wojskowego Zespołu Sportowego. Jak trafiłam do wojska, to wyniki zaczęły iść w górę. Miałam etat, spokojną głowę, wypłatę miesięczną. Mogłam te pieniądze przeznaczyć na zgrupowania i skupić się tylko na bieganiu. Uważam, iż to jest właśnie ta przyczyna. Nie da się biegać maratonu, jeżeli nie ma się poukładanego życia i finansów. Dostałam idealne wsparcie i je wykorzystałam.

A od kiedy współpracujesz z trenerem Jackiem Wośkiem?

Z trenerem Wośkiem współpracuję siedem lat. Trafiłam do niego, zanim znalazłam się w zespole sportowym. Na początku naszej współpracy trener musiał mnie też poznać. To nie było tak, iż poszłam do niego i od razu gwałtownie biegałam. Trener też musiał zobaczyć, jakim jestem typem zawodniczki i nie wszystko, co działało na jego wcześniejszych podopiecznych, działało na mnie. Na przykład niektóre jego zawodniczki, jak biegały większy kilometraż, to miały problemy. Ja prosiłam o więcej kilometrów. Więcej, więcej i więcej. To dobrze na mnie działało.

Trener jest typem dominatora czy liczy się z twoim zdaniem?

Zawsze było tak, iż to, co trener powiedział, to zawsze było zrobione. Z perspektywy czasu zdaję sobie jednak sprawę, iż trener nie jest obecny na każdym obozie czy treningu. Czasami, mimo pozytywnych komentarzy trenera na temat mojego wyglądu, wewnętrznie doświadczam trudności. Obecnie, jako bardziej doświadczona zawodniczka, jestem świadoma swoich potrzeb i odczuć dlatego odważniej wyrażam swoje zdanie.

Zaczynałaś od średnich biegów. Nie masz wrażenia, iż dałoby radę jeszcze bardziej wyśrubować wyniki na 1000-1500 metrów?

Na to pytanie odpowiem w nadchodzącym sezonie, gdyż mamy plan skupienia się na krótszych dystansach. Planujemy poprawę wyników na 5000 i 10 000 metrów, a choćby rozważamy udział w biegu na 1000 metrów. Nie wykluczam również próby w biegu na 800 metrów. To są moje aktualne plany, jednak ostateczne decyzje zależą od opinii trenera oraz dostępności terminów. Obecny rok jest intensywny z myślą o maratonie przed Igrzyskami Olimpijskimi w Paryżu, półmaratonie na Mistrzostwach Europy i półmaratonie wojskowym. Mimo to chciałabym podjąć wyzwanie krótszych dystansów. Zdaję sobie sprawę, iż będzie to dla mnie korzystne i przyniesie frajdę. Przypominając sobie lata juniorskie, kiedy trenowałam krótsze dystanse, czułam więcej energii, a treningi miały inny charakter. Chciałabym powrócić do tego przynajmniej na kilka miesięcy.

Eliud Kipchoge zaczynał od bieżni i tam robił kosmiczne wyniki, które potem przełożył na maraton. Teraz jest Kelvin Kiptum, który pobił rekord świata w maratonie, a nigdy tej bieżni nie dotykał. Myślisz, iż to będzie teraz normą?

Kiptum ma 24 lata i jest młodym zawodnikiem, co sprawia, iż gwałtownie się regeneruje. Między mną a Kiptumem różnica wieku wynosi prawie 10 lat. w tej chwili zauważam, iż moja regeneracja nie jest taka sama jak kiedyś. W przeszłości, po jednym treningu, byłam w stanie załatwić jeszcze wiele spraw przed kolejnym. Teraz w trakcie przygotowań nie ma u mnie dnia bez drzemki przed drugim treningiem.

Widać, iż wszystko masz poukładane. Rozumiem, iż do końca roku nie będziesz trenować?

Rzeczywiście, do końca roku planuję przerwę od biegania. Zamierzam, aby to było minimum 4- 6-tygodniowy okres odpoczynku. Czekam na moment, kiedy pojawi się chęć ponownego aktywnego działania. w tej chwili jest to dla mnie całkowita blokada. choćby uczestnictwo w sesji jogi sprawia mi w tej chwili trudność.

Na początku stycznia ruszasz, a czy masz już zaplanowane obozy i starty na najbliższy sezon?

Mieliśmy mieć zgrupowanie w Kenii w styczniu, ale dla mnie to za szybko. Ja przez cały czas czuję ścięgna Achillesa, niedawno przestały mnie boleć dopiero plecy, nie wspomnę już o stopach, które do tej pory leczę. przez cały czas mam pęcherze, odciski i krwiaki. Nie ukrywam, iż w styczniu wolałabym się wprowadzić spokojnie, ale w domu w Olsztynie.

Gdzie cię później zobaczymy?

Na razie nie posiadam konkretnych informacji na temat przyszłego sezonu. w tej chwili mamy grudzień, czas świąteczny, który spędzam z przyjaciółmi i rodziną, skupiając się na teraźniejszości. Chcę cieszyć się tym, co mam teraz. W trakcie tego świątecznego i grudniowego okresu nie planuję jeszcze przyszłych startów. Rozmowy z trenerem na ten temat prawdopodobnie pojawią się po świętach. Wierzę, iż ten czas pozwoli mi zregenerować ciało i odświeżyć umysł.

Muszę cię jednak pomęczyć z tym przyszłym sezonem. Start na mistrzostwach Europy bierzecie pod uwagę w kontekście przygotowań do Igrzysk Olimpijskich?

Mistrzostwa Europy na pewno bierzemy pod uwagę, bo drużynowo startujemy z dziewczynami i uważam, iż mamy szansę na wysokie miejsce.

To będzie 7-8 tygodni przed igrzyskami – myślisz, iż da się pogodzić?

Myślę, iż tak. Jestem pewna, iż trener przygotuje mnie z formą na te oba starty.

Maratonu na wiosnę nie bierzesz pod uwagę? Ewentualnie jakaś połówka albo dyszka?

W tym roku uczestniczyłam w trzech maratonach, co uważam za znaczne obciążenie. Aktualnie nie jestem w stanie sobie wyobrazić udziału w kolejnym maratonie, ponieważ zarówno psychicznie, jak i fizycznie, nigdy wcześniej nie doświadczyłam takiego stopnia zmęczenia. Dlatego konieczny jest dla mnie długi okres odpoczynku, by w pełni odzyskać apetyt na bieganie.

Jaki najtrudniejszy trening pamiętasz z tego roku?

To był pierwszy taki dłuższy trening po półmaratonie w Lucernie. To były odcinki: 7-6-5-4 kilometry. Pamiętam, iż po pierwszych 7 kilometrach było mi już ciężko, a każdy kolejny odcinek był jeszcze cięższy dla mnie.

To wszystko było na prędkościach startowych?

Było po 3:30, czyli choćby wolniej, niż prędkości startowe, bo prędkości startowe teraz wychodzą 3:27-3:28, więc to i tak było wolniej.

Gratuluję sezonu i oczywiście trzymamy kciuki za dobre przygotowania do Igrzysk Olimpijskich i mistrzostw Europy.

Na pewno będę o swoich startach informować na social mediach. Na Instagramie będę wszystko na bieżąco ogłaszała.

Idź do oryginalnego materiału