- Prawdą jest, iż przygotowywałam się bez trenera. Totalnie nie wiem dlaczego. Jestem tak zmieszana tą całą sytuacją. Nie wierzę w takie hasło jak 'We are one team' (tłum. Jesteśmy jednym zespołem). To może się wydawać, iż to mocne słowa, ale to jest wszystko prowizoryczne i to wszystko wygląda dobrze tylko z zewnątrz. Ale gdyby ktoś mógł się wgryźć w środek tego... Coś się dzieje w państwie duńskim. Nie chcę za dużo ujawniać na ten moment - powiedziała Andżelika Wójcik w rozmowie z TVP Sport.
REKLAMA
Zobacz wideo Awantura w polskiej ekipie na igrzyskach. Pozowski: Czuję niesmak. To jak słynne bilety Błaszczykowskiego
Słowa Andżeliki Wójcik porównane do biletów Jakuba Błaszczykowskiego
Wywiad naszej panczenistki spotkał się z błyskawiczną reakcją Rafała Tatarucha. Szef PZŁS nazwał słowa Wójcik "bzdurami". "Myślę, iż Andżelika powinna przeprosić przede wszystkim trenerów, którzy próbowali jej pomóc. To są po prostu kłamstwa, w których nie ma choćby cienia prawdy. Andżelika miała pełną opiekę i to my bardziej staraliśmy się, żeby miała opiekę, niż ona sama, ponieważ to konfliktowa osoba" - czytamy w oświadczeniu.
Sprawa Andżeliki Wójcik była także omawiana podczas programu "Studio Cortina".
- Andżelika Wójcik wybrała sobie kamery telewizyjne, żeby opisać swój żal, frustrację i całą sytuację. Ja czuję pewien niesmak. Mam wrażenie, iż to jest tak, iż w komentarzach w mediach społecznościowych zakłada się z góry, iż to wina związku i zawodnik zawsze ma rację. A mi się przypominają takie historie jak słynne bilety Kuby Błaszczykowskiego, nasz zapaśnik w Paryżu i tak dalej - powiedział Przemysław Pozowski z TOK FM.
Przypomnijmy: podczas Euro 2012 kapitan drużyny biało-czerwonych Jakub Błaszczykowski publicznie skrytykował ówczesna prezesa PZPN Grzegorza Latę za brak wystarczającej liczby biletów dla rodzin piłkarzy. Lato odpowiedział, iż każdy zawodnik dostał po 11 wejściówek na każde spotkanie i, iż w obliczu porażki na Euro domaganie się większej liczby biletów było nie na miejscu.
jeżeli chodzi o drugą przywołaną przez dziennikarza TOK FM aferę, to podczas letnich igrzysk olimpijskich w Paryżu zapaśnik Arkadiusz Kułynycz także publicznie wytknął działaczom, iż w stolicy Francji nie miał sparingpartnera, a także skarżył się na brak wsparcia trenerskiego ze strony swojego związku. Szef Polskiego Związku Zapaśniczego Andrzej Supron odrzucił te zarzuty, podkreślając, iż Kułynycz dostał wsparcie.
"Akurat w PZŁS dzieje się dobrze"
Przemysław Pozowski z TOK FM w "Studio Cortina" przyznał, iż afera wywołana przez Andżelikę Wójcik jest nie na miejscu.
- Wiele możemy polskim związkom sportowym zarzucać - to fakt. Ale akurat Polski Związek Łyżwiarstwa Szybkiego uchodzi za ten, w którym w ostatnich latach raczej dzieje się dobrze niż źle, czego efektem było to, iż mieliśmy na igrzyskach kilka szans medalowych. Czy wykorzystanych, to jest już zupełnie inna bajka - podkreślił Pozowski.
- Rafał Tataruch gwałtownie na miejscu skontrował całą tę wypowiedź. Efekt jest taki, iż mamy fantastyczny wynik Kai Ziomek-Nogal, ale niezakończony medalem. I tu mamy fajną historię powrotu naszej panczenistki do startów po urodzeniu dziecka i, przeliczając czas na jednostkę miary, dzieliły ją centymetry do tego, by zdobyć medal. We Włoszech ma fantastyczną rodzinę i bliskich, którzy ją tam wspierają. I to są takie fajne sceny - powiedział Przemysław Pozowski.
Dziś Polacy powalczą o czwarty olimpijski krążek dla naszego kraju. O godzinie 19 na dużej skoczni w Predazzo odbędzie się konkurs duetów. Partnerem Kacpra Tomasiaka będzie Paweł Wąsek. Portal Sport.pl przeprowadzi relację na żywo z tej rywalizacji, którą można śledzić także w aplikacji Sport.pl LIVE.

2 godzin temu
















