Absolutny hit legendarnych ekip PlusLigi! Zdecydował tie-break!

2 godzin temu
Wielkie emocje zafundowały nam Jastrzębski Węgiel i ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. W starciu "uśpionych gigantów" polskiej siatkówki sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Ostatecznie triumfowali kędzierzynianie, wygrywając 3:2.
W sobotę rywalizowały ze sobą legendarne ekipy i zarazem drużyny walczące o wejście do fazy play-off. Jastrzębski Węgiel przystępował do pojedynku z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle na ósmej pozycji w tabeli PlusLigi z dorobkiem 24 punktów. Kędzierzynianie zajmowali dziewiątą pozycję ze stratą czterech "oczek" do rywali. Dlatego też tak piekielnie ważne było dla nich zwycięstwo za trzy punkty.

REKLAMA







Zobacz wideo Bogdanka LUK Lublin z pucharem Polski. Kewin Sasak został MVP turnieju



Rychlicki show. Ależ gra atakującego
Spodziewaliśmy się zaciętego pojedynku pomiędzy utytułowanymi klubami polskiej siatkówki i tak też było od samego początku. Żadna z ekip nie mogła odskoczyć na przewagę większą niż dwa punkty. Wśród gospodarzy z dobrej strony pokazywał się Michał Gierżot. Jego ataki z lewej strony sprawiały duże kłopoty kędzierzynianom. Kiedy gospodarze prowadzili 14:12 po bloku na Kamilu Rychlickim, to mogli liczyć, iż wygrają inauguracyjną odsłonę.


Od tamtego czasu reprezentant Włoch grał jednak jak natchniony, a ZAKSA odrobiła straty. Następnie goście przejęli inicjatywę. Przy stanie 23:21 dla drużyny Andrei Gianiego Rychlicki posłał asa serwisowego, dając całemu zespołowi olbrzymi komfort. Ostatecznie ZAKSA wygrała pierwszego seta 25:23.






Jastrzębianie oszołomieni dziewięcioma punktami zdobytymi przez Rychlickiego i jego kapitalną grą fatalnie weszli w drugą partię. gwałtownie przegrywali 1:5. W tym czasie dwie kontry skończył Jakub Szymański, a siatki dotknął Łukasz Kaczmarek. Błędy gospodarzy tylko napędzały ekipę Gianiego. Trener Andrzej Kowal zabrał czas, ale sytuacja Jastrzębskiego Węgla się nie poprawiła. Wynik 6:12 mówi wszystko.
Wówczas jednak szkoleniowiec ponownie poprosił o przerwę, a po niej gospodarze w zabójczym tempie zaczęli odrabiać straty, zdobywając cztery punkty z rzędu! To dawało jeszcze nadzieję na wygranie seta. Później dwa kolejne udane ataki dołożył Rychlicki, ale gospodarze dalej walczyli. Pozytywny sygnał przekazał m.in. Kaczmarek, który posłał asa serwisowego.



Kiedy jednak na tablicy świetlnej widniał rezultat 17:20, to chyba niewielu kibiców Jastrzębskiego Węgla wierzyło w pozytywny obrót spraw. Tym bardziej iż po drugiej stronie wciąż szalał Rychlicki. Podopieczni Andrzeja Kowala odmienili jednak losy rywalizacji! Najpierw doprowadzili do remisu, a następnie zbudowali sobie trzypunktową przewagę, która pozwoliła im wygrać partię. Ostatecznie triumfowali 25:23. najważniejszy w tym wszystkim był Miran Kujundzić.


ZAKSA prowadziła i znów to samo
Trzecią partię ponownie lepiej zaczęli przyjezdni - prowadzili 6:3, a asem popisał się Szymański. Później rozgrywający gości często grał do Szymona Jakubiszaka, a u rywali mocno eksploatowano Kaczmarka. Kędzierzynianie długo utrzymywali kilkupunktową przewagę, ale Gianiemu na pewno sporo do myślenia dały dwa bloki z rzędu na Rafale Szymurze. Po drugim z nich przy prowadzeniu 16:14 zdecydował się wziąć czas.
Tymczasem Jastrzębski Węgiel doprowadził do remisu (17:17)! Powtórzył się scenariusz z drugiego seta. Również tym razem to gospodarze zwyciężyli (25:23). W końcówce dużą skuteczność pokazał Kaczmarek.
Tie-break decydował w starciu gigantów
Z wielką niecierpliwością czekaliśmy na czwartego seta i znów na boisku były wielkie emocje. Wszystko rozpoczęło się od gry punkt za punkt. Żadna z ekip nie mogła odskoczyć. Później to się zmieniło. Kędzierzynianie złapali wiatr w żagle.



Asem serwisowym popisał się m.in. Karol Urbanowicz, skutecznie blokowany był Nicolas Szerszeń. To dało gościom prowadzenie 16:12. Sytuacja z poprzednich setów nie powtórzyła się. Rychlicki i spółka szli jak po swoje i wygrali czwartą partię 25:20. Niewątpliwie udanego okresu nie notował Szerszeń, na którego rywale mieli sposób.
Czytaj także: Oto prawda o Leonie. Tak reagują na niego inni siatkarze
Z pierwszej części tie-breaka zapamiętamy grę punkt za punkt (wynik 5:5), ale też dwa dotknięcia siatki ze strony Antona Brehme. Wciąż ponadto zachwycał Rychlicki. Później drużyna Gianiego uzyskała choćby trzypunktową przewagę (9:6). Tę różnicę starali się zniwelować Kaczmarek i Szerszeń. Przy stanie 11:12 gospodarze mogli wyprowadzić skuteczną kontrę, ale totalnie pogubili się w ataku.
ZAKSIE brakowały ledwie dwa punkty do zwycięstwa, ale rzeczywistość znów pokazała, iż o wygraną wcale nie jest tak łatwo. Dla jastrzębian cenny okazał się as serwisowy Brehme, który sprawił, iż obie ekipy grały na przewagi. Wojnę nerwów ostatecznie wygrali goście! Triumfowali 19:17 i w całym meczu 3:2, wracając ze stanu 1:2. Ależ to był niesamowity mecz.



Jastrzębski Węgiel - ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 2:3 (23:25, 25:23, 25:23, 20:25, 17:19)
Idź do oryginalnego materiału