22 wyścigi, a może mniej?

8 godzin temu



Coraz bardziej możliwe staje się, iż sezon 2026 nie będzie składał się z 24 rund. Zagrożone odwołaniem wyścigi na Bliskim Wschodzie raczej nie zostaną zastąpione innymi.

Od tygodnia, w związku z działaniami militarnymi na Bliskim Wschodzie, rośnie niepewność związana z kalendarzami motorsportowych serii. WEC przeniosło na bliżej nieokreślony termin rundę 1812KM Kataru i zacznie sezon znacznie dopiero w połowie kwiewtnia na Imoli.

Formuła 1 przez cały czas czeka, ale nie ma dużo czasu. GP Bahrajnu, na który przez cały czas spadają irańskie rakiety, ma zostać rozegrane 12 kwietnia. Tydzień później zaplanowano GP Arabii Saudyjskiej.

Niedawne plotki mówiły, iż jest możliwa zmiana miejsca rozegrana tych rund – na Imolę lub do Portimao.

Teraz jednak najważniejsze związane z F1 media informują, iż w razie odwołania GP Bahrajnu czy GP Arabii Saudyjskiej, nie zostaną one zastąpione. Powodem mają być względy logistyczne. Był też pomysł rozegrania dwóch wyścigów na torze Suzuka, jednak i on nie przypadł zespołom do gustu.

W padoku panuje przekonanie, iż trzeba szykować się na odwołanie rund na Bliskim Wschodzie o ile w najbliższych dniach nie dojdzie do znaczącej deeskalacji konfliktu.

Jeżeli nie odbędą się wyścigi w Bahrajnie i Arabii Saudyjskiej, wówczas czeka nas ogromna wyrwa w kalendarzu Formuły 1, trwająca od 29 marca (GP Japonii) do 3 maja (GP Miami).

Dla Formuły 1 mniej wyścigów to oczywiście mniejsze zyski, z czym muszą liczyć się też zespoły. Dla kierowców będzie to mniej punktów do zdobycia.



Idź do oryginalnego materiału