15-krotny reprezentant Polski trafił do drugiej ligi i słuch o nim zagniął

2 tygodni temu
Bartosz Salamon był kluczową postacią Lecha Poznań w mistrzowskim sezonie 2021/22. Potem jego pozycja w zespole była coraz gorsza - pojawiło się zawieszenie za doping oraz kontuzje - ale jeszcze w 2024 roku reprezentował Polskę na mistrzostwach Europy. Dziś Salamon kompletnie przepadł. Latem trafił do grającego w Serie B Carrarese, ale przez kilka miesięcy w tym klubie rozegrał zaledwie 57 minut.
W mistrzowskim sezonie 2024/25 Salamon nie był już może dla Lecha tak istotną postacią, jak jeszcze kilka lat temu, ale wciąż miał na swoim koncie 17 spotkań w Ekstraklasie - w większości z nich grał do końca. Wydawało się, iż w Carrarese - średniaku Serie B - będzie mógł liczyć na regularną grę. A trudno też wyobrazić sobie przyjemniejsze miejsce do życia niż Włochy.


REKLAMA


Zobacz wideo Papież, Mario i Obeliks śpiewali „Barkę". Tak wygląda dart w Polsce!


Dramat 15-krotnego reprezentanta Polski. Zagrał w jednym meczu
Tylko iż Salamon w Carrarese zagrał tylko jeden mecz. I to niepełny, bo zszedł już w 57. minucie starcia z Avellino (3:4). To spotkanie odbyło się 21 września 2025 roku. Od tego czasu Salamon przesiadywał co najwyżej na ławce rezerwowych. A od grudnia przestał być choćby zmiennikiem. W styczniu włoskie media donosiły, iż Polak jest na wylocie z klubu.


Według portalu pianetaserieb.it Salamon jest w tej chwili kontuzjowany. Brakuje jednak informacji, jakiego rodzaju ma to być uraz i jak długo potrwa przerwa Polaka od gry. Nie było też żadnego komunikatu klubu w tej sprawie. Wyjaśniałoby to jednak dlaczego obrońca wciąż nie zmienił drużyny.


o ile 15-krotnemu reprezentantowi Polski nie zależy zbytnio na grze w piłkę, to nie znajduje się on w złej sytuacji. Jego kontrakt z Carrarese obowiązuje do czerwca 2027 roku. Być może sytuacja Salamona zmieni się w przyszłości. Wygląda na to, iż Polak nie może liczyć na zaufanie trenera Nicoli Calabro, ale szkoleniowcy mają to do siebie, iż w piłce zmieniają się dość często. Na razie jednak obrońca może co najwyżej czekać na kolejną szansę.
Idź do oryginalnego materiału