75 bramek na zakończenie fazy grupowej EHF Ligi Mistrzów zobaczyli kibice w środowy wieczór w kieleckiej Hali Legionów. Industria Kielce wygrała z Kolstad Handball 40:35 (19:16), a kolejne mecze w LM, już w ramach rundy głównej, zagra w połowie listopada.
Do ostatniego meczu w fazie grupowej EHF Ligi Mistrzów zarówno Industria Kielce, jak i Kolstad Handball, przystępowały znając swoją przyszłość w tych rozgrywkach. Żółto-biało-niebiescy przechodzą do rundy głównej bez punktów, a Norwegowie zajmą ostatnie miejsce w grupie i zagrają w EHF Lidze Europejskiej.
W składzie na to spotkanie znalazł się Milorad Bakić, dla którego był to debiut w kieleckim trykocie. Czarnogórzec w sierpniu doznał podczas treningu złamania jednej z kości śródręcza, potrzebna była operacja, a rehabilitacja się przedłużała. Ostatecznie otrzymał zielone światło od sztabu medycznego i pojawił się na parkiecie. Trener Krzysztof Lijewski zdecydował się wpuścić go w 18. minucie, by skutecznie wykonał rzut karny. W pierwszej odsłonie Bakić pojawił się jeszcze raz, by egzekwować “siódemkę”, i znów zrobił to skutecznie.
Pierwszych kilka minut środowego starcia było wyrównanych, potem przewagę zaczęli jednak osiągać Kielczanie. Na początku Sondre Solheim nie wykorzystał okazji sam na sam z Dejanem Milosavljevem, a po drugiej stronie pomylił się z karnego Artsem Karalek. I tak po 80 sekundach mieliśmy remis, czyli 0:0 na tablicy wyników oraz 1:1 w interwencjach bramkarzy.
W 8. minucie Marcel Latosiński otrzymał jeszcze na swojej połowie piłkę przechwyconą przez Michała Olejniczaka, popędził na bramkę i pokonał Nicolaia Neuparta (5:3). W kolejnych minutach przewaga żółto-biało-niebieskich systematycznie się powiększała (10:5 w po kwadransie gry). Mimo tego Dejan Milosavljev nie mógł obronić żadnego rzutu zawodników z Norwegii i w 20. minucie zastąpił go Adam Morawski.
Polski golkiper rozpoczął mecz od dwóch udanych interwencji i na boisku pozostał niemal do końca. Za wyjątkiem ostatnich minut i dwóch karnych w drugiej połowie, kiedy zmienił go Kacper Kaleta, a doświadczony Simon Jeppsson nie miał większych problemów, by go pokonać.
Do przerwy kielczanie prowadzili 19:16, ale Norwegowie mogli schodzić z mniejszą stratą. Nie potrafili jednak wykorzystać dogodnych sytuacji (wspomniane już dwie obrony Morawskiego) i nie zdobyli tym samym bramki kontaktowej.
W drugiej połowie Kielczanie kontynuowali skuteczną grę w ataku. Trener Lijewski zmienił lewego skrzydłowego i na placu występował Piotr Jarosiewicz. Co ciekawe, w składzie był też Dylan Nahi, na prezentację wybiegł w okularach ochronnych (pokłosie urazu oka odniesionego kilka dni temu), ale na boisko nie wszedł.
Ostatnie minuty to już tak zwana “kosmetyka” wyniku. Na półtorej minuty przed końcową syreną Piotr Jędraszczyk zdobył 40. bramką dla Industrii. Kielczanie mecz kończyli w osłabieniu na skutek kary Kiryła Rabczyńskiego, a wynik meczu na 40:35 ustalił Magnus Stolefjlell.
Industria Kielce – Kolstad Handball 40:35 (19:16)
Najwięcej bramek dla Industrii Kielce: Kiryl Rabchynski 8, Artstem Karalek i Theo Monar po 7
źródło: www.kielcehandball.pl

1 godzina temu















