Po zakończeniu ostatniej serii półfinałowej Dominik Kopeć był smutny, opuścił tzw. gorące krzesło, bo Brytyjczyk Louie Hinchliffe zabrał mu miejsce w finale. O dwie setne sekundy. A później ten sam zawodnik wycofał się, doznał kontuzji. I Polak wskoczył do najlepszej ósemki, dostał drugą szansę. Wykorzystał ją - w trudnych warunkach, chłodzie i przy przeciwnym wietrze, zajął piąte miejsce. A złoto pozostało na Wyspach - zgarnął je Brytyjczyk Romell Glave.