Żużel wraca do Warszawy. Przed nami finał DPŚ!

speedwaynews.pl 4 godzin temu

Wielka Brytania

Robert Lambert i długo, długo nikt. Tak w tym sezonie można podsumować reprezentację w służbie Jego Królewskiej Mości. Kadrę Olivera Allena mocno dotknęła kontuzja Daniela Bewleya. Anglik wciąż leczy złamanie kości udowej, którego nabawił się w maju tego roku. Kiedy przed trzema laty Brytyjczycy zdobywali srebrny medal we Wrocławiu, oprócz niego i Roberta Lamberta o mocy Wyspiarzy stanowił także Tai Woffinden. Jednak trzyrotny indywidualny mistrz świata w tym sezonie zakończył już swoją żużlową karierę. W związku z wymuszonymi zmianami w składzie reprezentacja jest niestety w tym roku murowanym faworytem do czwartej pozycji. Czy tak się skończy? Wszystko z reguły weryfikuje tor, a taki tymczasowy jak na PGE Narodowym w szczególności lubi sprawiać psikusy. W historii DPŚ Wielka Brytania ma cztery medale – trzy srebrne i jeden brązowy.

Dania

Żużlowcy z Kraju Hamleta po raz ostatni sięgnęli po złoty medal Drużynowych Mistrzostw Świata w 2014 roku w Bydgoszczy. Z tamtej kadry jedynym zawodnikiem, który dziś również reprezentuje Danię, jest Nicki Pedersen, który pełni rolę jej menadżera. Czy będzie w stanie sięgnąć po tytuł również jako trener już w tym roku? Dania na pewno może się pochwalić solidną drużyną narodową. Oprócz Frederika Jakobsena, który występuje na zapleczu elity, reszta zawodników Nickiego Pedersena w PGE Ekstralidze osiąga bardzo dobre wyniki – średnio podstawowa czwórka zawodników zdobywa w tych rozgrywkach 2,017 punktu na wyścig. Zdecydowanym liderem wydaje się być Anders Thomsen. Zawodnik Gezet Stali jest w tej chwili czwartym zawodnikiem PGE Ekstraligi (2,358) – warto przypomnieć jednak, iż podczas ryskiego półfinału nie błyszczał, a ciężar walki wzięli na siebie pozostali duńscy żużlowcy. Świadczy to tylko o mocy kadry. W historii DPŚ Dania ma na swoim koncie 13 krążków (4 złote, 5 srebrnych i 4 brązowe).

Australia

Kangury w ubiegłym sezonie okazały się najlepsze w parowej odmianie mistrzostw świata – Speedway of Nations. To dało im przepustkę do tegorocznego finału na stadionie narodowym. W sobotę niestety drużyna Marka Lemona będzie musiała sobie radzić bez wsparcia Jacka Holdera. Lider Gezet Stali Gorzów i drugi najskuteczniejszy zawodnik PGE Ekstraligi w obecnym sezonie dalej walczy z kontuzją. W zeszłym roku to dzięki jego formie żużlowcy z ojczyzny dyscypliny okazali się najlepsi. Mimo tego osłabienia Australijczycy pozostają faworytami także do pierwszego miejsca. Do pucharu mogą ich poprowadzić będący w świetnej formie Brady Kurtz i aspirujący do jazdy w światowej czołówce Ryan Douglas. Ostatni raz zawodnicy z Australii zdobyli złoty medal w tej odmianie drużynowych mistrzostw świata aż 24 lata temu w brytyjskim Peterborough. W sumie zawodnicy z Antypodów wywalczyli od 2001 roku dwa złote, cztery srebrne oraz trzy brązowe krążki.

Polska

Co roku wśród fanów czarnego sportu nad Wisłą rozgorzała ta sama dyskusja – czy jakiś Polak w końcu przełamie klątwę PGE Narodowego i wygra warszawską rundę Grand Prix. Czasem brakowało niewiele. Dwa razy drugie miejsce zajmował bowiem Maciej Janowski i raz Bartosz Zmarzlik. W 2026 roku na najwyższym stopniu stanąć może od razu aż pięciu Biało-Czerwonych. Czy tak się stanie? Polska to oczywiście faworyt do wygrania tych zawodów, jednakże Stanisław Chomski nie może być pozbawiony obaw. Problem polega na tym, iż oprócz Bartosza Zmarzlika nie można być pewnym dobrego występu żadnego z pozostałych zawodników. Do ostatniej chwili toczyły się dywagacje odnośnie tego, kto uzupełni kadrę. Największymi znakami zapytania wydają się być Kacper Woryna i Dominik Kubera. W samej PGE Ekstralidze wyższe średnie mają chociażby Piotr Pawlicki i Janusz Kołodziej. Jednakże średnie w polskiej elicie to jedno, a trener Chomski musiał uwzględnić także inne sportowe aspekty. O tym, czy się nie pomylił, dowiemy się już w sobotę. Należy pamiętać, iż Polacy to najbardziej utytułowana nacja w historii DPŚ. Podobnie jak Duńczycy mamy na swoim koncie 13 krążków, jednakże w odróżnieniu od naszych bałtyckich sąsiadów turniej ten wygrywaliśmy aż 9 razy. Do tego dochodzą trzy srebra i jeden brąz.

PGE Narodowy

Sobotni finał Drużynowego Pucharu Świata będzie już dziesiątą imprezą rangi mistrzowskiej organizowaną na stadionie narodowym w Warszawie. Do tej pory na tej arenie odbyło się dziewięć rund rywalizacji o indywidualne mistrzostwo świata. Wszystko zaczęło się od blamażu organizacyjnego w 2014 roku, kiedy zawody zostały przerwane po 12 biegach z powodu problemów z torem oraz kłopotów z maszyną taśmy startowej. W kolejnych latach było już lepiej. Problemem pozostawała jedynie ograniczona widowiskowość zawodów, jednak szczególnie przy torach jednodniowych trudno się z tym uporać.

29 sierpnia pierwszy raz na PGE Narodowym odbędą się zawody drużynowe. Oznacza to, iż emocje oprócz mijanek powinien zapewnić też ścisk w klasyfikacji punktowej. Ścisk, którego można oczekiwać, patrząc na wyrównane składy najlepszych reprezentacji na świecie.

Portal speedwaynews.pl przeprowadzi relację na żywo z tego wydarzenia – początek zawodów o godzinie 19:00. Serdecznie zapraszamy!

Składy na finał Drużynowego Pucharu Świata 2026:

Polska:
1. Bartosz Zmarzlik (C)
2. Maciej Janowski
3. Dominik Kubera
4. Patryk Dudek
5. Kacper Woryna
Menedżerowie: Stanisław Chomski/Dariusz Cieślak

Wielka Brytania:
1. Robert Lambert (C)
2. Charles Wright
3. Adam Ellis
4. Leon Flint
5. Tom Brennan
Menedżer: Oliver Allen

Dania:
1. Mikkel Michelsen
2. Leon Madsen
3. Michael Jepsen Jensen (C)
4. Anders Thomsen
5. Frederik Jakobsen
Menedżer: Nicki Pedersen

Australia:
1. Ryan Douglas
2. Brady Kurtz (C)
3. Jason Doyle
4. Max Fricke
5. Rohan Tungate
Menedżer: Mark Lemon

Idź do oryginalnego materiału