Żużel. Wilki Krosno pokazują moc! Trener zadowolony ze sparingów

3 dni temu

Znów „Czerwono-Czarno-Szarzy” pokazali się z lepszej strony od przedstawicieli PGE Ekstraligi. Jednak w porównaniu do starcia, rozegranego w Krośnie (20 marca), dominacja Wilków zaczęła się później. W Częstochowie po pierwszej serii prowadzili gospodarze (14:10). Wydawało się, iż „Lwy” pomimo absencji Madsa Hansena i Sebastiana Szostka, powalczą o zwycięstwo z przyjezdnymi. Tymczasem drużyna, startująca na drugim poziomie ligowych zmagań, natychmiastowo doprowadziła do remisu (15:15), po czym przejęła inicjatywę w spotkaniu, powiększając przewagę niemal z każdym kolejnym wyścigiem. W końcowym rozrachunku wyniosła ona 14 „oczek”.

Choć zdaniem szkoleniowca Świderskiego przedsezonowy okres żużlowcom powinien służyć przede wszystkim w testowaniu motocykli i jak największym „objeżdżeniu się”, przyznał, iż dyspozycja zespołu może napawać optymizmem. – W takich meczach niekoniecznie chodzi o wygraną, a bardziej o przetestowanie sprzętu i przeprowadzenie jak największej ilości wyścigów, żeby rozkręcić się przed sezonem. Co do testów sprzętu, różnie one wychodzą – raz lepiej, a raz gorzej. W każdym razie wygląda to w miarę optymistycznie. Potrzeba nam przejechania więcej biegów. To jest ważne. Jazdy nie było jeszcze na tyle dużo, aby mówić o optymalnym przygotowaniu. Nie zmienia to jednak faktu, iż poniedziałkowy sparing był dla nas dobry. Pogoda dopisała, więc całe szczęście mogliśmy pojechać – powiedział nam trener Świderski.

Póki co pierwsze skrzypce w zespole spod znaku wilka gra Jason Doyle. W ostatniej towarzyskiej potyczce bardzo korzystnie spisał się też Tobiasz Musielak. Na jednego z liderów powoli wyrasta Luke Becker. Dobrą robotę wykonuje również Marcus Birkemose. Mniej punktów niż we wcześniejszym test-meczu z Włókniarzem wywalczył z kolei Robert Chmiel. Trzeba jednak dodać, iż żużlowiec, urodzony w 1998 r. w Rybniku, mimo iż w czwartej gonitwie częstochowskich zawodów przyjechał do mety na pierwszym miejscu, został z niej wykluczony. Stało się tak za sprawą przejechania wewnętrznej linii dwoma kołami.

– Liczę na całą drużynę, bo przede wszystkim ona jest ważna. Pamiętajmy, iż to są pierwsze jazdy, czy testy. Niektórzy nasi zawodnicy używają nowych silników, szukając różnych rozwiązań. Na ten moment tak to wygląda. Cieszę się natomiast, iż większość z tych rozwiązań jak na razie się sprawdza i to działa – stwierdził.

Szef sztabu szkoleniowego nie może narzekać również na podstawowych młodzieżowców Radosława Kowalskiego oraz Szymona Bańdura. Z walki o meczowy skład nie zrezygnował na pewno Oskar Kręglicki, który także zapunktował w obu towarzyskich starciach z „Biało-Zielonymi” – Wygląda to dobrze, ale wiadomo, iż juniorzy zwykle potrzebują więcej jazdy, a tej nigdy za wiele zwłaszcza jeżeli chodzi o najmłodszych zawodników. Na dzień dzisiejszy formę juniorów oceniam pozytywnie – dodał.

Już w Wielką Niedzielę (5 kwietnia) nastąpi inauguracja Metalkas 2. Ekstraligi A.D. 2026 w przypadku Cellfast Wilków. Wtedy zespół z Krosna uda się do Bydgoszczy na batalię z tegorocznym głównym faworytem do awansu do elity, tamtejszą Abramczyk Polonią. W mieście województwa podkarpackiego zdają sobie sprawę, z jak ciężkim przeciwnikiem przyjdzie im się zmierzyć w Święta Wielkanocne. Dlatego też niektórzy jeźdźcy ekipy z południowo-wschodniej części Polski postanowili dodatkowo sprawdzić swoje formy w czwartkowych silnie obsadzonych zawodach indywidualnych. W Lesznie w 76. Memoriale im. Alfreda Smoczyka wezmą udział Tobiasz Musielak i Luke Becker. W Gnieźnie zaś w Turnieju o Koronę Bolesława Chrobrego wystąpią Jason Doyle, a także Robert Chmiel. – Nasi żużlowcy w czwartek mają starty w imprezach indywidualnych. Tak więc przed nami jeszcze ostatnie szlify i myślami powoli jesteśmy już w lidze – oznajmił Świderski.

Nasz rozmówca w przeszłości prowadził team Włókniarza. Zatrudnienie pod Jasną Górą znalazł jeszcze w sierpniu 2020 roku, przejmując zespół po Marku Cieślaku. Z klubem kontynuował współpracę w okresie 2021. Jak wspomina tamte czasy? – Z chęcią wracam do Częstochowy, choćby choćby w roli przedstawiciela innej drużyny. Znam tutejsze kąty na stadionie, czy torze. W tym mieście mam także dużo znajomych. Fajnie znowu było zobaczyć się z tutejszymi ludźmi i wymienić z nimi kilka zdań. Mam sentyment – zakończył.

NORBERT GIŻYŃSKI

Idź do oryginalnego materiału