Żużel. Widziane zza Odry. O trenerskiej karuzeli i speedwayu ekonomicznym (FELIETON)

1 dzień temu

Ciekawie już zaczęło się dziać, a to dopiero ledwo po połowie października. W Gorzowie z funkcją pierwszego szkoleniowca rozstał się Piotr Paluch. Klub pożegnał się już także z kierownikiem Marcinem „Wejdę przed kamerę” Kozdrasiem, który ponoć szuka sobie zajęcia w Częstochowie. Ta z kolei, jak wiemy, rozstała się z Rafałem Piotrowskim. Ma z Gorzowa odejść jeszcze toromistrz, Jarosław Gała i wieloletni „mózg” organizacyjny i nie tylko zespołu – Krzysztof Orzeł.

Krótko mówiąc, a raczej pisząc – pełna rewolucja. Zespołem dowodził będzie nie kto inny, jak – pomimo „spuszczenia” Piły – Paweł Piskorz, który z Polonią kilkadziesiąt godzin temu oficjalnie się pożegnał. Oczywiście, dla hejterów w komentarzach, wyraz „spuszczenie” piszę żartobliwie. Jest to jakiś nowy pomysł, nowe otwarcie i być może sposób na rozwój. Czy będzie to ten adekwatny ruch, który uporządkuje sportową stronę Stali? Zobaczymy. Czas pokaże. Na razie, ja odnoszę wrażenie, iż przy Jancarzu stanowiska mają wyjątkową adekwatność – nie przywiązują się do ludzi na długo.

Żużel. Jest rewolucja! Stal Gorzów ma nowego szkoleniowca, oto sukcesor Palucha! – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Wielka tragedia. Mistrz świata z długiego toru odebrał sobie życie – PoBandzie – Portal Sportowy

Karuzela trenerska nie zatrzymała się na Gorzowie, a zakręciła również u południowych sąsiadów, czyli w Grodzie Bachusa. Tam w przyszłym sezonie o wynik sportowy ma zadbać gorzowski duet – Staszewski i wspomniany wyżej Orzeł. Staszewski poznał realia pracy pod presją, ale Zielona Góra to nie miejsce, gdzie wpada się z notesem i dobrym humorem. Tam oczekiwania potrafią być większe aniżeli pojemność stadionu, a jeżeli jeszcze klubem będzie dowodziła rodzina Dalewskich, która wie z czym czarny sport się je, to oczekiwania fanów „Myszy” małe nie będą. Czy sprosta im gorzowski duet? Przekonamy się pewnie za jakiś rok, o ile faktycznie to oni, jak plotki głoszą, obejmą szkoleniowe stery w Zielonej Górze.

Żużel. Udany sezon i… głucha cisza ze strony prezesa! Odsłania kulisy odejścia z ROW Rybnik – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Fricke w Polonii Bydgoszcz to strzał w 10? Mówi o impulsie po transferze! (WYWIAD) – PoBandzie – Portal Sportowy

Parafrazując gospodarza serialowego domu przy Alternatywy 4, Stanisława Anioła – nie będę wymieniał nazwiska(zwy), ale jeden z klubów drugoligowych powinien dostać jakaś specjalną nagrodę, choćby przy okazji sobotniej gali. W środowisku krążą bowiem informacje, może plotki, o pożyczkach udzielanych jednemu z klubów przez zawodników, które mają tym samym pomóc w uporządkowaniu sytuacji finansowej i pozytywnym przejściu procesu licencyjnego. o ile doniesienia o fikcyjnym charakterze takich pożyczek się potwierdzą, będziemy mieli do czynienia z czymś znacznie poważniejszym niż kolejny żużlowy kabaret.

Wyobraźmy sobie bowiem taką sytuację: zawodnik najpierw zarabia na życie, ryzykuje swoim zdrowiem na torze, później czeka na pieniądze od klubu, nie otrzymuje wedle doniesień całości, a na końcu jeszcze miałby na brakującą w kieszeni kwotę udzielać temu samemu klubowi, nazwijmy to w cudzysłowie, pożyczki, żeby ten mógł wykazać, iż finansowo jest gotowy do dalszej jazdy i zobowiązań wobec zawodnika nie ma. Proste, prawda? I jakie sprytne. Czemu zawodnicy na to idą? Bo jak nie pójdą, to usłyszą: „Upadniemy, nic nie dostaniesz, a tak jest jakaś szansa, iż jak na święto dygdy, co go nie ma nigdy, będziemy tacy mocni finansowo jak Wrocław, to ci oddamy”. Lewoskrętni tą szansą będą, a raczej muszą żyć. To już nie jest żużel. To jest economicspeedway, w którym zawodnik jedzie jednocześniejako pracownik, wierzyciel i – być może – ratownik finansowy swojego pracodawcy.

Jeżeli pożyczka jest rzeczywista, ma określone warunki i faktycznie zostaje przekazana, można rozmawiać o trudnej, ale legalnej formie pomocy klubowi. o ile jednak dokument istnieje tylko po to, żeby ładnie wyglądał w papierach, sprawa robi się naprawdę poważna. Licencja dla klubów nie powinna być konkursem na najbardziej pomysłowego księgowego. Powinna być potwierdzeniem, iż klub jest w stanie uczciwie funkcjonować w rozgrywkach. Bo jeżeli dojdziemy do momentu, w którym zawodnicy będą musieli pożyczać pieniądze klubom, żeby te mogły udowodnić, iż mają pieniądze, to proponuję od razu zmienić nazwę procesu licencyjnego na „Taniec z pożyczkami”.

Całkiem na poważnie – żużel nie potrzebuje kolejnych papierowych sukcesów. Potrzebuje klubów, które płacą na czas, działaczy, którzy planują dalej aniżeli do następnego miesiąca i zawodników, którzy jeżdżąc za grosze w porównaniu do kolegów z Pegee – jak mi mówi jeden ze znajomych, nie będą zastanawiać się, czy po zakończeniu sezonu będą jeszcze musieli „finansować” własnego pracodawcę. Cyrk.

W sobotę, jak na wstępie wspominałem, gala. Uczestnikom życzę dobrej zabawy, ja za zaproszenie podziękowałem. Was zapraszam na naszą finałową Antygalę z przymrużeniem oka na Kanale „Lewoskrętni” dziś o godz. 18:00.

Idź do oryginalnego materiału