Żużel. Przed nim sezon prawdy. Myśli tylko o złocie ze Spartą!

1 tydzień temu

Był to pierwszy test-mecz wrocławian w roku 2026 i już pokazali w nim swoją siłę. Mimo iż Włókniarz startował w osłabieniu, mało kto chyba wyobrażał sobie triumf brązowych medalistów Drużynowych Mistrzostw Polski sprzed sezonu z tak ogromną przewagą. Tym bardziej, iż – jak już wspomnieliśmy – dopiero na tle częstochowian mogli sprawdzić swoją formę przed nadchodzącą PGE Ekstraligą.

– To był pierwszy sparing dla nas, jako Sparty – całej drużyny. Ja przy okazji tego spotkania na pewno miałem – i myślę, iż każdy z naszej ekipy – dreszczyk ekscytacji. Wszak było to pierwsze nasze poważne ściganie w tym roku. Z racji tego, iż był to sparing, na końcowy wynik niekoniecznie patrzy się jakoś szczególnie. Tak czy owak, na pewno on cieszy, bo jechaliśmy na wyjeździe, a zaliczka była bardzo wysoka – mówił nam przedstawiciel Sparty na pozycji U24, Bartłomiej Kowalski.

Żużel. Unia Tarnów wróci już za rok?! „To jest pewne na 1000%”

Żużel. Dziurawy Falubaz! „Trener będzie miał problem”

Czy w związku z tym, iż było to pierwsze w ogóle spotkanie wrocławian w br., wśród nich panował choćby mały stres? – Zdecydowanie tak, choć może nie negatywny, ale wręcz pozytywny stres był odczuwalny, a na pewno w moim przypadku. Jednak już po pierwszym biegu złapałem oddech, stwierdzając, iż „sezon się już zaczął i walczymy o coś fajnego” – odpowiedział nasz rozmówca.

We wtorkowej batalii wychowanek Akademii Żużlowej Janusza Kołodzieja ani razu nie oglądał pleców zawodników zespołu przeciwnego. Sposobu na niego znalazł choćby kreowany na lidera Włókniarza Rohan Tungate. Patrząc na zgromadzone zarówno punkty, jak i bonusy, Kowalski uzyskał najwyższy indywidualny wynik wśród przyjezdnych. W „wykręceniu” takiego rezultatu pomogła mu z pewnością dobra znajomość częstochowskiego toru. W latach 2019-2021 reprezentował bowiem biało-zielone barwy.

– W pierwszych dwóch biegach zawodnicy z mojej drużyny mnie wyprzedzali. W kolejnych dwóch natomiast do mety dojechałem już jako pierwszy. Tym samym po tym meczu jest u mnie szczypta optymizmu. Wiem jednak, iż czeka mnie jeszcze sporo pracy przed sezonem – oznajmił żużlowiec.

Żużel. Woffinden pojedzie w lidze… bez sparingów?! Bajerski mówi o planie

24-latek zaznaczył, iż im więcej odbywa jazd, tym pewniej czuje się na motocyklu. – Wszystko zmierza ku dobremu. Sprzęt się fajnie spisuję. Coraz luźniej czuje się na motorze. Coraz bardziej adoptuje się z moimi motocyklami po zimie. Jestem zadowolony – stwierdził.

Do rewanżowego towarzyskiego starcia między Spartą a Włókniarzem dojdzie już w środę (25 marca) we Wrocławiu. Biorąc pod uwagę, jak sporą wygraną zakończyła się batalia na „Krono-Plast Arenie” na korzyść „Żółto-Czerwonych”, można przypuszczać, iż ci będą chcieli pokusić się o co najmniej taki sam wynik na Stadionie Olimpijskim. Podobny pogląd wyraża Bartłomiej, ale jednocześnie stara się podchodzić ze spokojem do drugiej potyczki z „Lwami” w obecnym miesiącu.

– Możemy postarać się oczywiście o triumf w podobnym stylu, bo jedziemy w środę rewanż w domu. Ale wiadomo, iż żużel jest tak nieprzewidywalny, iż z chłodną głową podchodzimy do tego sparingu. Dalej będziemy sprawdzać wszelkie ustawienia, a także się ścigać – przekazał.

Żużel. Gwiazda GKM-u pominięta! Nie powalczy o SGP

Pierwszym przeciwnikiem „Spartan”, w zbliżającej się wielkimi krokami edycji najwyższej klasy rozgrywkowej, będzie Stelmet Falubaz Zielona Góra. Do tej rywalizacji dojdzie 10 kwietnia w stolicy Dolnego Śląska. We wrocławskim obozie już teraz zdają sobie sprawę, iż spotkanie z teamem z lubuskiego może nie należeć do najłatwiejszych. „Żółto-Biało-Zieloni” w okresie transferowym wzmocnili się m.in. Dominikiem Kuberą czy Andrzejem Lebiediewem. Do tego na sezon 2026 pozostał trzon drużyny w osobach Leona Madsena i Przemysława Pawlickiego.

– Wtedy właśnie zacznie się prawdziwa walka o ligowe punkty. Każdy z nas się coraz bardziej rozjeżdża i czeka na ten mecz. A na pewno nie będzie on prościusieńki (uśmiech – przyp. red.) – ocenił zawodnik.

W poprzednich zmaganiach PGEE zespół z województwa dolnośląskiego dość niespodziewanie zajęła trzeci stopień podium. Przed sezonem 2025 mówiło się przecież przynajmniej o awansie do finału rozgrywek. Tymczasem na południowym zachodzie Polski musieli pocieszyć się brązem. Działacze dokonali roszad głównie w sztabie szkoleniowym – Dariusza Śledzia zastąpił Piotr Protasiewicz. Skład drużyny zaś zbytnio się nie zmienił. Poza Kowalskim w dalszym ciągu dla Sparty startować będą: Artiom Łaguta, Brady Kurtz, Maciej Janowski, czy Daniel Bewley.

Z takim zestawieniem niektórzy widzą wrocławian choćby na królewskim tronie polskiej elity. A co w tej sprawie sądzi sam Bartek? – We Wrocławiu jestem już piąty sezon i mogę powiedzieć, iż niezmienne, jak co roku, jedziemy o złoto. Z pewnością będziemy szykować się na to, aby znaleźć się w wielkim finale. Myślę, iż z mojej strony nie jest to za dużo powiedziane, bo jedziemy o najwyższe cele. Wiem, jak jesteśmy nastawieni, jako cała ekipa Sparty Wrocław – zakończył.

NORBERT GIŻYŃSKI

Idź do oryginalnego materiału