Anglicy mają w swojej historii rozdział, który nazywa się „press gang”. Ludzie króla chodzili po portowych knajpach i siłą wcielali chłopaków do marynarki. Myślałem, iż to się skończyło w epoce żaglowców. Nic podobnego. Wróciło w żużlu, tylko zamiast pałki jest licencja.
Od sezonu 2027 rusza porozumienie lig w ramach Speedway League Bureau, a przy okazji brytyjska federacja ACU dorzuciła swoje. Swoim zawodnikom da zgodę na starty za granicą tylko wtedy, gdy będą jednocześnie jeździć w lidze brytyjskiej. Po ludzku: chcesz zarabiać w Polsce, najpierw wróć do domu i odbij kartę w Anglii. Robert Lambert, świeżo upieczony mistrz świata, w brytyjskiej lidze nie startował od kilku lat. Teraz, żeby jeździć w Toruniu, z którym ma kontrakt do 2029 roku, musi podpisać umowę także w Anglii.
Żużel. Stal Gorzów szykuje wielkie zmiany! Zaskakujący sukcesor Palucha? – PoBandzie – Portal Sportowy
Żużel. Falubaz przetrwa ogromny kryzys? Dowhan stawia warunek i wskazuje winnych! – PoBandzie – Portal Sportowy
Rozumiem Anglików. Ich liga od lat ledwo dyszy, a największe nazwiska wolą polskie stadiony pełne ludzi i polskie przelewy pełne zer. ACU chce te nazwiska ściągnąć z powrotem, bo bez nich nikt w poniedziałek nie przyjdzie na stadion w Ipswich czy Belle Vue. Tylko iż gwiazdy nie da się zmusić do miłości. Można ją zmusić do podpisu. A to, proszę państwa, dwie zupełnie różne rzeczy.
Paszport w szufladzie
I tu na scenę wchodzi polski paszport. Lambert w Polsce mieszka, tu płaci podatki, ma żonę Polkę i coraz lepiej mówi po polsku. Nic dziwnego, iż o obywatelstwie myśli poważnie. W wywiadzie przyznał, iż ta procedura jest gdzieś na horyzoncie. Od razu jednak dodał, iż byłoby to trudne, bo musiałby reprezentować Polskę w Grand Prix, i powiedział wprost: „nie chciałbym być powodem kontrowersji wśród polskich fanów”.
Żużel. Oto winny końca dominacji Motoru? Komarnicki wytyka błędy! – PoBandzie – Portal Sportowy
Żużel był na… Majorce?! Zapomniana historia Son Pardo – PoBandzie – Portal Sportowy
Na pierwszy rzut oka to rozwiązanie idealne. Z polską licencją ACU nic mu nie może zrobić, angielska liga przestaje być obowiązkiem, a w PGE Ekstralidze byłby liczony jako Polak. Toruń by się ucieszył, bo zwolniłoby się miejsce dla obcokrajowca. Tylko iż ja, proszę państwa, jestem z natury podejrzliwy. W Polsce paszport to nie tylko okładka w kolorze bordo. To bilet do kolejki. A u nas w kolejce do żużlowych mistrzostw świata stoi więcej ludzi niż przed sklepem mięsnym w 1981 roku.
Piąty w kolejce
Przypomnę, jak się wchodzi do Grand Prix. Automatycznie jedzie najlepsza siódemka poprzedniego sezonu. Do tego czterech najlepszych z Grand Prix Challenge, mistrz Europy i trzy, czasem cztery stałe dzikie karty od komisji SGP. Do Challenge prowadzą eliminacje, a w Polsce droga do nich wiedzie między innymi przez Złoty Kask i decyzje trenera kadry. Teraz policzmy Polaków w cyklu na 2027 rok. Zmarzlik i Dudek weszli z czołowej siódemki, Woryna przez Challenge, a Janowski dostał dziką kartę. Czterech. I ta ostatnia karta była dla wielu niespodzianką, właśnie dlatego, iż trzech Polaków w Grand Prix już było. Za nimi czekają kolejni, którzy też chcieliby się pokazać na świecie.
A teraz scenariusz, którego nikt Lambertowi nie życzy, ale który w żużlu zdarza się co roku. Kontuzja. Pół sezonu w gipsie, w klasyfikacji miejsce poza siódemką. Co wtedy? Jako Brytyjczyk ma całkiem niezłe karty. Wystarczy spojrzeć na tegoroczne dzikie karty: Bewley, Holder i Lindgren mieli w tym roku stałe miejsca w Grand Prix, ale poważne urazy wyłączyły ich na długo z walki, a mimo to komisja znów ich zaprosiła. Brytyjczyków w cyklu jest dwóch. Organizator potrzebuje ich jak kania dżdżu.
A jako Polak? Byłby piątym albo szóstym w kolejce do tej samej dzikiej karty. Skoro już czwarty Polak był dla obserwatorów niespodzianką, piąty mógłby zwyczajnie usłyszeć „dziękujemy”. A droga przez krajowe eliminacje to loteria z ludzkim czynnikiem. Wystarczy jeden słabszy sezon, jeden trener, który woli swojego, i mistrz świata z 2026 roku ogląda Grand Prix w telewizji, czyli Lambert, uciekając przed przymusem angielskim, może wpaść w polską kolejkę.
Być albo nie być
Hamlet zastanawiał się, być albo nie być. Lambert zastanawia się, być albo nie być Polakiem, i jego dylemat wcale nie jest łatwiejszy. Ja mu nie powiem, co ma zrobić, bo to jego życie, jego żona i jego kariera. Powiem tylko, iż w tej historii obie strony grają nie fair. Anglicy chcą zmusić swoje gwiazdy do powrotu przepisem, zamiast stworzyć ligę, do której ktoś chciałby wrócić sam. Polska kusi paszportem, który w żużlu daje wygodę w lidze, ale zabiera bezpieczeństwo w drodze do Grand Prix.
Rada od starego zgreda jest więc prosta: Robert, nie spiesz się. Mistrzem świata zostałeś jako Brytyjczyk. Polakiem możesz zostać i za kilka lat, ale z powrotem Brytyjczykiem w żużlowym sensie już raczej nie.
Łukasz Chrzanowski

3 dni temu















