Chciałbym zapytać na początku o Twoje zdrowie. Jak aktualnie wygląda sytuacja – bo widziałem, iż już opatrunek został u Ciebie zdjęty. Kiedy możemy spodziewać się Ciebie na torze?
Tak, została zrzucona orteza. Teraz jestem w trakcie rehabilitacji i czekam na zielone światło, żeby wyjechać na tor. Motocykle są już gotowe i mam nadzieję, iż zgodę dostanę w najbliższych dniach. Dzisiaj jest poniedziałek, więc muszę jeszcze chwilę poczekać. W tym tygodniu planuję pierwszy trening. jeżeli z barkiem wszystko będzie w porządku i będzie dobrze funkcjonował, to wyjadę na tor i podejmę decyzję o ewentualnym starcie w niedzielę.
Żużel. Uratował PRES Toruń już dwa razy! Bloedorn mówi, iż dobrze się bawi!
Żużel. Motoarena to dla niego koszmar! Pedersen nie gryzie się w język po występie w Toruniu
Z tego co pamiętam to już kiedyś miałeś kontuzję tego samego braku. Czy on się osłabił znacząco?
To już moja czwarta kontuzja po tej stronie ciała. Miałem tu dwa razy uszkodzony bark i łopatkę. Bark jest już mocno zmęczony po konsultacji z lekarzem. To były zwichnięcia dolne, dość rzadkie. jeżeli chodzi o jazdę na motocyklu, nic nie powinno mi w tym przeszkadzać. Tych wcześniejszych urazów sprzed około 10 lat dokładnie nie pamiętam, to była ostatnia kontuzja barku. Takich zwichnięć wcześniej nie miałem, ale do samej jazdy nie powinno to stanowić problemu. Czuję jeszcze pewien dyskomfort w barku, ale nie jest źle. Normalnie już ćwiczę, wracam do aktywności, choć trochę jeszcze brakuje do pełnej sprawności.
Jeśli chodzi o początek sezonu, to objechałeś na razie dwa spotkania, ten drugi niepełny z Łodzią. Widać po Tobie, iż jest ta prędkość w motocyklu, ale nie ma tej skuteczności. Jak to wygląda z Twojej perspektywy?
W tym sezonie ligowym przejechałem tylko pięć biegów. W sumie zrobiłem trzy na sparingu, potem pięć biegów w Złotym Kasku. Brakuje mi trochę objeżdżenia. Prędkość na motocyklu jest, ale czasem brakuje pomysłu i przez to uciekają mi biegi i punkty. Teraz doszła jeszcze kontuzja, więc mam przymusową przerwę. Jestem jednak dobrej myśli, iż kiedy wrócę na motocykl, pewność siebie przyjdzie razem z jazdą. Zacznę znowu czuć luz na motocyklu i pojawi się też lepszy pomysł na wyścigi. Po powrocie chciałbym pomóc drużynie i zdobywać punkty, bo taki był plan na ten sezon. Mam nadzieję, iż kontuzja nie będzie się odzywać i się nie odnowi. Na razie zobaczymy, co przyniesie pierwszy wyjazd. Początek sezonu nie był idealny, ale tych biegów było jeszcze mało, więc wszystko przede mną. Liczę, iż po kontuzji forma będzie tylko rosła.
Żużel. Brennan wyleciał ze składu na stałe? Śledź podjął istotną decyzję!
Widać, iż nie martwisz się tym początkiem sezonu. Pewnie nie chciałbyś, żeby powtórzył się taki sam sezon co dwa lata temu w Ostrowie?
Nie, to już raczej nie jest ten etap. Przy tej kontuzji ustawienia były mniej więcej dopasowane, bo start nie był najgorszy. Zostałem lekko wywieziony i niefortunny upadek zakończył mój udział w tym meczu. W pierwszym meczu w Pile zrobiłem trzy starty. Drugi mecz w Łodzi zakończył się kontuzją po dwóch startach, więc nie odjechałem żadnego pełnego meczu ligowego. Nie miałem okazji przejechać trzech czy czterech pełnych biegów, dlatego trudno ocenić, czy ten sezon układa się dobrze, czy źle. Wszystko pozostało przede mną, mimo tej kontuzji. Takie jest życie, trzeba to zaakceptować i walczyć dalej.
Pewnie przez tą kontuzję towarzyszy Tobie głód jazdy.
Dokładnie, głód jazdy cały czas jest, ciągnie się jeszcze od zeszłego roku. Wtedy wracałem w połowie maja i teraz, po kontuzji, też wracam mniej więcej na początku albo w połowie maja, więc sytuacja jest podobna. W zeszłym roku zrobiłem tylko dwa treningi i pojechałem od razu mecz ligowy. Teraz jestem na innym etapie, bo mam już za sobą przygotowania na motocyklu, kilka meczów i trochę przejechanych biegów. Jak mówiłem, wtedy zaczynałem dość późno, a teraz wracam w podobnym terminie, tylko po kontuzji. Sezon pozostało długi i wszystko może się wydarzyć. Jestem gotowy, żeby walczyć razem z drużyną o kolejne punkty.
Żużel. Olimpijski zapłonął! Kosmiczna liczba mijanek w klasyku Sparta – Unia!
Nie obawiałeś się może po ostatnim występie Norberta Kościucha w Pile, iż zajmie on Twoje miejsce w składzie na dłuższy czas?
Wiadomo, jak Norbert robi dobre punkty, to dobrze się to ogląda. Raczej nie martwię się o swoje miejsce w składzie. To sport drużynowy, więc jeżeli Norbi będzie w danym momencie w lepszej formie ode mnie, to naturalne, iż pojedzie za mnie. Ja muszę zrobić wszystko, żeby być od niego lepszym. Jest między nami różnica wieku, jestem od niego sporo młodszy. Norbi jest też naszym trenerem, więc warto współpracować. Nie boję się rywalizacji o skład. jeżeli do niej dojdzie, to będzie to motywujące dla obu stron. Najważniejsze, żebyśmy jako drużyna jechali razem i osiągali dobre wyniki.
Aktualnie pogoda robi się coraz cieplejsza. Czy w takich warunkach lepiej Ci się dopasować motocykl do toru? Rok temu kiedy wróciłeś to właśnie w takiej aurze pogodowej.
Ogólnie wolę cieplejsze warunki. Zawsze w takich temperaturach moje motocykle lepiej się sprawdzały. Korzystam raczej ze specyficznych, mocniejszych silników i taka charakterystyka mi odpowiada. Kiedy jest zimno, silniki robią się zbyt ostre i trzeba je mocno ograniczać. Natomiast w cieplejszych warunkach pracują łagodniej i lepiej oddają swoją naturalną moc na tor. Dlatego zdecydowanie wolę, gdy jest trochę cieplej. Łatwiej wtedy czuję motocykl i lepiej się z nim dogaduję.
Żużel. Spięcie Pawlickiego i Madsena? Poszło o 15. bieg liderów Falubazu!
Chciałbym zapytać o menedżera Polonii Piła – Grzegorza Czarneckiego. Co on tak naprawdę wnosi do tego zespołu? Bo sporo się mówi, iż jest jednym z ojców zeszłorocznego sukcesu.
Jeśli któryś z zawodników potrzebuje wsparcia, Grzegorz jest zawsze dostępny. Dzieli się wiedzą techniczną i podpowiada ustawienia, a w drużynie pełni trochę rolę drugiego menedżera. Dba o to, żebyśmy mieli aktualne informacje o czasach na torze, o tym, co dzieje się w wyścigach, jak tor wygląda i jak się zachowuje po pracach torowych. Jest takim dodatkowym okiem, które obserwuje sytuację na bieżąco. Oczywiście daje też swoje uwagi, ale przede wszystkim jest dużym wsparciem, bo nie musimy się martwić o zbieranie tych informacji. Robi to sam i to zdecydowanie wartość dodana dla całej drużyny.
A jak na ten moment pracuje się Tobie z pilską młodzieżą? Już trochę tych treningów z nimi odbyliście.
Bardzo dobrze dogaduję się z młodzieżą. Zaczęliśmy już DMPJ, a za chwilę ruszają zawody 500R dla młodzieżowców. Kilku chłopaków przygotowujemy do zdobycia licencji w przyszłym miesiącu, więc wygląda to naprawdę perspektywicznie. W kwietniu zrobiliśmy sporo treningów, teraz działamy dalej w maju. Jutro mamy kolejny trening z młodzieżą. Uważam, iż dobrze odnalazłem się w całej szkółce akademii. To ambitni i fajni młodzi zawodnicy. Widać w nich potencjał i mam nadzieję, iż dokładając swoją cegiełkę, pomogę im się rozwijać. Przed nimi jeszcze dużo pracy, lat wyrzeczeń i zaangażowania, ale wierzę, iż za kilka lat będą z tego naprawdę dobre efekty.
Żużel. Wiedźmy wlatują do… radia. Pionierski pomysł zarządu Ipswich.
Czułeś trochę na początku sezonu zmęczenie? No bo cały czas albo trenowałeś właśnie z młodzieżą, albo sam, jeszcze dochodziły do tego mecze ligowe.
Raczej nie. Do Piły mam całkiem blisko, bo na co dzień mieszkam w Gorzowie. Lubię podróżować, więc nie jest to dla mnie większy problem. Czasem trzeba pogodzić treningi z młodzieżą, swoje przygotowania i ewentualne wyjazdy na mecze czy pomoc chłopakom, ale na razie dobrze się to układa. W drużynie pomagają też Norbi i Adrian Cyfer, więc dobrze się uzupełniamy. Nie tylko na torze, ale też w sprawach organizacyjnych i pracy z młodzieżą. Fajnie mieć takie wsparcie i razem budować coś dobrego.
A teraz właśnie podzielisz trochę tą funkcję trenera młodzieży z Adrianem Cyferem? Bo przez chwilę Ciebie zastąpił i teraz dalej będzie Ci w tym pomagał?
Mam nadzieję, iż tak będzie, bo naprawdę dobrze się uzupełnialiśmy. Przez kontuzję byłem na zwolnieniu lekarskim i mogłem pomagać głównie doraźnie w parkingu, wspierać chłopaków słowem i być obecny na każdym treningu jako doradca. Adrian prowadził wtedy treningi na torze. Jutro wracam już normalnie do swojej roli i będę znowu pracował bezpośrednio z młodzieżą na torze. Liczę, iż Adrian też będzie pomagał, bo zarówno mnie, jak i jego chłopaki bardzo dobrze słuchają. Chcą się uczyć i to jest najważniejsze. Robimy to nie na siłę, tylko dla zawodników, którzy faktycznie chcą tę wiedzę chłonąć.
Żużel. „Bonanza”, Wembley ’73 i whisky. „Wszystko poza żużlem” (2) – Jerzy Kanclerz
Czy oprócz tego, iż Polonia Piła zaliczyła awans ligę wyżej, to weszli na wyższy poziom organizacyjny i ogólnie tego, jak cały klub funkcjonuje?
Wiadomo, wszystko z czasem jest poprawiane. Nie wszystko da się zmienić od razu. Jest kilka rzeczy, które klub stopniowo wdraża, ale na ten moment wygląda to naprawdę dobrze i pozytywnie. Widać dużą różnicę organizacyjną w porównaniu do poprzednich rozgrywek. Teraz to wygląda zdecydowanie lepiej i idzie w dobrym kierunku. Całość jest pod dobrą opieką. Nie wszystko może być wprowadzone jednocześnie, bo mogłoby to zaburzyć organizację, zwłaszcza przy nowych rozwiązaniach. Dlatego zmiany są wprowadzane etapami. Uważam, iż to zmierza w dobrą stronę i mam nadzieję, iż tak zostanie do końca sezonu.
Czy zaskakuje Ciebie to, jak aktualnie przebiega sezon Metalkas 2. Ekstraligi? Sporo jest takich wyników, które można powiedzieć wyłamują się poza schemat i może to być dla was szans żeby w lidze utrzymać się.
Żużel to bardzo nieprzewidywalny sport. W Metalkas 2. Ekstralidze i Krajowej Lidze Żużlowej często pojawiają się wyniki, których nikt się nie spodziewa, szczególnie w tej 2. Ekstralidze. Zdarza się, iż nie ma schematu typu „pierwsza drużyna zawsze wygrywa wysoko”. Beniaminek potrafi walczyć i wygrywać z bardzo mocnymi zespołami. Oczywiście są mecze, w których z góry zakłada się porażkę, ale taka jest rzeczywistość sportu. Nie wszystko wygląda kolorowo. My w każdym spotkaniu walczymy, staramy się wyciągać maksimum, zdobywać punkty i zbierać doświadczenie. Na ten moment dość dobrze nam to wychodzi. Wyjazd do Krosna był trudny, ale przed nami mecz u siebie z mocnym rywalem i chcemy się tam dobrze pokazać. Później kolejne spotkania, sezon jest długi, więc wszystko jeszcze przed nami i liczę, iż będzie to szło w dobrym kierunku do końca rozgrywek.
Rozmawiał JERZY MARCINIAK

1 tydzień temu















