Drużyna GKM rozpoczęła sezon od remisu z Gezet Stalą Gorzów. – Remis u siebie jest zawsze przegraną. Bardzo chciałem to wygrać, ale wiedziałem, iż „młoda krew” z Gorzowa będzie atakować i to się potwierdziło. Mieliśmy problemy z wyjazdami ze startu. Po prostu nie zdobyliśmy czterdziestu sześciu punktów. Nie szukam tłumaczeń – tego dnia byliśmy słabszą drużyną i tyle – wyjaśnia otwarcie trener.
Kluczem do ostatnich sukcesów okazały się odważne decyzje kadrowe. Największe emocje wzbudziła roszada w formacji juniorskiej i postawienie na Bastiana Pedersena. Choć szkoleniowiec w zimę był sceptyczny wobec tego przepisu, postawił na pragmatyzm.
Żużel. Ciężki weekend Kurtza. Mówi o pierwszym meczu przeciw Unii i Grand Prix (WYWIAD) – PoBandzie – Portal Sportowy
Żużel. „To kwestia psychiczna” Bajerski o problemie mistrzów świata! Znaleźli zastępcę? – PoBandzie – Portal Sportowy
– Przeczuwałem, iż Bastian będzie robił więcej punktów i tak się stało – to był strzał w dziesiątkę. jeżeli przepis na to pozwala, to z niego korzystam. Najważniejsza jest wygrana zespołu, a dopiero później dobro polskiego juniora. Takie są realia – przyznaje Kościecha. Sam zawodnik gwałtownie odnalazł się w zespole. – Cieszę się, bo wyrwaliśmy go z Torunia rzutem na taśmę, wypożyczyliśmy go. Powiedziałem prezesowi, iż chcę go w zespole, bo on bardzo lubi jeździć w Grudziądzu – stwierdza Kościecha.
Równie istotna dla układu sił w drużynie jest postawa Maksyma Drabika. Mimo głosów sceptyków, trener GKM-u ani przez chwilę nie zwątpił w potencjał swojego zawodnika. – Wielu wątpiło, czy po przejściu z Rybnika do mocniejszego zespołu będzie punktował, a on, nie licząc pierwszego występu, robi z bonusami tyle punktów, ile się od niego wymaga. Ja w niego wierzę, szczególnie na wyjazdach. Wiedziałem, iż „odpali” w Zielonej Górze, choć nie spodziewałem się aż tak dobrego wyniku. Ze Spartą u nas pojechał świetnie. W Toruniu też zrobił swoje. To zawodnik światowej klasy i wiedziałem, iż w końcu zaskoczy – ocenia szkoleniowiec.
Żużel. Mówi na Worynę „Kacperek”, wybrał mu… pierścionek! „Morda uśmiechnięta!” – PoBandzie – Portal Sportowy
Żużel. W Gorzowie odliczają do końca umowy Zmarzlika w Motorze! Powstał… specjalny licznik! – PoBandzie – Portal Sportowy
Żużel. Kolejny bojkot kibiców Falubazu! Chodzi o najbliższy mecz – PoBandzie – Portal Sportowy
Jednak nie wszystkie mecze wyjazdowe budzą u trenera tak pozytywne emocje. Po spotkaniu w Toruniu, zakończonym niezłym wynikiem 42:48, Kościecha nie krył irytacji, mimo iż eksperci przewidywali znacznie wyższą porażkę GKM-u.
– Ten mecz był zdecydowanie do wygrania i to właśnie z tego jestem najbardziej niezadowolony. Zwycięstwo było naprawdę na wyciągnięcie ręki – ucina trener. Szczególnie bolesna dla szkoleniowca jest postawa niektórych doświadczonych zawodników.
– Chyba każdy widzi, co się dzieje. Mam wrażenie, iż to wszystko jest za bardzo „pieszczone” i trzeba po prostu spróbować czegoś innego. Nie chcę używać zbyt mocnych słów, choć takie cisną mi się na usta. O ile juniorzy mają jeszcze prawo do błędu, o tyle niektórym doświadczonym zawodnikom takie pomyłki, jak dzisiaj, po prostu nie przystoją – mówi rozgoryczony szkoleniowiec grudziądzkiej ekipy.
Dla młodzieży trener ma więcej wyrozumiałości. – Szkoda tej taśmy Kevina Małkiewicz, bo te biegi młodzieżowe nie zawsze nam wychodzą, pojawiają się wykluczenia i błędy. Pamiętajmy jednak, iż juniorzy nie będą w każdym meczu zdobywać po osiem punktów – dotyczy to zarówno Kevina, jak i Bastiana. Od nich możemy wymagać mniej niż od seniorów – zauważa Kościecha, doceniając jednocześnie 12. bieg w Toruniu, który w jego ocenie był „bardzo mocnym uderzeniem”.
Patrząc na ligę z szerszej perspektywy, szkoleniowiec Grudziądza przestrzega przed przedwczesnym koronowaniem faworytów czy nadmiernym optymizmem w kwestii punktów bonusowych.
– Moim zdaniem najpierw trzeba wygrywać mecze u siebie, a dopiero potem zastanawiać się nad bonusem. Toruń to silny zespół, który przyjedzie do nas walczyć o zwycięstwo, a za parę miesięcy ich forma może być jeszcze wyższa. To jest wiosna, a finały są jesienią. Wszystko rozstrzygnie się w play-offach. Rok temu nikt nie stawiał na Toruń, a zdobyli złoty medal. Dodatkowo kontuzje, jak ubiegłoroczna Wiktora Przyjemskiego w Lublinie, wpływają na wynik zespołu – analizuje trener. Odnosi się również do sytuacji rywali z Zielonej Góry. – Na pewno szkoda Damiana Ratajczaka, bo jego brak mocno osłabił formę formacji juniorskiej rywali. Falubaz się jednak uporządkuje. Osobiście cieszę się, iż mecz w Zielonej Górze mieliśmy tak wcześnie, bo za miesiąc czy dwa mogłoby być o wiele trudniej o wygraną – podsumowuje Robert Kościecha.
W tabeli prowadzi ekipa z Lublina, ale Robert Kościecha ma innego faworyta. – Wydaje mi się, iż Sparta Wrocław jest w tym momencie najsilniejsza. A my? Zobaczymy. Za nami dopiero pierwsze kolejki – zaznacza szkoleniowiec.
TOMASZ ROSOCHACKI

1 tydzień temu















