Andrzej Huszcza
Nie można rozpocząć tego zostawienia od innego zawodnika. Napisać, iż to legenda klubu z Winnego Grodu, to jak nic nie napisać. Dla Falubazu startował od początku kariery do… 48. roku życia! Z myszką Miki na kevlarze przeżył niemalże wszystko – awans, spadek, Drużynowe Mistrzostwo Polski i wiele innych tytułów. Ponadto do teraz jest przy klubie.
Żużel. Stanie się gwiazdą Ekstraligi? Wskazał mocny atut
Żużel. Janowski mówi o pracy z „PePe”, oponach i przyszłości w Sparcie (WYWIAD)
Piotr Protasiewicz
Kolejna legenda, która długo nie chciała kończyć kariery. Po sezonie 1994, gdy ścigał się jako junior postanowił opuścić macierzysty Falubaz. Wrócił po 12 sezonach, które spędził ,jeżdżąc dla klubów z Wrocławia, Bydgoszczy i Torunia. W Zielonej Górze jeździł do 47. roku życia, choć z pewnością inaczej wyobrażał rozbrat z żużel. Po latach sukcesów, wraz ze swoim zespołem spadł na drugi szczebel rozgrywkowy. Zbudowano silny skład, który miał bez problemu wrócić do PGE Ekstraligi. Niespodziewana porażka w finale storpedowała jednak plany zielonogórzan. Wtedy też Protasiewicz postanowił więcej nie wyjeżdżać na tor. Został jednak w Falubazie, jednak jako szkoleniowiec. Po sezonie 2025 doszło do rozstania i „PePe” dołączył do Betard Sparty Wrocław.
Grzegorz Walasek
Kolejny z wychowanków, który błyszczał już w latach młodzieżowych. Do Falubazu wracał dwukrotnie i spędził tam łącznie 12 sezonów, często będąc liderem drużyny. Ostatni z nich miał miejsce w 2015 roku, gdy „Myszom” zabrakło punktu do fazy play-off. Po zeszłorocznym sezonie zakończył karierę żużlową i wrócił do Zielonej Góry, obejmując rolę szkoleniowca.
Żużel. Vaculik nie chce wracać do Grand Prix? Padły ważne słowa!
Jarosław Hampel
Przyszedł czas na pierwszego zawodnika, który nie jest wychowankiem Falubazu. Ścigał się w Grodzie Bachusa w latach 2013-2017 oraz 2024-2025, zdobywając złoty i brązowy krążek Drużynowych Mistrzostw Polski. Miniony sezon był dla niego udany, co odbiło się na drużynie. Klub z województwa lubuskiego miał walczyć o udział w play-off, jednak przez kiepską formę „Małego” już we wczesnej fazie sezonu marzenia zostały niemal przekreślone. Postanowił nie przeciągać dalej kariery i w Lublinie ogłosił jej zakończenie. Mimo tego fani zapamiętają go z dobrej strony.
Billy Hamill
Niechętnie wybieraliście obcokrajowców, ale musiał się takowy znaleźć. Najczęściej przewijał się właśnie Amerykanin. Hamill reprezentował Falubaz przez 5 sezonów, chociaż w ostatnim wystąpił w zaledwie jednym meczu. Kibice zapamiętali jednak, iż po spadku został w drużynie i mocno przyczynił się do powrotu do najwyższej klasy rozgrywkowej. Gdy startował regularnie, to jego najgorsza średnia wyniosła… 2,120 pkt/bieg!
Żużel. W Gorzowie każdy będzie miał problemy?! Komarnicki zaskakuje!
Patryk Dudek
Zielonogórscy sympatycy mają mieszane uczucia wobec tego zawodnika. Z Dudkiem w składzie Falubaz sięgnął po 3 Drużynowe Mistrzostwa Polski, a on sam miał w tym duży udział. Po spadku w 2021 roku „Duzzers” postanowił po raz pierwszy rozstać się ze swoim macierzystym klubem. Spotkało się to z raczej negatywnym odbiorem. Niestety podczas jednego ze spotkań zaatakowano bus zawodnika, a on sam przy W69 regularnie słyszy gwizdy na prezentacji. Duża grupa kibiców docenia jednak jego wkład dla klubu, dzięki czemu wielu z was wytypowało go do składu marzeń.
Rafał Kurmański
Jeden z wybitnych wychowanków, którego kibice wspominają do dzisiaj. Jego największym sukcesem było wicemistrzostwo Europy juniorów w 2001 roku. Niestety wspaniale zapowiadającą się karierę przerwała śmierć, ale kibice Falubaz do dziś wspominają Kurmańskiego.

1 tydzień temu








