Za nami kolejny tydzień żużlowego sezonu. Rozpoczęły się rozgrywki, na które kibice czekali z utęsknieniem od października zeszłego roku. Wróciła Krajowa Liga Żużlowa. Ruszyła też PGE Ekstraliga. O tym i o reszcie wydarzeń z tygodnia piszę w trzecim tekście z serii DMP, czyli Dużo Merytorycznej Pisaniny.
Początek wskazywałby na to, iż zaczniemy od KLŻ, ale jednak omówię wydarzenia tego tygodnia zgodnie z kolejnością poziomów rozgrywkowych w Polsce. Zaczniemy więc od PGE Ekstraligi, w której emocji (nie) zabrakło, choć nie zawsze były one takie, jakich można było oczekiwać. W nawiązaniu do poprzednich tekstów zacznę od ogłoszenia, iż Sparta Wrocław i Unia Leszno nie są mimo wszystko najlepszymi drużynami we wszechświecie, a Włókniarz Częstochowa nie jest najgorszą drużyną we wszechświecie, ponieważ ten tytuł, póki co, udało się uzyskać fatalnym „Myszom” z Zielonej Góry.
Żużel. Dużo Merytorycznej Pisaniny (1). Kto rządzi, a kto ma braki przed sezonem? (OPINIA)
Żużel. Dużo Merytorycznej Pisaniny (2). Start sezonu i pierwsze sygnały układu sił
Piątkowe spotkania zakończyły się szybciej, niż zaczęły, i tylko szkoda, iż ogólnodostępny mecz Betard Sparty Wrocław i Stelmet Falubazu Zielona Góra był aż tak jednostronny i mimo wszystko, jak na Wrocław, mało emocjonujący podczas biegów. choćby jeżeli w drugiej części zawodów zawodnik Zielonogórzan wychodził pierwszy ze startu, to rzadko kiedy wynik biegu był kwestią otwartą do samego końca. Trzeba liczyć na to, iż Canal+ zdecyduje się jeszcze na udostępnienie jakiegoś meczu, który być może będzie ciekawszą wizytówką PGE Ekstraligi.
Żużel. Falubaz zmiażdżony przez Spartę! Nie było co zbierać! (RELACJA)
Wracając do wydarzeń na torze, w drużynie wrocławskiej można pochwalić adekwatnie wszystkich, natomiast w drużynie z Zielonej Góry adekwatnie nikogo, z wyjątkami potwierdzającymi regułę wśród juniorów obydwu drużyn, Andersena we Wrocławiu i Hurysza w Zielonej Górze. Chcę jednak zwrócić uwagę na jednego zawodnika. Dan Bewley w kwietniowych meczach zdobył w 31 biegach 82 punkty i 4 bonusy, co daje średnią 2,77. Jest to średnia kosmiczna, a Anglik pozostaje niepokonany w 18 kolejnych biegach, w których startował.
Wróćmy jeszcze na chwilę do meczu inaugurującego rozgrywki ligowe w Lesznie. Gdyby nie postawa Australijczyków w barwach Włókniarza, czyli Rohana Tungate’a i Jaimona Lidseya, „Lwy”, podobnie jak „Myszy”, mogłyby nie skończyć meczu z „3” z przodu. Do tego meczu jeszcze dwie krótkie myśli z mojej strony.
Żużel. Smok zionął ogniem! Mocny powrót Unii Leszno do PGE Ekstraligi (RELACJA)
W Magazynie Ekstraligi padło pytanie, czy Nazar Parnicki może mieć lepszą średnią niż Wiktor Przyjemski w 2025 roku. Zgadzam się, iż o taki wynik może być trudno, między innymi w związku z cyklem SGP, ale bardziej powinniśmy porównywać wyniki Nazara do pierwszego sezonu Wiktora Przyjemskiego w PGE Ekstralidze. W tym przypadku Nazar nie stoi na straconej pozycji i może powalczyć o lepszą średnią niż polski junior, który osiągnął wówczas wynik 2,06.
Druga myśl, również nawiązująca do pytania z Magazynu PGE Ekstraligi, dotyczy tego, czy Włókniarz powinien zgłosić się po Aleksandra Łoktajewa. Krótko mówiąc – nie. Ukrainiec nie będzie na tyle dużą wartością dodaną w porównaniu z obecnymi seniorami Włókniarza, aby dokonywać zmiany. Osobiście widzę tylko jeden możliwy kierunek dla Aleksandra, gdzie rzeczywiście mógłby się przydać w składzie, a jego odejście nie powinno wpłynąć na sytuację jego obecnego klubu, Polonii Bydgoszcz. Klub, o którym myślę, jako jedyny może sobie pozwolić na wymianę najsłabszego polskiego seniora, a niestety to właśnie polscy seniorzy są na razie słabszymi ogniwami w swoich drużynach. Tym klubem jest ROW Rybnik i to prezes Mrozek może pójść na rękę Bydgoszczanom i wymienić zawodzącego Wiktora Lamparta na pewnego na poziomie Metalkas Łoktajewa.
Po dwóch meczach rozegranych w piątek runda standardowo zakończyła się w niedzielę. W Grudziądzu mieliśmy start i mało akcji na dystansie, ale przynajmniej wyrównany i dzięki temu emocjonujący mecz do samego końca. W Lublinie natomiast również dominował start i jeszcze mniej działo się na dystansie, a emocje związane z wynikiem meczu, jak to w Lublinie, zakończyły się w okolicach połowy spotkania.
W Grudziądzu zwycięski remis zanotowała Stal, a GKM nieoczekiwanie pojedzie do Zielonej Góry z dużo większym napięciem, niż spodziewali się wszyscy sympatycy „Gołębi”. W Lublinie, jak zwykle w meczach przeciwko Toruniowi, oglądaliśmy dominację Bartosza Zmarzlika, dominację seniorów nie mających imienia na literę M oraz dominację juniorów Motoru, która była jednocześnie największą niespodzianką tego spotkania, ponieważ pokonali oni nie tylko juniorów, ale także seniorów Apatora. Czy transfer mechaników Jarosława Hampela do Bartosza Bańbora może w dłuższej perspektywie okazać się najważniejszym ruchem tego lata w Lublinie? Zobaczymy…
Toruń pojechał tak jak rok temu w rundzie zasadniczej i choć nie jest to wielka niespodzianka, to jednak wówczas nie przyjeżdżał do stolicy województwa lubelskiego jako mistrz Polski. Mecz z Unią u siebie będzie mocną weryfikacją siły obu ekip i bliżej mi do stwierdzenia, iż po dwóch kolejkach spotkają się w tabeli z taką samą liczbą dużych punktów.
Żużel. Sensacja w Grudziądzu! Zdecydował ostatni bieg! (RELACJA)
Żużel. Pogrom w hicie PGE Ekstraligi! Pres Toruń bez szans w Lublinie (RELACJA)
Za nami także druga runda Metalkas 2. Ekstraligi. Wygrane Orła, Polonii Bydgoszcz i Wilków Krosno były raczej zgodne z przewidywaniami, ale emocji i ciekawych historii, głównie tych pozytywnych, było zdecydowanie więcej niż w PGE Ekstralidze.
Żużel. Kapitalna bitwa w Łodzi! Poturbowana Polonia straszyła Orła! (RELACJA)
Żużel. ROW postawił się Polonii! Rekiny jechały w trzech, koncert „Buczka”! (RELACJA)
Żużel. Wyrównany mecz w Krośnie. Wilki górą w hicie (RELACJA)
Tai Woffinden przez cały czas pisze scenariusz filmu biograficznego o sobie, ponieważ ten sezon układa się tak, iż bez większego koloryzowania można by stworzyć najciekawszy film o żużlowcu w historii, i to w stylu hollywoodzkim. Zaczyna się od tego, iż wielka gwiazda spada z piedestału, odchodzi z ukochanej drużyny, aby się odbudować. Gdy zaczyna wracać do formy, pojawia się kontuzja, która może wszystko przekreślić i która jest na tyle poważna, iż bohater walczy o życie. Po długiej i bolesnej rehabilitacji wraca na tor i znów podejmuje walkę o bycie najlepszym na świecie, jednak pojawiają się wątpliwości, które prowadzą do decyzji o rezygnacji ze startów w SGP. Nie pojawia się w sparingach, nikt nie wie, w jakiej jest formie, po czym w pierwszym meczu zdobywa 7 punktów i 4 bonusy. Wątpliwości jednak pozostają, ponieważ był to mecz domowy i stosunkowo słaby przeciwnik. Prawdziwa weryfikacja przychodzi na torze, na którym doszło do jego poważnego wypadku. Wraca, mierzy się ze wspomnieniami, ale przed pierwszym biegiem odrzuca je i skupia się na zadaniu. Wygrywa start, jedzie pierwszy, czuje brak prędkości, jednak dzięki pomocy kolegi z drużyny wygrywa bieg, pierwszy od ponad 600 dni…
I tak można by tę historię ciągnąć dalej albo zakończyć ją obrazem wzruszonego po meczu w Ostrowie trzykrotnego mistrza świata.
Było o obydwu Ekstraligach, więc pora na Krajową Ligę Żużlową. Najpiękniejszą historią weekendu był powrót i zwycięstwo Śląska Świętochłowice po 24 latach. Oprócz tego wygrała drużyna z Gniezna, a remis padł w Krakowie.
Żużel. Wymarzony powrót do ligi Śląska! Duże emocje w Krakowie (RELACJA)
Jeżdżono również w Anglii. O formie Dana Bewleya już wspominałem, a jego czysty i płatny komplet zdobyty jednego dnia zapewnił Belle Vue Aces zwycięstwo i punkt bonusowy w dwumeczu z Leicester Lions. W Ipswich wyrównany skład „Wiedźm” okazał się lepszy od drużyny King’s Lynn Stars, opartej głównie na Chrisie Harrisie i Maxie Fricke.
Dużo działo się też wokół żużlowych aren w ciągu ostatniego tygodnia. W związku z rozgrywkami Złotego Kasku, wygranymi w bardzo dobrym stylu przez Kacpra Worynę, szeroko komentowane były słowa menadżera Emila Sajfutdinowa, Tomasza Suskiewicza, który odniósł się do sytuacji trzeciego i siódmego najlepszego Polaka w PGE Ekstralidze, czyli Artioma Łaguty i Emila Sajfutdinowa, którzy nie zostali dopuszczeni do startu w tym turnieju.
Żużel. Mocne słowa po Złotym Kasku! „Możesz być Polakiem, ale tak trochę na raty”
Ja osobiście zgadzam się z byłym mechanikiem Tomasza Golloba i Tony’ego Rickardssona, ponieważ, nie podając już przykładów z innych dyscyplin, zawsze w tej dyskusji przychodzi mi do głowy przykład Rune Holty. Norweg, który otrzymał obywatelstwo na początku XXI wieku, mógł spokojnie startować jako Polak, a ówczesny trener kadry, Marek Cieślak, odpowiadał oburzonym krytykom idei powoływania Norwega do składu słowami, żeby „wskazali mu lepszego na jego miejsce”.
Oczywiście sytuacja Norwegów i Rosjan, czasy oraz realia polskiego i światowego żużla są inne. Argumenty za i przeciw można by wymieniać bez końca, ale trzeba pamiętać, iż Sajfutdinow ma polskie obywatelstwo od 2012 roku, a Łaguta od 2020 roku i na przykład mówią dobrze po polsku, w odróżnieniu od Norwega. Ich winą jest to, iż zdobywali medale dla Rosji. Gdyby zdobywali tytuły dla Kuby i uciekli od dyktatury, jak Wilfredo León, byliby gwiazdami. Gdyby otwarcie sprzeciwiali się reżimowi – co przeciez zrobili – jak Kryscina Cimanouska, też prawdopodobnie łatwiej byłoby ich zaakceptować.
Wydaje się, iż powody blokowania startów są inne i raczej wszystkim znane. Dobrze podsumowuje to Suskiewicz słowami, iż „można być Polakiem, ale jakby trochę na raty”.
Kolejny temat, który został lekko nagłośniony w środę w Kolegium Żużlowym, to wpis Mateusza Puki, w którym redaktor Sportowych Faktów lekko „podgrzał atmosferę”. Tai Woffinden w swoim debiucie miał nie rozwiać wątpliwości co do swojej formy, miał przymykać gaz, a każdy kolejny mecz miał być dla niego trudniejszy. Woffinden miał być też piątym seniorem Ostrowian i już było wiadomo, dlaczego nie jechał w sparingach.
Trzeba przyznać, iż przy ogólnokrajowej laudacji na cześć Woffindena ta opinia wzbudziła duże oburzenie. Między innymi mocno krytykował ją w swoim felietonie na łamach naszego portalu redaktor Łukasz Malaka. Tutaj pora więc na kolejną niepopularną opinię, bo o ile redaktor Puka podgrzał przekaz określeniem „przeciętny”, to w ogólnym sensie tego wpisu miał rację.
Żużel. Widziane zza Odry. O Woffindenie, kretynach i jeździe na farcie (FELIETON)
Oglądający pierwszy mecz Ostrowian widzieli, iż Taiowi w pierwszym spotkaniu daleko było do wygrywania wyścigów i iż dobrymi startami oraz obroną przed słabszymi rywalami wyrywał punkty biegowe i bonusowe. Sam Brytyjczyk po meczu mówił w wywiadzie emitowanym w magazynie Metalkas 2. Ekstraligi, iż nie jest zadowolony ze swojej jazdy, iż nie jeździł dobrymi liniami, ale zdobył kilka punktów.
Jeżeli więc pominiemy przymiotnik „przeciętny”, to wpis redaktora Puki w dużej mierze oddaje rzeczywistość. Czy nazwanie go po meczu z Poznaniem piątym seniorem Ostrowian było obraźliwe. Na pewno nie. Czy rozwiał wątpliwości, jaką wersję mistrza świata zobaczymy w Krośnie. Według mnie nie.
Mecz z Krosnem daje jednak inną perspektywę na „Tajskiego”. Widać, iż Brytyjczyk nie pozostało gotowy na bycie pierwszym liderem Ostrowian, ale jedzie zdecydowanie lepiej, niż większość z nas oczekiwała przed sezonem. Postawa Woffindena jest godna, jak wspomniałem, filmu z Hollywood, a wpis redaktora Puki nie jest tak „skretyniały”, jak mógł się wydawać.
Tekst już tradycyjnie zakończę nowymi nominacjami do tytułu „Dzbana Miesiąca” albo „Złotych Malin”. W tym tygodniu dwie nominacje. Odpuszczam decyzje sędziowskie o wykluczeniach i kartkach w obydwu Ekstraligach, ponieważ zawód sędziego nie jest łatwy.
Pierwsza nominacja to niestety smutne wiadomości. Jak pamiętamy, jeszcze niedawno jeden wirus spowodował zawieszenie rozgrywek żużlowych. W tym roku inny wirus wpływa na poszczególne mecze, uniemożliwiając normalne przeprowadzenie zawodów. Pacjent zero został odnaleziony w Łodzi, a teraz choroba się rozprzestrzeniła i pierwsze przypadki wystąpiły w Lesznie i Rybniku. Choroba ta to wirus Shepherda-Mockforda, popularnie nazywany wirusem nierównej taśmy.
Druga nominacja to temat, który nie mógł w tym tygodniu zostać pominięty. Chodzi oczywiście o „Ekstraligę AI”. Łatwo byłoby nominować cały projekt do nagrody „Złotych Malin”, ale ja, wbrew ogólnożużlowej opinii, nie chcę całkowicie dyskredytować tego, co przygotował redaktor Piotr Kaczorek. Po pierwszych meczach sezonu widać niedociągnięcia założeń i ograniczenia wynikające między innymi z badanej próbki lub zastosowanych wag dla poszczególnych kategorii. Samo założenie jednak, wraz z postępem sezonu i wprowadzeniem poprawek, powinno być bardziej dokładne.
Żużel. Sztuczna inteligencja wchodzi do Ekstraligi! Znamy szczegóły!
Żużel. Sztuczna inteligencja zawiodła na starcie ligi? Frustracja kibiców
Nominację, i to od razu będącą mocnym faworytem do zwycięstwa, otrzymuje natomiast cały pion decyzyjno-marketingowy Canal+ i Ekstraligi. Począwszy od samej nazwy, kojarzącej się z prostymi predykcjami podstawowej wersji Chata GPT, przez promocję, z której po negatywnych komentarzach próbowano się niemal natychmiast wycofać, aż po fatalne w skutkach Kolegium Żużlowe, w którym adekwatnie niczego nie wyjaśniono, a redaktorzy Puka, Malitowski i niestety sam autor rozwiązania, Kaczorek, w dużej mierze zdeprecjonowali sens takiego narzędzia.
Gdy wydawało się, iż gorzej już być nie może, przyszły pierwsze mecze ligowe i zarówno laudacje, jak i antyreklama całego rozwiązania. Predykcje mijały się z rzeczywistością i nie reagowały wystarczająco na sytuację meczową. Można jeszcze przytoczyć słowa Krzysztofa Cegielskiego, który cieszył się, iż żużel nie jest przewidywalny jak dyscyplina sterowana przez AI, czy określenie Tomasza Dryły, który nazwał system „słodkim określeniem” „machiny liczącej”.
To, iż Canal+ w tydzień praktycznie „zaorał” własny pomysł i największą nowinkę transmisyjną sezonu 2026, nie przeszkadza mi aż tak bardzo. Szkoda natomiast, iż dla większości kibiców zdyskredytowano na długi czas pracę i wysiłki osób zajmujących się statystyką oraz wykorzystaniem sztucznej inteligencji w sporcie. Być może idea była szczytna, ale przy dostępnych środkach efekt nie powinien być aż tak rozczarowujący.
Ja, jako osoba rozwijająca swoje zainteresowanie i wiedzę w obu tych obszarach, liczę na to, iż z czasem zaawansowane statystyki wrócą do transmisji telewizyjnych w lepszej formie, tak jak w lepszej formie wróciła telemetria.

4 tygodni temu















