Żużel. Dużo Merytorycznej Pisaniny (1). Kto rządzi, a kto ma braki przed sezonem? (OPINIA)

3 dni temu

IMME

Fot. Jarek Pabijan

W tę sobotę odbyła się impreza, która jest sennym marzeniem wszystkich fanatyków jednodniowych finałów mistrzostw świata. Na starcie mieliśmy obsadę lepszą niż stawka zeszłorocznego cyklu Grand Prix, a zawodnicy walczyli o indywidualny, międzynarodowy triumf w pojedynczym turnieju. Wszystko byłoby „premium”, gdyby nie fakt, iż dopiero zaczynamy sezon, a zwycięzca tego turnieju nie może dopisać sobie tytułu mistrza świata.

Żużel. Kurtz dalej rządzi! Zmarzlik poza finałem! (RELACJA)

Wszyscy powinniśmy zdawać sobie sprawę, iż dużo w IMME było testowania i szukania nowych lub dopracowywania starych rozwiązań, ale ci, którzy już coś znaleźli (Zmarzlik, Michelsen, Kurtz, Holder), byli mocni przez cały turniej mimo kombinowania ze sprzętem. Pamiętajmy, iż w zeszłym roku cała finałowa czwórka była również mocna na początku sezonu ligowego, a – nie licząc Dominika Kubery – była w TOP 10 zawodników w lidze do końca sezonu 2025 (Jepsen Jensen, Łaguta, Zmarzlik).

Wygrał całość ten, który – o ile widzi Indywidualne Międzynarodowe Mistrzostwa – ma póki co ustawienie „wygraj turniej”, czyli australijski wicemistrz świata Brady Kurtz. To już szósty kolejny turniej indywidualnej rangi mistrzowskiej wygrany przez „Młodego Kangura”.

Australijczyk był gwiazdą wieczoru, ale „Oscara za pierwszoplanową rolę” odegrała taśma startowa, o której mówiło się najwięcej, a „Złotą Malinę” otrzymali ci, którzy byli odpowiedzialni za to, iż dziennikarze na stadionie – zamiast męczyć żużlowców – wyglądali jak mem z Johnem Travoltą z filmu „Pulp Fiction”.

Żużel. Nie tylko taśma nawaliła w Łodzi! Cyrk i skandal podczas IMME!

Na koniec: uśmiechnięty Stanisław Chomski pewnie odrobinę zaczął się zastanawiać, jak mocno próbowali reprezentanci – Kubera, Dudek i juniorscy liderzy kadry: Przyjemski i Ratajczak – skoro zajęli cztery z pięciu ostatnich miejsc w turnieju. Juniorzy pojechali tak bezbarwnie, iż już nie możemy się doczekać tych Andersenów, Parnickich czy Pedersenów, którzy będą rywalizować – miejmy nadzieję – z takim zębem i charakterem jak najlepszy junior podczas IMME, rezerwowy Villads Nagel. Swoją postawą zachwycił w biegu przeciwko dwóm mistrzom świata (dla niektórych – dwóm aktualnym mistrzom świata) i wicemistrzowi świata, gdzie zdobył punkt i rywalizował jak równy z równym z piekielnie szybkim na początku turnieju Artiomem Łagutą.

Turnieje indywidualne i sparingi

Oprócz IMME w tym tygodniu mieliśmy serię kolejnych sparingów i trzy ważne turnieje indywidualne. Sparta Wrocław nie jest najlepszą drużyną na planecie Ziemia, ale Włókniarz Częstochowa musi zrobić wszystko, aby nie być najgorszą.

W Lubuskiem euforia nad Wartą i marsowe miny w Winnym Grodzie. Pamiętajmy, iż – parafrazując słowa piosenki Kazika Staszewskiego – „Gorzów od zawsze poddaje się ostatni”.

Najspokojniej wydaje się być w Toruniu, gdzie bardzo po cichu do świetnej formy wraca ten, którego mimo wszystko brakowało w zeszłym sezonie i o którym myślę, iż więcej będzie się mówiło przez cały sezon 2026 (dlatego zostawiam go sobie do wspomnienia na później).

Niepokonane są trzy najsłabsze na papierze drużyny Metalkas: Orzeł Łódź, Polonia Piła i ROW Rybnik, także eksperci – pora weryfikować prognozy i zestawienia, bo przecież te drużyny muszą tylko utrzymać formę przez jeden dodatkowy tydzień.

Ogólnie sparingi raczej wlewają optymizm u większości drużyn (oprócz Włókniarza Częstochowa) i na pewno po ich objechaniu każda z ekip będzie silniejsza i bojowo nastawiona na swoje inauguracyjne mecze. „Lwom” życzę, aby w ciągu tych dwóch tygodni znaleźli tyle, by ten sezon nie był smutnym koszmarem dla zawodników, trenerów, działaczy i kibiców drużyny spod Jasnej Góry.

Trzy turnieje, o których chciałbym powiedzieć odrobinę więcej, to Memoriał Edwarda Jancarza w Gorzowie, Memoriał Rifa Safitgariejewa w Ostrowie i Kryterium Asów w Bydgoszczy.

W Gorzowie, po wymarzonych wynikach meczów sparingowych z Falubazem, przyszedł Memoriał Jancarza i znów wspaniałe wyniki – nie tylko lidera gorzowian, rekordzisty toru i zwycięzcy turnieju Jacka Holdera, ale też „Młodych Wilków” – Oskara Palucha i Matthiasa Pollestada. Oby wygrana półfinałowa „pary” Pollestad–Paluch nad wszechpotężnym w Gorzowie Bartoszem Zmarzlikiem nie była największym „highlightem” tego sezonu obu zawodników.

Żużel. Młode gwiazdki Stali ograły Zmarzlika! Holder już rządzi w Gorzowie! (RELACJA)

Dodatkowo do finału „zaplątał się” Andrzejs Lebedevs, który od początku prezentuje stabilną, dobrą, a momentami bardzo dobrą formę i – oprócz starszego z braci Pawlickich – jest najpewniejszym zawodnikiem „Myszy”.

W Ostrowie wszystko wskazywało na to, iż wygra Michael Jepsen Jensen, który po słabszym IMME odpalił tak, iż był niełapalny w rundzie zasadniczej. W finale musiał uznać wyższość Kurtza i Zmarzlika (kolejny raz w tej kolejności) oraz zwycięzcy całego Memoriału – Roberta Lamberta.

Gdyby ktoś wysłał wyniki turnieju bez daty, wielu wpisałoby 2025 rok, ponieważ – oprócz wspomnianego wyżej Lamberta – reszta miejsc ułożyła się tak, jakby był to turniej sprzed roku. W czołówce jeszcze Piotr Pawlicki i Dan Bewley, środek to Tungate i Lidsey, gdzieś pogubieni Janowski i Miśkowiak, a na końcu para Czugunow i Holder.

Promyczkami nadziei dla kibiców Ostrovii mogą być wyniki Kuby Krawczyka oraz Frederika Jakobsena.

Żużel. Zmarzlik i Kurtz pokonani! Jepsen Jensen bezbłędny do finału! (RELACJA)

Na koniec tego tygodnia odbywał się tradycyjny turniej otwierający sezon w Polsce, czyli Kryterium Asów. Wygrał – trochę nieoczekiwanie, patrząc na stawkę i rywali – Max Fricke, który był bezbłędny w swoich czterech pierwszych biegach. Podium uzupełnili Sajfutdinow i Łaguta.

Coraz więcej „rdzy” otrzepuje z siebie Wiktor Przyjemski, który był czwarty. Znów w czołówce był Andrzej Lebiediew, a zawiedli Mateusz Cierniak i Dominik Kubera.

Najgorszym z seniorów bydgoskiej Polonii był Kai Huckenbeck, ale jechał na drugim miejscu, gdy zanotował defekt motocykla. Z dopisanymi dwoma punktami miałby ich w sumie siedem – tyle co Łoktajew, Buczkowski, Woźniak i Brennan.

Oj, nie będzie miał łatwego zadania Dariusz Śledź w wybraniu „lucky losera” na pierwszą kolejkę Metalkas 2. Ekstraligi.

Żużel. Wymowne słowa Buczkowskiego. Chodzi o walkę o skład w Polonii

Australijskie kangury

Za nami cztery ważne towarzyskie turnieje indywidualne, z czego trzy padły łupem zawodników z Australii. Czy powinniśmy już bić na alarm przed DPŚ w Warszawie, czy nie tyle jest za wcześnie, co już za późno?

Chciałbym zwrócić Waszą uwagę na to porównanie:

Checklista Brady Kurtz 2025

1. Zmienić klub po najlepszym sezonie w karierze – zaliczone

2. Zdobyć Indywidualne Mistrzostwo Australii – zaliczone

3. Osiągać bardzo dobre wyniki w sparingach i turniejach przedsezonowych – zaliczone

4. Zostać zawodnikiem w TOP 5 PGE Ekstraligi – zaliczone

5. Zdobyć medal Indywidualnych Mistrzostw Świata – zaliczone

Checklista Jack Holder 2026

1. Zmienić klub po najlepszym sezonie w karierze – zaliczone

2. Zdobyć Indywidualne Mistrzostwo Australii – zaliczone

3. Osiągać bardzo dobre wyniki w sparingach i turniejach przedsezonowych – zaliczone

4. Zostać zawodnikiem w TOP 5 PGE Ekstraligi – ?

5. Zdobyć medal Indywidualnych Mistrzostw Świata – ?

Czyżby to był wymarzony sezon kolejnego Australijczyka? Z ciekawością czekam, czy „Jackie” będzie miał ocenę celującą na świadectwie, tak jak Brady w 2025 roku.

Idź do oryginalnego materiału