Choć jest najstarszym zawodnikiem PGE Ekstraligi i ma w gablocie niemal wszystko, co można w speedway’u zdobyć, wciąż nie mówi „dość”. Janusz Kołodziej to niekwestionowana legenda nie tylko Fogo Unii Leszno, ale całego sportu żużlowego. W szczerej rozmowie z naszym portalem opowiada o tym, czy czuje się spełnionym sportowcem, jak patrzy na swoją karierę z perspektywy czasu, czy myśli o jej końcu i co planuje po żużlu.
Na początek chciałbym zapytać o najważniejszą kwestię, czyli zdrowie. Jak czuje się Pan po kontuzji i jak w tej chwili wygląda sytuacja?
Ze zdrowiem jest już dobrze, z dnia na dzień wygląda to coraz lepiej i czuję się coraz lepiej. Na motocyklu funkcjonuję choćby lepiej niż podczas chodzenia, więc pod tym względem jestem bardzo zadowolony. Na pewno potrzebuję jednak jeszcze czasu, żeby noga odzyskała pełnię sił sprzed kontuzji.
Przy okazji tematu zdrowia muszę zapytać. Słyszałem, iż rezygnuje Pan z indywidualnych zawodów. Czy to prawda? jeżeli tak, to czy wynika to właśnie z jeszcze odczuwanych skutków kontuzji?
Tak, jestem przede wszystkim skupiony na treningach i meczach ligowych. Najważniejsze jest dla mnie unikanie kontuzji i tych niepotrzebnych emocji. Chcę być zawodnikiem, na którego drużyna może liczyć. Dlatego cele indywidualne schodzą teraz na dalszy plan. Odpuszczam występy poza ligą, bo wciąż dochodzę do ładu z nogą.

Żużel. Decyzja władz pod ostrzałem! Zawodnicy są zgodni – PoBandzie – Portal Sportowy
Żużel. Włókniarz ruszy po gwiazdę na ratunek? Mówi wprost! – PoBandzie – Portal Sportowy
O celach, atmosferze i zmianach w klubie
No to pozostaje jazda w rozgrywkach ligowych. Jakie cele założył Pan sobie na obecny sezon?
Chciałbym jeździć jak najdłużej i po prostu czerpać z tego radość. Najważniejsze jest jednak to, żeby omijały mnie kontuzje, bo w ostatnim czasie było ich zdecydowanie za dużo. Wiem, iż jeżeli zdrowie dopisze i wszystko będzie się układało, to będę z tego naprawdę szczęśliwy. Nie stawiam sobie konkretnych celów związanych ze średnią czy wynikami. U mnie to tak nie działa. Wierzę, iż dobre liczby są konsekwencją samej jazdy. jeżeli będę cieszył się tym, co robię i uniknę urazów, to przyjdą też dobre punkty dla drużyny i solidna średnia. Dlatego dziś skupiam się przede wszystkim na tym, żeby jeździć i cieszyć każdą chwilą na torze.
A co chciałby Pan osiągnąć w tym roku z Fogo Unią Leszno? Na co stać zespół?
Ja zawsze Unię Leszno będę stawiał na pierwszym miejscu. Wydaje mi się, iż nasz klub zawsze będzie chciał osiągnąć jak najwięcej. najważniejsze będzie to, w jakiej będziemy formie i czy dopisze nam szczęście w postaci braku kontuzji w zespole. Najważniejsze jest, aby przejechać cały sezon zdrowo. Wtedy będziemy w stanie wyciągnąć z siebie tyle, ile się da.
Skoro już jesteśmy przy zespole, jak wygląda atmosfera? Bo w tym roku dołączyło do leszczyńskich Byków dwóch „nowo-starych” zawodników.
W zespole wszystko układa się naprawdę dobrze – dobrze się dogadujemy i panuje fajna atmosfera. Wiadomo jednak, iż dopiero zaczynamy sezon, więc na pełne podsumowania przyjdzie jeszcze czas, najlepiej po jego zakończeniu. Na razie skupiamy się na tym, żeby z każdym dniem, z każdym treningiem budować coraz lepszą współpracę.
Staramy się sobie pomagać, być dla siebie wsparciem i kolegami w każdej sytuacji – zarówno na torze, jak i poza nim. Dziś jesteśmy właśnie po to, żeby się przygotować, wyciągać wnioski i dalej iść w dobrą stronę. Bo w tym wszystkim najważniejszy jest wynik drużyny, a nie indywidualne osiągnięcia. Każdy musi zrobić swoją robotę, ale tylko razem możemy osiągnąć coś dobrego.

Żużel. Leszno będzie twierdzą nie do zdobycia? Chce poprowadzić Unię po… złoto! – PoBandzie – Portal Sportowy
Żużel. Nowy szef GP zabrał głos! Mówi o Łagucie i Sajfutdinowie oraz Australii (WYWIAD) – PoBandzie – Portal Sportowy
O końcu kariery i nowym rozdziale po żużlu
Ma Pan najbogatszą gablote w zespole, pełną sukcesów, które można by wymieniać godzinami. W związku z tym chciałbym zapytać – czy czuje się Pan spełnionym sportowcem? Czy pozostało coś, co chciałby Pan osiągnąć?
Oczywiście każdy marzy o tytule mistrza świata, to jest ten najważniejszy cel. Mi się to nie udało, choć próbowałem, więc pod tym względem nie mam sobie nic do zarzucenia. Każda droga w sporcie jest kręta i pełna różnych momentów. U mnie to często wyglądało tak, iż w lidze, w meczach drużynowych, wszystko układało się płynniej – jakbym jechał po szynach. Natomiast w startach indywidualnych często pojawiały się problemy, których nie potrafiłem do końca rozwiązać.
Mimo wszystko coś w tej karierze udało się osiągnąć, zaznaczyć swoją obecność i zapisać się w historii sportu. Na pewno chciałbym więcej, ale jednocześnie nie mogę patrzeć na to w kategorii rozczarowania czy porażki. Utrzymanie wysokiego poziomu przez tyle lat to ogromny wysiłek i mnóstwo wyrzeczeń. I z perspektywy czasu jeszcze bardziej to czuję i doceniam, jak trudna to była droga.
Przejdźmy do przyszłości. Czy myśli Pan o zakończeniu kariery?
Nie myślę o tym na razie i nie mam żadnych planów, kiedy zakończę karierę. Chcę jeździć jak najdłużej i po prostu cieszyć się jazdą.
A zastanawiał się Pan, co „po żużlu”? Czy przez cały czas widzi się Pan w tym sporcie, przykładowo w roli trenera lub prezesa, czy raczej szykuje się zupełnie nowy kierunek?
Generalnie każdy gdzieś tam widzi siebie w roli prezesa – to na pewno brzmi jak najfajniejsza funkcja. Ja jednak czuję, iż bardziej pasuję do pracy niż do zarządzania czy kierowania kimś lub czymś. Najbliżej mi byłoby zostać przy żużlu, bo mam w tym sporą wiedzę i doświadczenie. To środowisko znam od podszewki, więc naturalnie tutaj widzę swoją przyszłość.
Z drugiej strony nie wykluczam, iż po zakończeniu kariery będę chciał na chwilę od tego wszystkiego odpocząć. Bo żużel towarzyszy mi już od wielu lat, pochłania mnóstwo czasu i czasami idzie naprawdę zwariować. Dlatego dziś trudno mi powiedzieć, co dokładnie będę robił dalej – życie samo pokaże. Na ten moment jeszcze nie mam jednej, konkretnej odpowiedzi, choć przyznam, iż chciałbym ją znać.
Rozmawiał MICHAŁ BRAEUER
ZOBACZ TAKŻE:
Żużel. Legenda Unii zostanie trenerem? Wiemy, co z jego przyszłością! – PoBandzie – Portal Sportowy
Żużel. Rok od afery bandowej, czy jest lepiej? Wymowne słowa Kołodzieja – PoBandzie – Portal Sportowy

4 tygodni temu















