Impreza pod względem rywalizacji sportowej przybyłym kibicom mogła się podobać. Walki na torze i mijanek bowiem nie brakowało. Przygotowanie łódzkiej nawierzchni pozytywnie ocenili uczestnicy sobotniego IMME.
– Uważam, iż impreza mogła się podobać zarówno kibicom, jak i zawodnikom. Zresztą, jak rozmawiałem z zawodnikami po zawodach, chwalili oni nasz tor. Ścigania było sporo. Wielka w tym była zasługa naszego toromistrza Rafała Pilarskiego, który we współpracy z pomocnymi mu ludźmi wykonał świetną robotę. Tak więc nie pozostaje nam nic innego jak tylko się cieszyć i oby ten tor był taki sam podczas naszych ligowych spotkań – powiedział w rozmowie z nami dyrektor sportowy H. Skrzydlewska Orła Łódź, Piotr Mikołajczak.
Żużel. Nie tylko taśma nawaliła w Łodzi! Cyrk i skandal podczas IMME! – PoBandzie – Portal Sportowy
Żużel. Dwa kluby awansują do PGE Ekstraligi? Cegielski mówi otwarcie – PoBandzie – Portal Sportowy
Zawody na łódzkiej Motoarenie jednak wielokrotnie przerywano i to nie tylko z powodu upadków. Było tak zwłaszcza w wyniku awarii maszyny, która bardzo często szła nierówno do góry. Takowych przypadków ciężko było policzyć na palcach jednej ręki. Tym samym przebieg rywalizacji znacząco przedłużył się.
– Bardzo nas to zaniepokoiło, dlatego też ten fakt sędzia zawodów wpisał do Książki Toru. Gospodarz obiektu będzie dokonywał niezbędnych napraw tej maszyny, która jest całkowicie nowa. Z tego co już wiem, producent tej maszyny w poniedziałek ma pojawić się na naszym stadionie i dokonać niezbędnych poprawek. Ta sytuacja też nas zaskoczyła, bo podczas rozegranych u nas sparingów, treningów, maszyna startowa funkcjonowała bardzo dobrze, nic się z nią nie działo. Być może zaszedł jakiś problem prądowy, na pewno to sprawdzimy. Mamy jednakże dwa dodatkowe zestawy słupków, więc pod tym kątem nie będzie żadnego problemu. Z pewnością ta awaria zostanie usunięta i mam nadzieję, iż do końca sezonu odjedziemy bez takich niepotrzebnych incydentów – przekazał.
Zwycięzcą tegorocznych IMME im. Zenona Plecha został Brady Kurtz. O ile pierwsza lokata zawodów raczej nie musiała szczególnie nikogo dziwić, to drugie miejsce mogło budzić zaskoczenie. Zajął je bowiem Martin Vaculik, który w fazie zasadniczej specjalnie nie błyszczał – uzbierał w niej łącznie 7 punktów. Rzutem na taśmę, wygrywając biegi nr 16 i 18, awansował do półfinałowej gonitwy. W tej również przyjechał do mety na czele stawki. W ostatnim wyścigu dnia natomiast Słowak nie zanotował najlepszego momentu startowego, ale już na wyjściu z pierwszego łuku, szarżując przy krawężniku, przedarł się z czwartej na drugą pozycję. Na najniższym stopniu „pudła” stanął Mikkel Michelsen, który, podobnie jak Kurtz, uzyskał bezpośrednią przepustkę do Wielkiego Finału po etapie adekwatnym turnieju.
– Poniekąd oczywiście było zaskoczenie, co do podium turnieju, gdyż jednym z głównych faworytów był przecież Bartosz Zmarzlik. Martin Vaculik słabo wszedł w zawody, ale potem z biegu na bieg coraz bardziej się rozkręcał i skończył na podium. Cała stawka zawodów była wręcz imponująca, wszak startowała w nich najlepsza piętnastka PGE Ekstraligi. Tak więc była to wielka gratka nie tylko dla łódzkich kibiców, bo przyjechało też sporo fanów z całej Polski. jeżeli chodzi o ściganie, zawody mogły się podobać. Gratuluję całej trójce najlepszych, a zwłaszcza Brady’emu, z którym miałem okazję współpracować we Wrocławiu w zeszłym roku. A Brady jeżdżąc dla Orła Łódź (2021-2022) zaczynał osiągać znaczny rozwój w swojej karierze. Osobiście cieszę się, iż wygrał te zawody – dodał nasz rozmówca.
Żużel. Wymowne słowa Buczkowskiego. Chodzi o walkę o skład w Polonii – PoBandzie – Portal Sportowy
Żużel. Lambert ograł Zmarzlika i Kurtza! Mówi, iż już jest już gotowy na sezon! – PoBandzie – Portal Sportowy
Spośród wszystkich uczestników, jedynym reprezentantem miejscowego Orła był pełniący rolę jednego z rezerwowych Villads Nagel. W sobotni wieczór Duńczyk na nawierzchni przy ul. 6-ego Sierpnia pojawił się tylko raz, a doszło do tego w drugim podejściu biegu siedemnastego (w pierwszym za dotknięcie wykluczony został Michael Jepsen Jensen). Niespełna 19-latek sprawił dużą niespodziankę łódzkim fanom oraz działaczom. Co prawda zdobył tylko punkt, ale niebyle na kim, bo na Artiomie Łagucie. Rajder z kraju Hamleta pokonał Rosjanina, startującego z polską licencją, po fantastycznej walce na dystansie.
– Villads jest fajnym chłopakiem, walecznym zawodnikiem. Bardzo ładnie jeździ na motocyklu. Jest on żużlowcm, który łatwo nie odpuszcza. Trudno mu było wejść w zawody, bo wystartował dopiero w ostatniej serii etapu zasadniczego turnieju. Taki zawodnik ma zdecydowanie turniej wyjeżdżając do udziału w swoim pierwszym biegu i to w końcówce zawodów. W każdym razie pojechał naprawdę pięknie, mijając Artioma na trasie. Przysporzył wielu euforii łódzkim kibicom – ocenił postawę młodego jeźdźca Piotr Mikołajczak.
Przed H. Skrzydlewska Orłem dalszy etap przygotowań do zmagań Metalkas 2. Ekstraligi A.D. 2026. „Niebiesko-Biali” mają już za sobą przeprowadzone trzy sparingi i to wszystkie zwycięskie. Najpierw podopieczni Macieja Jądera pokonali beniaminka PGE Ekstraligi Fogo Unię Leszno na własnym torze 47:43, wykorzystując brak po stronie „Byków” Janusza Kołodzieja. Następnie bez większych problemów dwukrotnie ograli Wybrzeże Gdańsk – kolejno 60:29 (dom) oraz 52:38 (wyjazd). Postawa zawodników mogła wywoływać optymizm, ale w sztabie szkoleniowym drużyny ze stolicy województwa łódzkiego doskonale zdają sobie sprawę, iż test-mecze rządzą się swoimi prawami.
– Wygląda to dobrze, ale też nie popadamy w hurraoptymizm, bo to tylko sparingi i zawodnicy testują swoje motocykle oraz wyciągają wnioski. Osobiście jestem zadowolony ze wszystkich naszych zawodników, głównie z młodzieżowców, którzy spisują się naprawdę bardzo pozytywnie. Nad dyspozycją muszą popracować jeszcze Zach Cook oraz Dan Thompson. o ile oni wejdą w taki rytm jak pozostała czwórka naszych seniorów, to powinno być korzystna jazda całego naszego teamu. Nie pompujemy balonika. Nastawiamy się głównie na to, aby wygrywać na swoim torze. Jak było widać podczas sparingów czy IMME, owal sprawuje się bardzo dobrze. Wierzę, iż ta nawierzchnia będzie handicapem naszego zespołu – stwierdził.
Dyrektor sportowy Orła przyznał jednakże, iż w łódzkim obozie w dalszym ciągu jest sporo przemyśleń w kwestii rozpoczęcia ligowego sezonu. – Dokładnie tak. W niedzielę (29 marca) mieliśmy odjechać kolejny sparing w Gnieźnie, ale nie doszedł do skutku przez warunki pogodowe. W każdym razie zaplanowany mamy jeszcze jeden trening przed inauguracyjnym meczem w Rzeszowie, do którego staramy się przygotować jak najlepiej. A co będzie? Pokaże to tor i piętnaście biegów – oznajmił.
Czego można się spodziewać, jeżeli chodzi o starcie w Rzeszowie, do którego dojdzie już 4 kwietnia? Ekipa Texom Stali również ma ambitne plany odnośnie sezonu 2026. Skład „Żurawi” tworzą choćby Rasmus Jensen czy Andreas Lyager. Drugi z wymienionych jeszcze w ubiegłym roku ścigał się w łódzkiej ekipie.
– Stal Rzeszów to mocny zespół. Ma w zestawieniu wyśmienite nazwiska. Z pewnością będą mieli atut własnego toru. Szczerze mówiąc nie mam dokładnej wiedzy, jak rzeszowska nawierzchnia się prezentuje, bowiem na tę chwilę jedynie tam odbyło się kilka treningów, a żaden z zaplanowanych test-meczów póki co nie doszedł do skutku. Być może są jakieś małe problemy w sprawie tamtejszego toru. Tak jak mówiłem, jest to silna drużyna i tanio skóry nie sprzeda. Będziemy chcieli postawić się Stali. Pojedziemy do Rzeszowa w dobrych nastrojach. Wynik jest kwestią otwartą, a wszystko zweryfikuje tor – odpowiedział.
W spotkaniu na stadionie przy ul. Hetmańskiej Orzeł zamierza wystąpić w optymalnie najsilniejszym składzie. – W Rzeszowie pojedzie z pewnością ta ósemka, którą dysponujemy w sparingach. Już mamy zawodników przewidzianych do składu. Co do numerów startowych, będziemy jeszcze w tej kwestii dyskutować z trenerem Maciejem po wszystkich sparingach i treningu przedmeczowym w Rzeszowie. Myślę, iż nie będzie żadnych niespodzianek w składzie – zakończył.

4 dni temu















