Żużel był na… Majorce?! Zapomniana historia Son Pardo

4 dni temu

Kiedy myślimy o żużlu, przed oczami mamy stadiony w Polsce, Wielkiej Brytanii, Szwecji czy Danii. Mało kto wie jednak, iż w latach 70. próbowano rozkręcić tę dyscyplinę również na Majorce. Na terenie hipodromu Son Pardo w Palmie powstał tor żużlowy, zbudowano specjalne motocykle, sprowadzono zagranicznych zawodników. Próbowano zainteresować żużlem mieszkańców, ale i turystów. Projekt miał ambitne plany, ale nie przetrwał próby czasu. Została po nim jedna z najbardziej niezwykłych historii w dziejach europejskiego speedwaya.

Żużel. Zaangażował Woźniaka i Zmarzlika! Chce zrobić wielki żużel i Grand Prix w Hiszpanii! (WYWIAD) – PoBandzie – Portal Sportowy

Angielski pomysł na hiszpańskiej wyspie

Dzisiaj Majorka kojarzy się przede wszystkim z turystyką, plażami, hotelami i wypoczynkiem. W latach 70. ktoś wpadł jednak na pomysł, iż wyspa może stać się również miejscem, w którym będzie rozbrzmiewał dźwięk żużlowych silników. Historia zaczęła się w 1972 roku. W przedsięwzięcie zaangażował się między innymi Reg Luckhurst, który ze względu na kontuzję przerwał swoją żużlową karierę. Angielski żużlowiec w 1965 roku wystąpił w finale indywidualnych mistrzostw świata i zajął w nim 12. miejsce. Doświadczenie Luckhursta miało pomóc w stworzeniu przedsięwzięcia, które zdaniem pomysłodawców na Majorce miało szansę stać się czymś więcej niż tylko jednorazową atrakcją turystyczną. Wśród osób zaangażowanych w organizację projektu wymieniani są również Ian Hoskins, syn legendarnego promotora oraz Bernard Cottrell.

Żużel. Taka historia prezesa Unii Leszno! Zengota spalił mu… 10 tysięcy złotych! – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Dlatego Bewley zostaje! Sparta Wrocław nie wypuści gwiazd długie lata! – PoBandzie – Portal Sportowy

Son Pardo – konie ustąpiły miejsca motocyklom

Miejscem, które wybrano na nowy ośrodek speedwaya był wybudowany w 1961 roku hipodrom Son Pardo w Palmie, czyli stolicy Majorki. Obiekt ten miał już swoją sportową historię. Organizowano na nim wyścigi konne, przede wszystkim popularne na Balearach gonitwy kłusaków. Od pomysłu do czynu droga była krótka. Niespełna rok po podjęciu decyzji o próbie zaszczepienia żużla na Majorce lokalna prasa zapowiadała inaugurację nowego toru i zapraszała kibiców na zawody. Inaugurację żużla na Majorce zapowiedziano na 24 września 1972 roku o godzinie 16:30.

Dwanaście motocykli i silniki Bultaco

Jednym z największych wyzwań w przedsięwzięciu było przygotowanie odpowiedniego sprzętu. Tym zajął się sam Reg Luckhurst. Zaprojektował i przygotował specjalną flotę motocykli żużlowych. Według opracowań poświęconych temu projektowi, powstało dwanaście identycznych maszyn przeznaczonych dla startujących w zawodach zawodników. Co ciekawe, nie były to zwykłe motocykle przerobione na potrzeby amatorskiej jazdy. Konstrukcje przygotowano z myślą o specyfice speedwaya. W motocyklach wykorzystano silniki Bultaco Pursang o pojemności 250 cmł. Hiszpańska marka Bultaco należąca wówczas do katalońskiej rodziny Bulto była wówczas znana z produkcji sportowych motocykli, a jej silniki dobrze wpisywały się w koncepcję stworzenia lekkich maszyn do jazdy po owalu.

Motocykle posiadały specjalnie przygotowane ramy i układy wydechowe. Oczywiście, jak na żużel przystało, były pozbawione hamulców. Warto wspomnieć, iż organizatorzy speedwaya na hiszpańskiej wyspie chcieli maksymalnie ułatwić rozpoczęcie przygody z żużlem lokalnym pasjonatom sportów motorowych. Motocykle do trenowania udostępniano im bezpłatnie. Po stronie zawodników pozostawało tylko zapewnienie własnego wyposażenia ochronnego.

Zagraniczni zawodnicy i miejscowi adepci

Na Majorce potrzebowano nie tylko motocykli, ale również osób, które potrafiłyby pokazać lokalnym zawodnikom, jak wygląda prawdziwy speedway. Tu też największą rolę odegrał wspomniany Reg Luckhurst. W dostępnych wspomnieniach dotyczących tamtego projektu wymieniani są również byli zawodnicy – Anglik Marshall Pugh oraz Amerykanin – Paul Provo. istotną postacią lokalnej sceny był Xavier Pastor, który należał do grona ludzi mających bezpośredni kontakt z „majorkańskim żużlem”.

„Speedway – ekscytująca międzynarodowa dyscyplina sportu motocyklowego, rozgrywana na torach ziemnych lub żużlowych – zyskuje na popularności w Palmie. W związku z tym 24. dnia tego miesiąca [września 1972 r.] o godzinie 16:30 na nowym torze żużlowym przy hipodromie Son Pardo odbędą się pierwsze zawody” – głosił slogan reklamowy w jednej z lokalnych gazet.

W pierwszej żużlowej rywalizacji na wypoczynkowej wyspie zmierzyły się dwie drużyny: jedna reprezentująca Palmę, a druga złożona z zawodników z Balearów, wspartych przez dwóch gości zaproszonych przez markę Bultaco – Ignasiego Bultó Sagniera oraz Joana Regása.

Ze wspomnień jednego z chętnych do uprawiania żużla wynika, iż jedną z największych trudności dla początkujących było opanowanie charakterystycznego sposobu jazdy. Bez hamulców trzeba było nauczyć się kontrolować prędkość i zachowanie motocykla odpowiednią pracą manetką gazu. Spore kłopoty sprawiała również „przyszłym” żużlowcom technika pokonywania łuków. To właśnie takie wspomnienia pokazują, jak wyglądały początki speedwaya na wyspie. Nie była to wyłącznie chęć organizacji samych zawodów, ale próbowano zachęcić miejscowych do uprawiania tego sportu.

3000 widzów na trybunach

Organizatorzy początkowo mieli powody, by wierzyć w powodzenie przedsięwzięcia. Majorka była bowiem wtedy tak, jak i dzisiaj popularnym kierunkiem turystycznym, a na wyspie przebywało wielu Brytyjczyków i Niemców, z których sporo wiedziało co to żużel. Zarówno w Anglii, jak i Niemczech speedway cieszył się wówczas dużą popularnością. Możliwość obejrzenia zawodów podczas wakacji miała być dodatkową atrakcją do słonecznego wypoczynku.

Według niemieckiego opracowania poświęconego historii żużla, w najlepszym okresie zawody w Palma de Mallorca miały przyciągać na trybuny hipodromu choćby ponad około 3000 widzów. jeżeli to prawda, oznaczałoby to, iż żużel na Son Pardo potrafił zainteresować całkiem sporą publiczność. Projekt jednak jak gwałtownie powstał, tak i szybko upadł.

Dlaczego żużel na Majorce zniknął?

Problem polegał na tym, iż turystyczny charakter Majorki mógł być jednocześnie największą szansą, ale i największym zagrożeniem dla projektu. W dostępnych materiałach pojawia się kilka wyjaśnień, ale nie wszystkie są ze sobą całkowicie zgodne. Jednym z problemów miała być sezonowość ruchu turystycznego. Latem na Majorce przebywało wielu zagranicznych gości, natomiast w chłodniejszych miesiącach zainteresowanie wyścigami wyraźnie malało. Drugim problemem miały być relacje pionierów żużla z właścicielami hipodromu. Jeszcze inny powód wymieniał po latach świadek narodzin żużla na Majorce, Xavier Pastor.

– Na pewno była wielka adrenalina jeżdżąc w kółko po owalnym torze bez hamulców. Żużel istniał krótko, ale był zjawiskiem społecznym. Upadek głównie wynikał z różnicy pomiędzy poziomem umiejętności zawodników, co prowadziło do spadku zainteresowania publiczności – wspominał były zawodnik a później uznany biolog.

Z dostępnych informacji wynika, iż ​​wyścigi odbywały się jeszcze w kolejnym miesiącu 1972 roku, czyli październiku, po czym ustały aż do sierpnia 1975 roku – kiedy to odnotowano ostatni przypadek rozegrania takich zawodów.

Co stało się z motocyklami?

To jedna z najbardziej interesujących zagadek związanych z historią Son Pardo. Według dostępnych informacji, motocykle po upadku projektu przekazane zostały lokalnemu środowisku. Część miała pozostawać w użyciu jeszcze przez dłuższy czas. Nie udało się jednak odnaleźć kompletnej dokumentacji pozwalającej ustalić gdzie i czy w ogóle znajdują się jakiekolwiek „pozostałości” po motocyklach z silnikiem Bultaco, które dziś mogłyby być łakomym kąskiem dla kolekcjonerów.

Reg Luckhurst wrócił do brytyjskiego żużla

Dla samego Luckhursta projekt na Majorce był tylko jednym z epizodów bogatej kariery. W 1973 roku ponownie pojawił się w brytyjskim speedwayu, reprezentując barwy Wimbledon Dons. W kolejnych latach kontynuował karierę na Wyspach. Jego majorkańska przygoda pokazuje jednak, iż żużlowcy nie zawsze ograniczali się do samego ścigania. Niektórzy podejmowali również próby budowania nowych ośrodków tej dyscypliny. Pomysł byłego zawodnika i syna legendarnego promotora nie wypalił, ale zasługuje na miejsce w historii żużla.

Son Pardo – zapomniany rozdział historii speedwaya

Dzisiaj Son Pardo przez cały czas funkcjonuje jako hipodrom, a jego sportowa tożsamość związana jest przede wszystkim z wyścigami kłusaków. Po żużlu nie pozostało nic. Będąc jednak w Palma de Mallorca warto pamiętać, iż i tam próbowano przed dekadami robić żużel i nie był to bynajmniej wyłącznie wakacyjny sen.

Wykorzystano materiały – bahnsporttechnik.de

Idź do oryginalnego materiału