Nigdzie nie potrafią ugościć z takim sercem jak w Gorzowie. Tym razem okazją ćwierczwiecze Lesa Gondora – mentora, sponsora, dobrodzieja – byłego Prezesa Pergo Gorzów. Biznesmena i filantropa. Było zacnie. Kolacja ze śniadaniem okazała się zbyt krótka. Grono znakomite i dystojne. Mnóstwo było klimatycznych anegdot, wspomnień i nieco przyprószonych skroni. Kibice takoż licznie i aktywnie uczestniczyli. Była więc wystawa fotograficzna dokumentująca czasy Pergo, okolicznościowy film dokumentalny, także kilka motocykli trącących myszką. Mistrzem ceremonii… nie, nie prowadzący spotkanie Jacek Dreczka. Prawdziwym showmanem okazał się… „Bajer”. Tomek Bajerski w formie. Ten to ma bajer. I ja tam byłem, miód i wino piłem, a com widział i com słyszał… sobie zostawiłem. Tacy młodzi i piękni już się nie spotkamy, zatem… warto pamiętać, utrwalać i wspominać. Wszak bez historii nie istnieje współczesność.
Żużel. Kulisy transferu Pickeringa odkryte! Nie tylko Kasprzak dzwonił! – PoBandzie – Portal Sportowy
Żużel. Kara dla Lamberta za kopniaka w Zmarzlika? „W lidze to jest czerwona kartka!” – PoBandzie – Portal Sportowy
A propos współczesności zatem. Jak najserdeczniej gratuluję Kacprowi Worynie zdobycia Landshut. I ja akurat mogę to czynić z czystym sumieniem. Czemuż to? – Czy miałem jakieś poczucie winy? Myślę, iż lepiej zostawić ten temat. W tym temacie w ogóle się nie udzielam. Wtedy sobie nie radziłem. Polegało to na tym – iż w 2016 roku – był kryzys, depresja, nie wiem jak to nazwać. Parę osób pomogło mi z tego wyjść, zacząć żyć normalnie na nowo, życie toczy się dalej. Korzystałem z pomocy psychologów. Tak mówił Kacper 5 lat po tragedii w wyniku której stracił życie Krystian Rempała. Nie było wówczas ciszy i zrozumienia. Był zbiorowy lincz na Kacprze, podsycany próbami gaszenia pożaru benzyną przez media. Nie wpisałem się w tamtą narrację. Ojciec Krystiana również starał się studzić gorące emocje, publikując oficjalnie ważkie słowa: „Nie można go o nic oskarżać. Wiemy, iż żużel to bardzo niebezpieczny sport. Wszyscy chcą rywalizować i dbają o to, aby nie zrobić krzywdy rywalowi. Prosimy, by środowisko żużlowe się zjednoczyło i było wsparciem nie tylko dla naszego syna, ale również dla Kacpra” – napisał wówczas Jacek Rempała.
Żużel. Konflikt Pawlicki – Madsen w Falubazie? Jest reakcja Walaska! – PoBandzie – Portal Sportowy
Żużel. Ciężki weekend Kurtza. Mówi o pierwszym meczu przeciw Unii i Grand Prix (WYWIAD) – PoBandzie – Portal Sportowy
Woryna zdołał się pozbierać. Rozmawiałem z Nim kilka lat po tym feralnym wydarzeniu, ale wątek wyraźnie się nie kleił, więc przeszliśmy do spokojniejszych. Nie wiem jak ogarnął traumę, ale ważne, iż daje radę. Dwa lata temu po słabym występie Polaków w Kotle Czarownic podczas SEC, a przed SGP Challenge, Woryna ponownie będąc zupełnie szczerym, wywołał ironię i szyderstwo u większości obserwatorów, deklarując walkę o awans do cyklu o tytuł Championa globu. Wówczas pisałem w jednym z felietonów: „Teraz przed Orłami GP Challenge. I znowu. Obsada okrojona, bowiem wielu potencjalnych uczestników już wie, iż utrzyma status w SGP 2025. Teoretycznie – łatwiej. Teoretycznie – tuzów ci tam deficyt. No i pozostaje jedynie dać na mszę, by nie skończyło się dla Orłów jak na Śląskim w SEC. Woryna też tam będzie hasał. Odgraża się awansem do SGP. Te zaś zapowiedzi przez wielu traktowane są jak wypowiedzi Mrozka przed Bydgoszczą. A ja się pytam – dlaczego nie? Kacper poszedł w górę gdy urlop od Artioma miał Rafał Lewicki i ogarnął boks Woryny. Znaczy potencjał jeździecki jest i tylko czytania toru niedostatek. No ale jeżeli podoła. Wszak to życiowa szansa Woryny. Byli w SGP Przemo Pawlicki, Przedpełski, czy Woźniak – dla rybniczanina też nie ma zakazu. A iż nie zawojuje cyklu i powtórzy wyniki wymienionych wyżej? Spokojnie. Najpierw dopingujmy, by się tamże w ogóle znalazł. Kiedy zaś już to osiągnie – życzmy chłopakowi jak najlepiej. Nie każdy musi być mistrzem świata, ale każdy może próbować.” Tak w tamtym czasie nasmarowałem. Mam więc dziś dziką satysfakcję i moralne prawo szczerze gratulować Kacprowi. Wracając zaś do starej pogaduchy i rozwiewając skromność takoż wątpliwości Woryny czy zdoła dorównać legendarnemu dziadkowi Antoniemu – pierwszy krok już za Nim. Teraz tylko z głową i do przodu. Rybniczanin to równolatek Brady Kurtza, równie „nieutytułowany” wcześniej na arenie światowej jak kangur. Skoro więc może „pół Polski” dopingować Australijczyka, to nic nie stoi na przeszkodzie, by teraz „aktywnie” trzymać kciuki za Worynę.
Nawierzchnię w Landshut zarówno podczas DPŚ w przeddzień rundy SGP, oraz podczas samego starcia gigantów, pozostawię (wymownie) bez komentarza. Napiszę jeno, iż zawody się odbyły. W piątek Brytole przyklepali co musieli, zaś w sobotę sukces Polaka nie powinien przesłaniać obiektywnej prawdy o torze, w pakiecie z jakością widowiska.
Słówko o lidze. Myszy ograły Lwy. Trudno było obstawiać inaczej. Wiktoria okraszona czystym kompletem Przema, ale… . Domin dryfuje w kierunku przeciętnego ligowca. Pogubił się Curzytek. Błysnął młody kangur, który paradoksalnie może stracić miejsce w składzie po powrocie Ratajczaka. A pośród… napiszę „Medalików” , bo jeno modły się ostały. Tungate w E-lipie to solidny doparowy. Lidsey i Hansen w kratkę. Miśkowiak nie dojechał. Młodzież (licząc juniorów wespół z U24) bez zagrożenia. Mecz meczowi ierówny, jednak Czewa nie ma kolubryny by skutecznie razić ogniem wroga. Każdy punkt meczowy będzie sensacją, acz nie jest niemożliwy.
W Toruniu kolejny nieprzekonujący występ ekipy Barona. Pamiętajmy jednak, iż decydujące momenty przyjdą jesienią. Mimo turbulencji wzięli gospodarze 2 oczka w derbowym starciu z GKM. Nie dojechał Michelsen, słabiej Lambert więc uzupełnili młodzi. Z nawiązką. Po drugiej stronie tym razem młodzi nie przekonali. Gorąca głowa przeszkadza Małkiewiczowi. Bastian póki co – jednostronny. No i… kapitan. Fricke ewidentnie pod formą. Głównie sprzętowo. Taki mały apel przy okazji do wirtuozów klawiatury. Odpuśćcie sobie linczowanie Maxa. Grillowanie to na majówce, a ta już minęła. Facet jest technicznie perfekcyjny, tylko ewidentnie brakuje pod tyłkiem. Teraz trzeba popracować żeby się odbudował z jednej prostej przyczyny – GKM nie ma wyjścia. Za bramą nie stoi kolejka chętnych grajków tej samej klasy, zaś (z całym szacunkiem) wymiana na Przanowskiego to nie ten kaliber. Trener od Kościechy różni się zaś tym, iż trener publicznie broni zawodnika w kryzysie a nie podsyca hejt. OPR to w czterech ścianach, bez kamer i mikrofonów. Przema Pawlickiego już oddano z Grudziądza jako gościa, który do Elipy się nie nadaje i… niektórym szczeny opadły. Rozumiem zawodowstwo. Rozumiem duże pieniądze, ale nie rozumiem kozaków klawiatury, którzy sami choćby porządnie zamieść podłogi nie potrafią, a tu agresywnie atakują wulgaryzmami. Amnezja? Demencja? A może wybiórcza moralność Kalego? Ja palnąć głupotę – dobrze. Mnie wolno. Ktoś w potrzebie – zglanować, dobić, zniszczyć. Kibicem (podobno) się jest a nie bywa… .Na dobre i na… złe. Czyż nie?
Wreszcie starcie rdzennie polskiego Wrocławia z nie polskim Lesznem. Byki pohasały ile mogły. Miałem wrażenie, iż mimo długi czas stykowego rezultatu WTS miało jednak sprawy pod kontrolą. Zawiódł pogubiony Kowalski. Marnie rozpoczął „zajechany” od piątku, przez sobotę, po niedzielę Dan. Juniorzy choćby u siebie nie do końca udźwignęli. Pora na wymianę Andersena juniora? Raczej nie. Podejrzewam, iż „PePe” także czeka kiedy Duńczyk odpali. Byki korzystały skwapliwie z każdej okazji, a niektóre (wykluczenie Kurtza) podobno same sobie sprokurowały lub jak komu wygodnie „załatwiły”. Dla jasności. Dla mnie sprawa ewidentna i decyzja arbitra nie podlegająca dyskusji – naturalne, iż kandydat na mistrza globu „widział to” inaczej. Trzeba się poduczyć żeby zostać gwiazdą także poza torem. To o dyplomacji Kurtza. Żal Grzesia Zengoty. Nie odnalazł prędkości zaś sztab nie daje Zengiemu szansy, by częściej szukał – to może się zemścić. Za ładne porażki punktów nie dają, a żeby zwyciężać Zengota w dobrej dyspozycji wydaje się niezbędny.
I tak zakończyła się bogata w speedway długa majówka. Dla mnie szczególnie, bo furą wspomnień odrestaurowanych (dosłownie) podczas pobytu w Gorzowie. Za chwilę kolejne spotkania. Na plus, iż zrobiło się nieco ciekawiej zarówno wynikowo, jak też pod względem widowisk. Oby tendencja okazała się trwałą.
Przemysław Sierakowski

1 tydzień temu















