Ostatnia taśma w tym sezonie Krajowej Ligi Żużlowej poszła w górę, a rywalizacja z Trans MF Landshut Devils dobiegła końca. Choć dla Śląska Świętochłowice nie były to łatwe rozgrywki – klub zakończył zmagania na ostatnim, 7. miejscu w tabeli z zaledwie 6 punktami na koncie – to tuż po finałowym biegu fani dostali jasny i oficjalny sygnał na przyszłość. Leon Szlegiel nie zamierza zmieniać kolorów i spędzi w Świętochłowicach kolejny rok.
Dla działaczy Śląska to konsekwentna realizacja planu budowy kadry na nadchodzący cykl. Szlegiel jest bowiem następnym elementem w ligowej mozaice Śląska. Wcześniej oficjalnie ogłoszono pozostanie Mateusza Tondera oraz Adriana Gały, a długoterminową umową aż do końca sezonu 2027 związany jest Włoch Matteo Boncinelli. Trzon zespołu na najniższym szczeblu rozgrywkowym zaczyna więc nabierać bardzo konkretnych kształtów.
Dla samego Szlegiela był to przełomowy moment w karierze. 18-letni młodzieżowiec zaliczył swój pierwszy pełny sezon na ligowych torach, zbierając bezcenne szlify w starciach z doświadczonymi wyjadaczami. Ostatecznie jego licznik zatrzymał się na 10 meczach i 32 biegach, w których wywalczył dla Śląska 30 punktów oraz 5 bonusów. Wykręcona średnia biegowa na poziomie 1,094 na pierwszy rzut oka nie rzuca na kolana, ale młody zawodnik miał momenty, w których udowadniał swój olbrzymi potencjał.
Szlegiel potrafił błysnąć zwłaszcza na własnym torze. Solidne zdobycze wykręcał w domowych starciach przeciwko Lokomotivowi Daugavpils, Wybrzeżu Gdańsk czy Kolejarzowi Opole – w każdym z tych pojedynków dorzucał do dorobku drużyny po 6 oczek, pokonując wyżej notowanych rywali.
W Świętochłowicach wiedzą jednak, iż wychowanie własnych wychowanków wymaga cierpliwości. Zarząd stawia na stabilizację i daje młodemu żużlowcowi z Gorzowa Wielkopolskiego przestrzeń do rozwoju na dobrze już znanym mu obiekcie. Decyzja o pozostaniu w Śląsku na kolejny rok ma być dla Szlegiela idealną okazją do uregulowania formy i zamienienia pojedynczych przebłysków w stabilną punktację.














