Ogromne emocje, wysokie ciśnienie i twarda walka do ostatniego wyścigu – tak wyglądał rewanżowy mecz fazy play-down Metalkas 2. Ekstraligi na torze przy ul. Hetmańskiej. Dakar Development Stal Rzeszów odrobiła sześciopunktową stratę z pierwszego starcia w Pile i pokonała Polonię Piła 50:39, pieczętując pozostanie na zapleczu PGE Ekstraligi. Kiedy kibice gospodarzy rozpoczęli świętowanie, w parku maszyn wybuchła jednak prawdziwa bomba. Mateusz Szczepaniak – absolutny bohater piątkowego starcia – ogłosił, iż po sezonie opuszcza rzeszowski klub, bo dowiedział się, iż nie ma dla niego miejsca w składzie na rok 2027.
Nie da się ukryć, iż głównym architektem rzeszowskiego sukcesu w najważniejszym momencie sezonu był Mateusz Szczepaniak. Doświadczony senior zdobył 10 punktów i aż 3 bonusy w pięciu startach, stając się obok Pickeringa absolutnym liderem Stali. Dla wychowanka pilskiego żużla był to kapitalny zwieńczenie równego roku, w którym wykręcił średnią biegową 1,759.
Powiedział o tym wprost
Kiedy opadł meczowy kurz, 39-latek opublikował w mediach społecznościowych oświadczenie, które zaskoczyło wielu kibiców. Mimo kapitalnej postawy na torze i wywalczenia ligowego bytu, Szczepaniak żegna się z Rzeszowem.
– Co za emocje!!!! Mecz na wysokim ciśnieniu. Wygrywamy 50:39 na własnym torze z Polonią Piła i H69 Speedway Rzeszów zostaje w Metalkas 2.Ekstralidze!! Mój wynik to 10+3 (2*,2*,3,1*,2). Walka w każdym biegu na maxa, trochę niepotrzebnych nerwowych sytuacji w trakcie meczu ale na szczęście spokój pozostał po naszej stronie!! Dziękuję za ten sezon!! Wiele emocji przez cały rok, wzloty i dołki ale będę z sentymentem wspominać ten rok spedzony w Rzeszowie!! Już jakiś czas temu otrzymałem informacje iż nie będzie dla mnie miejsca w składzie w okresie 2027, najwazniejsza jest szczerość I szacunek więc życzę wszystkiego dobrego klubowi i kibicom i do zobaczenia w przyszłym sezonie juz po przeciwnej stronie – przekazał Mateusz Szczepaniak w swoim wpisie.
Bitwa o ligowy byt i skandaliczne sceny na torze
Początek meczu na rzeszowskim owalu ułożył się po myśli gospodarzy, którzy błyskawicznie zabrali się za zniwelowanie przewagi pilan. Podwójna wygrana w wyścigu inaugurującym oraz triumf młodzieżowców doprowadziły do stanu remisowego w dwumeczu. Prawdziwe apogeum emocji nadeszło jednak w drugiej serii startów, a konkretnie w biegu ósmym, który na długo zapadnie w pamięci fanów.
W pierwszej odsłonie tej gonitwy po twardej walce z Matiasem Nielsenem upadł Josh Pickering. Australijczyk został wykluczony, co wywołało u niego falę wściekłości. W powtórce doszło do kolejnej kraksy – tym razem na torze leżał Maksym Borowiak. Zanim arbiter przerwał wyścig, Nielsen przejechał niebezpiecznie blisko mechanika juniora Stali. Na torze doszło do rękoczynów. Arbiter ukarał Duńczyka żółtą kartką, ale podwójne wykluczenie zawodników gospodarzy oddało wygraną 5:0 w ręce gości z Piły.
Rzeszowianie nie dali się jednak złamać. W kluczowych momentach zoptymalizowali ustawienia sprzętowe i raz za razem wygrywali wyjścia spod taśmy. Wynik na wagę utrzymania przypieczętował bieg czternasty, w którym remis 3:3 dał Stali końcową wygraną w dwumeczu 92:87.
Decyzja działaczy Stali oznacza, iż rynek transferowy na zapleczu PGE Ekstraligi zyskał właśnie niezwykle łakomy kąsek. Polskie giełdy transferowe ruszą pełną parą, a Szczepaniak swoją postawą w decydującej fazie rozgrywek udowodnił, iż wciąż potrafi rozstrzygać losy kluczowych meczów na torze.















