Zondacrypto i PKOl. Piesiewicz nie rozwiąże umowy, bo "nie ma podstaw"

2 godzin temu
– Nie ma podstaw do rozwiązania umowy z zondacrypto – stwierdził prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego (PKOl) Radosław Piesiewicz podczas konferencji prasowej. Działacz zwraca uwagę na rolę, jaką giełda odegrała w finansowaniu polskiej reprezentacji podczas IO w Mediolanie.


PKOl nie ma zamiaru wycofywać się ze współpracy ze swoim sponsorem generalnym – zondacrypto. – Dopóki nasz sponsor wywiązuje się z warunków umowy, to jesteśmy zobligowani do dalszej współpracy – stwierdził Radosław Piesiewicz podczas poniedziałkowej konferencji prasowej.

Szef PKOl uzasadnia swoją decyzję m.in. wkładem zondacrypto w finansowanie występu polskiej reprezentacji podczas ostatnich igrzysk olimpijskich. – Dzięki firmie zondacrypto PKOl mógł wysłać naszych sportowców na zimowe igrzyska olimpijskie w Mediolanie – zauważył Piesiewicz.

Prezes PKOl spekuluje również na temat skoordynowanego ataku na spółkę: – W ostatnim czasie mamy do czynienia ze zmasowaną nagonką na tę firmę i też powstaje pytanie, komu to jest na rękę?

Piesiewicz krytykuje również Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Poinformował, iż do ABW zostało skierowane pismo z informacją o poszukiwaniu nowych sponsorów przez PKOl, w tym takich, którzy działają poza Unią Europejską i oferują "usługi niestandardowe" (takie jak kryptowaluty). Pismo do ABW zostało dostarczone 17 października 2025 roku. Prezes PKOl twierdzi, iż nie otrzymał żadnej informacji o potencjalnym zagrożeniu ze strony sponsorowania komitetu przez giełdy kryptowalut.

Odsunięcie zondacrypto z funkcji sponsora generalnego wiązałoby się z karami umownymi. Kolejne środki w ramach umowy pomiędzy PKOl a giełdą mają trafić do komitetu pod koniec kwietnia.

O co chodzi w aferze zondacrypto?


O nieprawidłowościach w zondacrypto poinformowały na przełomie marca i kwietnia Gazeta Wyborcza i Wirtualna Polska. Zarzuty dotyczyły rzekomego lobbowania u Karola Nawrockiego sugerowanego przez GW i niewypłacalności giełdy w związku z "wyparowaniem 99 proc. rezerw" zarzucanego zondzie przez WP.

O sytuacji wypowiadał się w naTemat Przemysław Kral, prezes spółki. Wskazywał on na problemy techniczne i błędy merytoryczne w artykułach opublikowanych w mediach. Podkreślał on, iż spółka nie bankrutuje i zapowiedział skierowanie pozwu przeciwko dziennikarzom Wirtualnej Polski i Gazety Wyborczej.

Prezes przekazał w rozmowie z naTemat.pl, iż problem wynikł z awarii systemu i konieczności manualnego wykonywania transferów, co wydłużyło proces realizacji transakcji. Sprawa wciąż jest w toku, a Przemysław Kral na bieżąco informuje o statusie jego firmy.

Co dalej z zondacrypto?


Zgodnie z wypowiedziami prezesa spółki, istotną przeszkodą w działaniu firmy jest zaginięcie zarządzającego giełdą BitBay Sylwestra Suszka. To na bazie struktur jego organizacji powstało zondacrypto. 16 kwietnia Przemysław Kral opublikował wideo, w którym stwierdził, iż dostęp do 4500 bitcoinów (330 milionów dolarów) będących w posiadaniu spółki jest utrudniony z powodu braku kontaktu z poprzednim zarządcą portfela. Sylwester Suszek miał zadeklarować przekazanie danych dostępowych, jednak do tego nie doszło, gdyż zniknął bez śladu 10 marca 2022 roku.



18-minutowy materiał opublikowany na oficjalnym profilu Przemysława Krala na X odnosi się do "motywowanego politycznie ataku" na giełdę. Prezes porusza w nim tematy takie jak mechanizmy manipulacji medialnych, kwestia rentowności giełdy, kontekst rzekomego wyprowadzania z niej środków i sposobów wykorzystania organów państwa przeciwko zondacrypto.

Kral odniósł się również do swojej roli w zażegnywaniu kryzysu: "Zapewniam, iż bezpieczeństwo naszych pracowników oraz interesy Klientów pozostają dla mnie priorytetem".

Idź do oryginalnego materiału