Zmarzlik ze srebrem mistrzostw świata. „Naprawdę jestem szczęśliwy”

speedwaynews.pl 1 godzina temu

„Robiłem wszystko, co mogłem”

Zmarzlik przed ostatnim turniejem wrócił na prowadzenie w klasyfikacji generalnej, ale ostatecznie musiał uznać wyższość Lamberta. Brytyjczyk wygrał rundę i cały cykl, a Polak zakończył zawody na trzecim miejscu. W klasyfikacji generalnej zabrakło mu dwóch punktów do siódmego tytułu mistrza świata.

– Robiłem wszystko, co mogłem. Myślę, iż turniej ogólnie był całkiem dobry. przez cały czas jestem na podium i z tego się bardzo cieszę. Tak jak już mówiłem wcześniej, cieszę się naprawdę z tego, iż mam 31 lat, mam dziesiąty medal mistrzostw świata. Myślę, iż choćby za dziecka nie marzyłem o takich rzeczach – mówił po zawodach Zmarzlik.

Polak nie ukrywał również, iż srebrny medal jest dla niego powodem do zadowolenia. To już jego dziesiąty krążek IMŚ.

– Naprawdę jestem szczęśliwy, bo jak mówię, medal mistrzostw świata jest. Naprawdę wiem, ile trzeba poświęcić, ile poświęciłem dla srebra, ile poświęcałem dla złota. Jest to trzeci srebrny medal, mam sześć złotych, jeden brązowy. Naprawdę jest co robić i nie jest to łatwe. Sam siebie czasem choćby zadziwiam różnymi sytuacjami, tak jak dzisiaj – naprawdę była wielka presja, ale udało się zachować spokój. Bardzo spokojny Grand Prix, punktowałem dobrze. Finał jest finałem, Robert okazał się najlepszy, wybrał też super pole. Dużo gratulacji dla chłopaków również.

Rekord do pobicia

Zmarzlik wciąż ma przed sobą cel, jakim jest zdobycie siódmego tytułu indywidualnego mistrza świata. W ujęciu statystycznym oznaczałoby to tytuł najlepszego żużlowca w historii. W zeszłym roku pod względem liczby złotych medali zrównał się z Tonym Rickardssonem i Ivanem Maugerem. Polak nie zamierza jednak na tym poprzestać.

– Ja kariery nie kończę, więc będę walczył i na pewno robię wszystko w moim życiu, by jechać dalej.

Tegoroczna walka o mistrzostwo była wyjątkowo interesująca. O złoto do samego końca rywalizowali Zmarzlik, Lambert oraz Brady Kurtz. Ostatecznie cała trójka spotkała się również w decydującym wyścigu sezonu. Kibice nie mogli sobie wymarzyć lepszej końcówki.

– Super, dlatego fajnie, iż to jest tak widziane. Fajna, normalna, twarda rywalizacja na torze. Poza torem każdy zawsze zamieniał z drugim jakieś zdanie, w dobrym klimacie.

W naprawdę wielkim finale Lambert ruszał z pierwszego pola, Zmarzlik z trzeciego, a Kurtz z czwartego. Najlepiej „wydało” Brytyjczykowi. Zmarzlik musiał natomiast przebijać się z ostatniej pozycji. Ostatecznie wyprzedził Dudka, ale nie był już w stanie dogonić pozostałych rywali.

– Ciężko było wyjechać z tego trzeciego pola. Może mogłem wziąć czwarte, może nie. To już historia! (…) Na pewno wziąłbym pierwsze, ale nie mogłem.

Wielki powrót do Australii

W przyszłym sezonie cykl Grand Prix czeka również duża zmiana. Taka, na którą wielu fanów czarnego sportu czekało z niecierpliwością. Po kilku latach przerwy rywalizacja wróci do Australii. Pod koniec października 2027 roku odbędą się tam dwie finałowe rundy cyklu – na torze Gillman w Adelajdzie. Zmarzlik ma z tym państwem dobre wspomnienia.

– Byłem już tam. Tam wywalczyłem też pierwszy swój medal, więc fajnie będzie wrócić.

Polak będzie musiał jednak zapoznać się z nowym dla siebie torem. Czy jest to dla niego jakaś obawa?

– Na YouTube załączę – odpowiedział ze śmiechem na pytanie, jak zapozna się z torem w Gillman. Przypomnijmy, iż ostatnia australijska runda GP odbyła się w 2017 roku w Melbourne. Zwyciężył wówczas Jason Doyle, a obecny kapitan Orlen Oil Motoru Lublin był trzeci.

Srebrny kevlar był gotowy

Po zakończeniu finałowego turnieju uwagę przyciągał również srebrny kevlar Zmarzlika. Jak się okazuje, zawodnik sam nie wiedział, w jakim kolorze będzie miał przygotowany strój.

– Ja nie, ale osoby, które mnie otaczają, były gotowe i tu wielkie podziękowania dla firmy MCG, bo to taki mój wujek, pan Mirek Maszoński, który zawsze dba o to. Myślę, iż brązowy też miał gotowy i złoty na pewno też, więc zawsze jest niespodzianka po finale. Jak już widziałem, iż brat biegnie, to powiedziałem: aha, jest gotowy, nie zapomnieli, dobrze.

Zmarzlik od lat podkreśla, jak istotną rolę w jego karierze odgrywają najbliżsi. Po finale zdradził również, co najbardziej motywuje go do dalszej walki o kolejne sukcesy.

– Rodzina i dzieci, żeby robić dobry wynik na ich oczach. To jest moje marzenie – powiedział sześciokrotny indywidualny mistrz świata.

Medal trafi na licytację

Srebrny medal wywalczony w tegorocznym cyklu nie pozostanie jednak na stałe w kolekcji Zmarzlika. Polak zdecydował się przekazać go na licytację, z której środki mają wesprzeć Laurę Grzelak, która walczy z zespołem Retta i potrzebuje bardzo kosztownego leczenia.

– Chciałem przekazać medal dla Laury Grzelak, która walczy z zespołem Retta, potrzebuje 7 milionów złotych. Chciałem oddać złoty, ale pojechałem na srebro. Myślę, iż srebro jest równie bardzo cenne, więc przekażę to na licytację.

Cała rodzina żużlowa, każdy z nas, może pomóc wpłacając środki na leczenie Laury. Link do zbiórki dostępny jest TUTAJ.

Idź do oryginalnego materiału