Kibice Tottenhamu Hotspur nie mają w tym sezonie w zasadzie żadnych powodów do radości. Po zwolnieniu Ange'a Postecoglu w klubie z północnego Londynu postawiono na Thomasa Franka, który miał zmazać plamę po słabej kampanii 2024/25.
REKLAMA
Zobacz wideo Kosecki mocno do Papszuna: Wiemy, iż jesteś szefem, ale idź i zobacz młodzież Legii
Wprawdzie "Koguty" wówczas triumfowały w Lidze Europy, ale w lidze zajęły 17. miejsce - tuż nad strefą spadkową. Utrzymać udało się przede wszystkim słabością beniaminków, którzy w komplecie spadli do Championship.
Zamienił stryjek siekierkę na kijek. Statystyki nie kłamią - to najgorszy trener w historii
Już teraz można jednak z pełnym przekonaniem powiedzieć, iż Spurs wpadli z deszczu pod rynnę. W sobotę 7 lutego Londyńczycy przegrali 0:2 z Manchesterem United, co sprawiło, iż Frank jest najgorszym szkoleniowcem zespołu "big six" w erze Premier League. Jego statystyki są gorsze choćby od byłego trenera "Czerwonych Diabłów" Rubena Amorima.
Zespół Tottenhamu pod wodzą 52-letniego Duńczyka na ligowych boiskach triumfował tylko siedmiokrotnie. Do tego osiem razy remisował i aż dziesięciokrotnie przegrywał. Na koncie Spurs po 25 kolejkach widnieje 29 punktów, a Frank ma średnią 1,16 punktu na mecz. Dla porównania Amorim, który w styczniu został zwolniony z Manchesteru United, miał średnią 1,23 pkt na spotkanie.
Wizerunek byłego szkoleniowca Brentford może ocieplić faza ligowa Ligi Mistrzów, w której "Koguty" zdobyły 17 oczek i zajmując czwarte miejsce zagwarantowały sobie awans do 1/8 finału. Ale przecież podobnie było za Postecoglu - świetnie szło w pucharach, a poczynania ligowe lepiej było przemilczeć.
- Jest jak jest. Musimy sobie z tym radzić - wypalił Frank po sobotniej porażce w rozmowie z TNT Sports. - Myślę, iż obszarem, nad którym najciężej pracowaliśmy, jest odporność. Dziś nie osiągnęliśmy zamierzonego rezultatu, ale to, co pokazali na boisku zawodnicy, było niesamowite - bronił swoich piłkarzy duński trener.
Tottenham zajmuje w tej chwili odległe, 14. miejsce w Premier League. Spurs mają zaledwie sześć punktów przewagi nad strefą spadkową, a przed nimi kolejne wymagające starcia na angielskich boiskach. W najbliższy czwartek Londyńczycy podejmą na własnym stadionie ekipę Newcastle United.
Zobacz też: Polacy częścią transferowego młyna. Ale nie tylko. Interweniował choćby prezydent

2 godzin temu














