Zaskakująca deklaracja kadrowicza. "Mógłbym wrócić do Rosji"

1 godzina temu
Fabian Drzyzga przyznał, iż nie wyklucza, iż w kolejnych latach znów wystąpi na rosyjskich parkietach. - Nie jestem osobą, która wspiera wojnę. Jestem ostatni do takich rzeczy. Nie będę też bronić Rosji, która atakuje Ukrainę, ale ostatecznie to ja i moja małżonka będziemy odpowiedzialni za to, żeby nasze życie było dobre - stwierdził rozgrywający reprezentacji Polski, broniąc pomysłu powrotu za naszą wschodnią granicę.
Fabian Drzyzga od dwóch sezonów gra w Turcji. Z sukcesami – reprezentant Polski zdobył już m.in. brązowy medal mistrzostw i puchar kraju, za to w europejskich rozgrywkach "spadł" z Ligi Mistrzów do Pucharu CEV, z którego odpadł po ćwierćfinale. Jak przyznał, sporym problemem jest dla niego nieobecność rodziny na miejscu w Stambule.

REKLAMA







Zobacz wideo Bogdanka LUK Lublin z pucharem Polski. Kewin Sasak został MVP turnieju



Fabian Drzyzga: nie wiem, gdzie zagram w przyszłym sezonie
- Miasto ma swoje uroki, ma też swoje minusy, ale do wszystkiego człowiek jest w stanie się przyzwyczaić. Jednym dużym minusem jest to, iż jestem tu sam, bez rodziny – mówi w rozmowie z portalem siatkarskieligi.pl.


Reprezentant Polski przyznał też, iż nie wie, gdzie zagra w przyszłym sezonie. - Mam nadzieję, iż mój menadżer o tym myśli. Na razie nie mam jeszcze pojęcia, gdzie zagram. Polska jak zawsze ma swoje tempo, ale "market" jest duży w tym roku. Myślę, iż gdzieś tam znajdę robotę. A gdzie to będzie, to życie pokaże – podsumowuje na łamach siatkarskieligi.pl.
Drzyzga grał już w Tytanie AZS Częstochowa, AZS Politechnice Warszawa, Asseco Resovii Rzeszów (dwukrotnie) i klubach zagranicznych - Lokomotiwie Nowosybirsk, Fenerbahce i Shanghai Bright. Siatkarz naszej kadry zapowiedział, iż pomimo wojny, którą Rosja rozpętała i prowadzi na Ukrainie, to on nie miałby problemów, by wrócić do tamtejszej ligi.
- To, co powiem, może nie będzie miłe, ale niestety społeczeństwo nie wykarmi później mnie i mojej rodziny. To ja będę tym, który będzie kupować np. buty mojej córce, nie będę nikogo o to prosić. Rozumiem, iż komuś się to może nie podobać, ale ostatecznie to jest moje życie. [...] Nie jestem osobą, która wspiera wojnę. Jestem ostatni do takich rzeczy. Bardzo nie lubię mieszania sportu z polityką. [...] Żeby była jasność, nie będę bronić Rosji, która atakuje Ukrainę, tylko oddzielam od tego sam sport. Ostatecznie to ja i moja małżonka będziemy odpowiedzialni za to, żeby nasze życie było dobre, a wiemy, jak wyglądają rosyjskie budżety - przyznał Drzyzga.
Idź do oryginalnego materiału