Zarzucają mu brak play-off. On posypuje głowę popiołem

speedwaynews.pl 1 godzina temu

GKM w ostatniej kolejce jechał po wszystko. Musiał wygrać spotkanie z bonusem, aby móc wziąć udział w walce o medale. Waga tego spotkania dla obu stron była ogromna, choć z pewnością większa dla Orlen Oil Motoru. Niemniej jednak obie ekipy chciały wywalczyć play-off i było to widać na torze. Ostatecznie Lublinianie wygrali 46:44 i to oni mogli po końcowym biegu cieszyć się z dobrze wykonanej pracy.

Po drugiej stronie zaczęto szukać winnych. Wskazywano dwie osoby, które w tej sytuacji są powiązane. Pierwszą, najbardziej oczywistą, jest właśnie Maksym Drabik, który tego dnia na torze prezentował się bardzo słabo. Drugą jest Robert Kościecha, który krytykowany jest za brak jego zmiany po dwóch marnych występach. Więcej cierpkich słów usłyszał jednak bez wątpienia ten pierwszy. Mogło by się wydawać, iż będzie szukał wytłumaczeń, on jednak otwarcie przyznał – to jest moja wina.

To nie tylko moja opinia, ale statystyki mówią same za siebie. Ten mecz był słaby, nie potrafiłem odnaleźć się od pierwszego momentu startowego. Nie potrafiłem też rozegrać dobrze pierwszego łuku. Miałem też źle spasowany motocykl a taki źle się prowadzi. Było mi bardzo trudno cokolwiek wykonać na trasie czy na starcie, który wiadomo, iż w Grudziądzu jest bardzo istotny – powiedział w rozmowie na antenie Canal+Sport.

Z perspektywy trybun wyglądało, iż zupełnie nie potrafił odnaleźć się na grudziądzkim owalu. Brakowało mu wszystkiego – startu, prędkości i woli walki co szczególnie widać było po starcie w 5. biegu, gdzie gwałtownie zrezygnował z jazdy po pierwszym łuku. W rozmowie potwierdził część tych przypuszczeń.

Szukałem, starałem się. Wciągałem warianty z treningów ale również tych starych, które się sprawdzały. Niestety w ten dzień byłem bezradny. Nic nie mogłem zrobić, choć bardzo się starałem. Wydawało mi się, iż byłem przygotowany do meczu, ale takie dni też się zdarzają. Tak, ponoszę winę za brak play-off. Czuje się za to winny, bo powinienem dołożyć więcej punktów dla klubu. To nie powinno się wydarzyć – dodał.

Teraz Grudziądzan czeka walka o utrzymanie, która jednak wydaje się formalnością. GKM zmierzy się bowiem z „czerwoną latarnią” ligi – Krono-Plast Włókniarzem Częstochowa. Nie o to jednak jechali w tym sezonie podopieczni Roberta Kościechy. Celem była ponowna walka o medale. Niestety, te plany muszą odłożyć na przyszły sezon.

Idź do oryginalnego materiału