Czym byłaby żużlowa niedziela, bez niespodziewanego zamieszania? Tym razem padło na Leszno, gdzie wciąż nie ma pewności, iż drugi mecz półfinału Metalkas 2. Ekstraligi dojdzie do skutku. Na ten moment jury zawodów nie widzi możliwości na przeprowadzenie zawodów zgodnie z przepisami.
Miał być spacer, jest nerwówka
Przypomnijmy, iż niedzielny mecz Fogo Unii Leszno z Texom Stalą Rzeszów miało być swoistym spacerkiem dla drużyny miejscowych. Choć faworyci do awansu do PGE Ekstraligi przegrali na Podkarpaciu, na swoim torze ich siła miała pokazać przyjezdnym z Rzeszowa gdzie jest ich miejsce.
Jak już jednak wiemy, nie obędzie się bez dużej nerwówki w szeregach Byków. Na nieco ponad 3 godziny przed meczem nie wiemy bowiem, czy zawody dojdą do skutku. Wszystko za sprawą jury zawodów, które utrzymuje, iż niedzielny mecz jest poważnie zagrożony.
Powód może być jeden
Dlaczego mecz w Lesznie może się nie odbyć? Powód może być jeden. Póki co tor na stadionie im. Alfreda Smoczyka jest nieregulaminowy. Jury zawodów ma już za sobą dwa spotkania i podczas obu wniosek był ten sam – na ten moment wyjazd zawodników na leszczyński owal jest niemożliwy.
Póki co realizowane są wzmożone prace torowe, mające na celu doprowadzić nawierzchnię do używalności. Gospodarze mają jeszcze stosunkowo dużo czasu, by dopiąć wszystko na ostatni guzik i mecz rozpoczął się zgodnie z planem.
To nie pierwsza tego typu sytuacja w polskim żużlu w ostatnich dniach. Tydzień temu odwołano mecz w Pile ze względu na stan toru na stadionie przy ul. Bydgoskiej. W związku z tym gospodarze otrzymali sowitą karę pieniężną, a poszczególne osoby funkcyjne zostały zawieszone. Żużlowa centrala mogła jednak ukarać Polonię walkowerem.