Zakpili z trenera Polaków. Teraz zareagował, wystarczyły mu trzy słowa

2 godzin temu
Trener polskich skoczków Maciej Maciusiak pomimo słabych wyników wciąż deklaruje walkę o medal igrzysk olimpijskich swoich zawodników. Reakcja polskiego środowiska skoków? Kpiny i krytyka wypowiedzi trenera. - Porozmawiamy po igrzyskach - reaguje szkoleniowiec.
Gdyby ktoś nie był zorientowany w sytuacji polskich skoczków, mógłby się dziwić, dlaczego najlepszy z nich nie leci na igrzyska olimpijskie. W końcu Piotr Żyła, 15. na mistrzostwach świata w lotach w Oberstdorfie, nie znalazł się w składzie, który do Włoch wysyła trener Maciej Maciusiak.

REKLAMA





Sam zawodnik wiedział, iż będzie mu trudno pojechać na najważniejszą imprezę tej zimy, ale i całego czterolecia, już długo. A w Oberstdorfie latał już bez żadnych myśli o zajmowanym miejscu, czy tym, co chciałby jeszcze osiągnąć. Jak pokazał po swoim ostatnim skoku, ewidentnie cieszył się lotami, miał z nich radochę.


Zobacz wideo Znamy skład polskich skoczków na igrzyska. Kogo skreślił trener?



Żyła już dawno pogodził się z decyzją trenera. Teraz odżył
Przed zawodami Żyła chciał "zakręcić się" wokół Top10. Udało się skończyć je nieco niżej - na 15. miejscu po lotach na 211, 206,5, 188,5 i 212 metrów. - Przyjechałem tu z normalnym nastawieniem. Nie tak jak wcześniej. Pracowałem nad sobą, nie patrzyłem w ogóle na innych. To nigdy nie pomaga, a właśnie tak od pewnego momentu zdarzało mi się patrzeć na skoki. Byłem za bardzo pospinany, a teraz fajnie popracowałem i jestem z tego naprawdę zadowolony - oceniał skoczek.


Z decyzją o braku wyjazdu do Włoch już się pogodził. I oczywiście, jest mu żal, ale nie patrzy na to w chwili, gdy dobrze prezentuje się w trakcie MŚ w lotach. - Ja się już dawno z tym pogodziłem. Wiem, iż popełniałem sporo błędów. I pretensje mam tylko do siebie. Że wcześniej nie zacząłem... To się tak fajnie mówi, bo wiadomo, iż chciałem, pracowałem i robiłem, co mogłem. Ale gdzieś mnie to tak trochę zjadło w trakcie sezonu. Nie poradziłem sobie i kolejny raz przegrałem sam ze sobą. Jest jak jest, więc cieszę się, iż teraz mogę skakać i walczyć. Mieć trochę radochy jeszcze z tych skoków. Wiem, iż będę walczył dalej, może do następnych - śmiał się Żyła, mając na myśli kolejne igrzyska za cztery lata.
- Znowu trochę nowego doświadczenia mam. Człowiek stary, uczy się na błędach, ale popełnia je cały czas te same. Tak jest, niestety, taki nasz sport. Walczymy dalej, a na igrzyskach na pewno będę wspierał nasz zespół. Mam nadzieję, iż im tam pójdzie, bo to dobre i ważne dla całej drużyny. Nieważne, kto skacze, jesteśmy drużyną i zawsze dobrze byłoby, jak ktoś wyskoczy i zrobi ten medal. To byłoby takie uhonorowanie pracy całego zespołu, wszystkich zawodników - wskazał Piotr Żyła.



Maciusiak odpowiada na krytykę. Padła propozycja zakładu
Wynik Żyły dobrze odebrał także Maciej Maciusiak. - Piotrek wykonał te zadania, które mu wyznaczyliśmy. To był solidny występ. Wiemy, jaki potencjał ma na lotach, ale też, jak układa się Piotrkowi ten sezon. Początek był dość solidny, potem nie startował, więc i nie zdobywał punktów, a teraz zostaje 15. zawodnikiem na świecie - ocenił szkoleniowiec.
Szkoda jednak, iż doszło do sytuacji, w której szkoleniowiec w dwóch konkursowych seriach dawał sygnał do startu tylko Żyle. Kamil Stoch, Aleksander Zniszczoł i Dawid Kubacki odpadli w katastrofalnym stylu już po pierwszej serii, w piątek. Czy Maciusiak wyobraża sobie, żeby na igrzyskach olimpijskich w drugiej serii też startował tylko jednego skoczka, np. Kacpra Tomasiaka? - Absolutnie nie, będzie trzech zawodników w drugich seriach obu konkursów, także na pewno czegoś takiego nie będzie - zapewnił szkoleniowiec.
Maciusiak nie boi się odważnych zapowiedzi. Gdy obejmował stanowisko wiosną zeszłego roku, od początku twierdził, iż Polaków stać na zdobycie medalu na igrzyskach. Podczas trwających MŚ w lotach, pomimo słabych wyników tej zimy, zwłaszcza w ostatnim czasie, dalej pozostaje przy tej deklaracji. Na pytanie o to, czy nie uważa, iż czasem szkodzi sobie takimi słowami, odpowiedział do mnie wprost: "To co, zakładamy się o trzech w drugiej serii, czy nie wierzysz?".
Maciusiak odleciał z zapowiedzią walki o medal? "Porozmawiamy po igrzyskach"
Nie będę się zakładał z trenerem Maciusiakiem, bo tu nie chodzi o to, czy ktoś ma rację, czy nie - choć to, iż przy słabszej formie któryś z Polaków odpadnie przedwcześnie, nie jest przecież niemożliwym scenariuszem. Chodzi o styl wypowiedzi szkoleniowca naszych zawodników, który obrywa teraz także w dyskusji wewnątrz środowiska polskich skoków.



Maciusiak zawsze szuka pozytywów i ma optymistyczne podejście do wielu spraw. W obecnych okolicznościach - gdy jego zawodnikom nie idzie - sporo zyskałby jako realista. Oczywiście, nie chodzi o deprecjonowanie ich szans. Każdy chciałby, żeby Polakom poszło jak najlepiej i może w to wierzyć. Ale deklarowanie walki o medale w Predazzo, gdy zajmują odległe pozycje we wcześniejszych zawodach, może być odbierane jako przesada. I tak się dzieje, niektórzy wręcz kpią z Maciusiaka. Jest regularnie krytykowany w mediach społecznościowych. Maciusiak odnosił się do tego w wypowiedziach z piątku w Oberstdorfie, nazywając to "czymś ohydnym", co "nie przystoi", a także "kłamstwem, hejtem i dopisywaniem sobie teorii".
choćby na Sport.pl Dominik Stachowiak, cytując zapowiedź rywalizacji o podium Maciusiaka, pisał o tym, iż trener "jako jedyny z Polaków odleciał w Oberstdorfie". Na przytoczenie tego cytatu trener odpowiedział trzema słowami: "Porozmawiamy po igrzyskach".
Polakom została drużynówka. Cel to Top6
Dla wielu kadr skład na igrzyska był formalnością. A jego ogłoszenie oczywistą oczywistością. W Polsce wzbudzał zdecydowanie największe emocje w świecie skoków. Taki mamy klimat.
I można dojść do wniosku, iż mamy zawodników z tak nieprzewidywalną formą, iż najlepiej byłoby dać im się sprawdzić bezpośrednio przed igrzyskami, a potem z tego wybrać skład. - Takiej możliwości nie mamy, choć oczywiście byłoby świetnie. Najlepiej, żeby zawsze jechało pięciu skoczków, startowało czterech. Podobne zasady jak na mistrzostwach świata. Nie jest nam to dane i nie jest to od nas zależne. o ile ja miałbym o tym decydować to na pewno te reguły kwalifikacji olimpijskich byłyby inne - stwierdził Maciusiak.



Ale do igrzysk przejdziemy po zakończeniu MŚ w lotach. Został na nich jeszcze niedzielny konkurs drużynowy. Dla Polski będą w nim skakać Aleksander Zniszczoł, Dawid Kubacki, Kamil Stoch i Piotr Żyła. Według Maciusiaka Polacy mają szansę powalczyć o pozycję w najlepszej szóstce. - Będę zadowolony, o ile chłopaki pokażą takie skoki, które sobie założyliśmy. W piątek mieliśmy też taką fajną, teamową rozmowę. Bo przecież to są mistrzowie świata i czy Kamil, czy Piotrek, czy choćby Dawid potrafią latać. Olek również, ale widzimy jak prezentuje się cały sezon. Wszyscy popełniają błędy w locie, ale jeżeli je poprawimy, to jesteśmy w stanie powalczyć. Będziemy zadowoleni z Top6, bo tak jak układały się treningi, wszystko wskazuje, iż zajmiemy ósmą pozycję. Absolutnie nie będziemy tego przyjmować, a walczyć o jak najlepsze lokaty - stwierdził Maciusiak.
Pierwsza seria drużynówki w Oberstdorfie ruszy w niedzielę o godzinie 16:15. Relacja na żywo na Sport.pl i w aplikacji Sport.pl LIVE.
Idź do oryginalnego materiału