- My tak samo jesteśmy bardzo zaskoczeni, bo na pewno takich smarów nie posiadamy i to już od bardzo dawna. To nie są śladowe ilości. Z tego, co nam przedstawiono, wynika, jakby narty były ewidentnie smarowane fluorem. Tego samego smaru używaliśmy też w Garmisch-Partenkirchen, gdzie kontrole były i nie było żadnego problemu. Nie wiemy, gdzie został popełniony błąd i czego w ogóle mamy szukać. A w tym wszystkim najbardziej szkoda Pawła, bo on nie jest tu niczemu winny - komentował po dyskwalifikacji trener polskich skoczków Maciej Maciusiak, cytowany przez skijumping.pl.
REKLAMA
Zobacz wideo Niesamowity wyczyn Tomasiaka. Czekaliśmy na to 18 lat
Zagraniczne media zszokowane po dyskwalifikacji Wąska
Paweł Wąsek początkowo wywalczył miejsce w niedzielnym konkursie na skoczni Bergisel w Innsbrucku, ale potem został zdyskwalifikowany. Pierwszy raz w historii skoków narciarskich zdyskwalifikowano zawodnika za to, iż nasmarowano jego narty smarem z fluorem, który jest zakazany. Nie tylko polscy kibice, skoczkowie i członkowie sztabu szkoleniowego są zszokowani sytuacją z Wąskiem.
Podobnie na dyskwalifikację reprezentanta Polski zareagowały światowe media. Tam także trudno znaleźć racjonalne wytłumaczenie zdarzenia.
"Dyskwalifikacja w Innsbrucku! Polska reprezentacja w szoku. Paweł Wąsek zostaje przyłapany z nielegalnym woskiem fluorowym, co stanowi zagadkę dla polskiej drużyny" - możemy przeczytać na portalu skispringen.com. Podkreślono bezradność i bezsilność zaskoczonego sztabu Polaków. Sami kontrolerzy FIS-u też mieli być zaskoczeni "dziwacznym incydentem".
Z kolei na łamach "Salzburger Nachrichten" możemy przeczytać, iż to nietypowy powód dyskwalifikacji, patrząc na to, jakie były przyczyny wielu wcześniejszych. Dotychczas najczęstszym powodem wykluczenia z zawodów były kwestie związane z wymiarami kombinezonów. "Smar nie odgrywa tak istotnej roli w skokach narciarskich, jak w biegach narciarskich czy narciarstwie alpejskim. To pierwsza tak głośna dyskwalifikacja skoczka z tego powodu" - dodano.
Stacja Sport1 zwraca uwagę, iż kontrole są prowadzone wyrywkowo i nie dotyczą wszystkich zawodników. Częściej dyskwalifikowani są skoczkowie z mniejszych i słabszych reprezentacji. "Tym razem padło na Polaka" - stwierdzono. Podkreślono też, iż Wąsek w niczym nie zawinił, nie manipulował przy swoim sprzęcie, by oszukać kontrolerów.
Słoweński zurnal24.si nazywa Wąska "ofiarą kontroli". "Polak również otrzymał żółtą kartkę za to przewinienie, ale ponieważ jest to jego pierwsza dyskwalifikacja w tym sezonie, będzie mógł wystartować na ostatnim przystanku trasy w Bischofshofen" - czytamy.
Zobacz też: Ależ burza po słowach Kubackiego. "To jest skandal"
Smary z fluorem są zakazane przez FIS od sezonu 2023/2024. Jako powody decyzji podawano wówczas negatywny wpływ na zdrowie i środowisko.
Konkurs w Innsbrucku rozpocznie się w niedzielę o godzinie 14:30.

2 dni temu















