
To właśnie może być kolejny rywal Mateusza Gamrota w UFC. Młody talent zadebiutował w rankingu po kapitalnym występie.
Quillan Salkilld szturmem wdarł się do czołówki wagi lekkiej UFC. 26-latek zrobił to w stylu, obok którego nie da się przejść obojętnie. Po pięciu czterech wygranych w UFC stanął on przed wielkim testem, który miał wykazać, czy nadaje się już do walk z samą czołówką.
Otóż podczas gali w Perth młody Australijczyk zmierzył się ze znacznie bardziej doświadczonym Beneilem Dariushem. Już od pierwszych sekund panowie narzucili bardzo wysokie tempo. Starcie miało momenty chaosu, a obaj zawodnicy trafiali – w pewnym momencie ze wskazaniem na „Benny’ego”. Niedługo później Salkilld rozwinął skrzydła i coraz wyraźniej zarysowywała się jego przewaga. Odwaga w wymianach zaczęła robić różnicę i po chwili nadszedł najważniejszy moment. Quillan wykorzystał zawahanie rywala i doprowadził do efektownego zakończenia, posyłając swojego rywala na deski.
To zwycięstwo odbiło się szerokim echem nie tylko ze względu na nazwisko pokonanego przeciwnika, ale również styl, w jakim zostało odniesione. Salkilld po raz kolejny udowodnił, iż potrafi kończyć walki przed czasem i iż nie boi się podejmować ryzyka. Nagrodą za taki występ był nie tylko kolejny bonus finansowy, ale także wielki debiut w rankingu.
Australijczyk zadebiutował w zestawieniu najlepszych lekkich świata, meldując się od razu na 12. pozycji, co jasno pokazuje, jak wysoko jest oceniany przez UFC. Seria zwycięstw, efektowność i rosnąca popularność sprawiają, iż organizacja wyraźnie zaczyna inwestować w jego rozwój.
ZOBACZ TAKŻE: Najman zagrał z Hansen Niemannem w szachy. Reakcja arcymistrza mówi wszystko
Salkilld vs. Gamrot
Chwilę po tej wygranej Salkilld nie zamierzał zwalniać tempa. Jeszcze w trakcie wywiadu udzielanego bezpośrednio po walce wskazał kolejny cel, a mianowicie Mateusza Gamrota. To wyzwanie oczywiście nie było przypadkowe, bowiem Australijczyk celuje w zawodników ze ścisłej czołówki, a Polak od lat utrzymuje się w elicie kategorii lekkiej.
Warto odnotować, iż Salkilld ponownie wrócił do tego tematu podczas konferencji prasowej, gdzie jasno dał do zrozumienia, iż widzi w Gamrocie idealnego rywala na kolejny krok w karierze. W jego opinii potencjalny triumf w starciu z naszym rodakiem zapewniłby mu starcie z kimś z TOP 5.
Ewentualne zestawienie tej dwójki zapowiada się niezwykle interesująco pod względem stylistycznym. Z jednej strony mamy dynamicznego, ofensywnie nastawionego zawodnika, który uwielbia wymiany w stójce i ma smykałkę do kończenia walk przed czasem. Z drugiej za to mamy niezwykle wszechstronnego i świetnie przygotowanego kondycyjnie grapplera, który narzuca bardzo wysokie tempo.
Co istotne, sam Gamrot nie zamyka się na taką walkę, co tylko podkręca atmosferę wokół ich potencjalnego starcia. Dla Salkillda byłby to największy test w karierze, a dla Polaka zaś okazja, by zatrzymać rozpędzonego prospekta i po raz kolejny potwierdzić swoją pozycję. „Gamer” kilka miałby tu do ugrania, choć efektowne zwycięstwo z pewnością zostałoby więcej niż zauważone.
ZOBACZ TAKŻE: Polska zawodniczka rzuca wyzwanie legendzie. Syguła zdradza termin powrotu do UFC
Gamrot na zwycięskiej ścieżce
Mateusz Gamrot ma za sobą bardzo solidny występ, który pozwolił mu wrócić na zwycięską ścieżkę. Otóż podczas gali UFC 327 zmierzył się z Estebanem Ribovicsem, w rywalizacji z którym zaprezentował się z kapitalnej strony. Był szybki, precyzyjny i przede wszystkim diabelnie skuteczny.
Były podwójny mistrz KSW kontrolował przebieg pojedynku, umiejętnie łącząc stójkę z zapasami i nie dając rywalowi przestrzeni do rozwinięcia skrzydeł. Był to występ, który przypomniał co poniektórym zapominalskim, dlaczego od lat znajduje się w ścisłej czołówce.
Zwycięstwo to miało dodatkowe znaczenie, ponieważ przyszło po brutalnej porażce z Charlesem Oliveirą. Gamrot pokazał, iż potrafi wyciągać wnioski i wracać silniejszy. Jego forma fizyczna, tempo walki i inteligencja w oktagonie ponownie były na najwyższym poziomie. Dzięki temu zdaje się, iż znów znalazł się w grze o największe walki w kategorii do 155 funtów.
Ewentualne starcie z Salkilldem nie wpisywałoby się idealnie w obecny moment obu zawodników. Jeden jest na fali wznoszącej i chce przebić się do absolutnej czołówki, drugi o ugruntowanej pozycji w rankingu szuka kolejnego zwycięstwa, które przybliży go do walk z najlepszymi. Co prawda Quillan by się nadawał, jednakże „Gamer” prawdopodobnie mógłby liczyć na kogoś, czyj skalp będzie cenniejszy.
ZOBACZ TAKŻE: „Zostałem wykiwany”. Tyson oszukał polskiego promotora boksu na wielkie pieniądze
Mimo wszystko jeżeli UFC zdecyduje się zestawić tych dwóch zawodników, kibice mogą spodziewać się pojedynku o bardzo dużej intensywności. Faworytem w tym starciu byłby rzecz jasna nasz rodak.

1 tydzień temu
















