500 milionów - tyle wniosków o bilety na tegoroczne mistrzostwa świata w USA, Kanadzie i Meksyku otrzymała FIFA w trakcie miesięcznego okienka zgłoszeniowego, które zamknęło się we wtorek. Jak przekazała światowa federacja, to rekordowa liczba aplikacji w historii mundialu. Liczba, która zdecydowanie przewyższa liczbę pozostałych do rozdzielenia biletów.
REKLAMA
Zobacz wideo
I kiedy szef FIFA Gianni Infantino oraz prezydent USA Donald Trump i jego administracja chwalą się największym i najlepszym w historii turniejem sportowym, na całym świecie wzrastają obawy o to, kto będzie mógł obejrzeć mecze na żywo, czemu w ogóle służyć będzie tegoroczny mundial i w jakiej atmosferze się odbędzie.
Biały Dom i Infantino pieją z zachwytu
Bilety na mecze mistrzostw świata to gorący temat od momentu, w którym FIFA kilkanaście tygodni temu ogłosiła ich ceny. A te są najwyższe w historii mundialu. Najtańsze bilety na mecze fazy grupowej, które w bardzo ograniczonej liczbie otrzymały federacje uczestniczące w turnieju, kosztują 60 dolarów. Ceny pozostałych wejściówek wahać się będą od kilkudziesięciu do choćby kilkuset dolarów. W fazie pucharowej ceny sięgną choćby kilku tysięcy dolarów. Najtańszy bilet na finał kosztuje 3119 dolarów!
Jak wyliczono, średnia cena biletów na fazę grupową rozgrywek jest aż trzykrotnie wyższa niż na ostatnim mundialu w Katarze w grudniu 2022 r. Mimo iż na FIFA spadła potężna krytyka kibiców z całego świata, Infantino pod koniec zeszłego roku w bezczelny sposób bronił cen.
- Najważniejsze jest to, iż przychody z biletów wracają do futbolu na całym świecie w różnej formie. Bez FIFA nie byłoby futbolu w 150 krajach. On istnieje właśnie dzięki przychodom, które generujemy w trakcie mistrzostw świata i które później reinwestujemy - mówił Infantino.
- Jestem spokojny o sprzedaż. Każdego dnia otrzymujemy średnio 10 mln zamówień na bilety. To pokazuje, jak potężnym wydarzeniem są mistrzostwa świata. W ciągu stu lat istnienia imprezy, FIFA sprzedała 44 mln biletów. W obecnym tempie w ciągu dwóch tygodni sprzedalibyśmy bilety na trzysta lat do przodu. Spróbujcie to sobie wyobrazić, to szalone - dodawał.
W środę FIFA pochwaliła się, iż w okienku zgłoszeniowym, które otworzyło się zaraz po ogłoszeniu terminarza fazy grupowej MŚ, a zamknęło we wtorek, federacja dostała aż 500 mln aplikacji. To rekord mundialu i liczba, która zdecydowanie przewyższa pozostałe do rozdzielenia bilety. W sumie do sprzedaży trafiło około siedmiu milionów wejściówek, a po pierwszej fazie sprzedaży, która odbyła się w listopadzie, zostało ich jeszcze od czterech do pięciu milionów.
- To ogromny sukces. Ta liczba pokazuje, jak wielu ludzi cieszy się na przyjazd do USA na mistrzostwa świata. To będzie wspaniały turniej - skomentował Andrew Giuliani, przewodniczący zespołu ds. MŚ przy Białym Domu. Nie wszyscy jednak, delikatnie mówiąc, podzielają ten entuzjazm. Na świecie pojawia się bowiem coraz więcej głosów krytykujących Trumpa i porównujących go do zbrodniarzy, którzy wykorzystywali wielkie imprezy do przykrycia haniebnych czynów.
Dla kogo ten mundial?
Z informacji przekazanych przez FIFA wynika, iż - poza finałem - największym zainteresowaniem cieszą się mecze fazy grupowej reprezentacji Meksyku oraz Kolumbii, która dwa pierwsze spotkania rozegra w Meksyku, a trzecie w Miami, gdzie Latynosi stanowią aż 70 proc. społeczeństwa. Mimo iż z liczb przekazanych przez FIFA mogłoby wynikać, iż każde spotkanie mundialu cieszy się ogromnym zainteresowaniem, to nieoficjalne informacje są takie, iż ogromna część aplikacji wpłynęła albo na mecze gospodarzy, albo spotkania reprezentacji z Ameryki Południowej. Chociaż ceny biletów nie przyciągają, to kibice zdają sobie sprawę z tego, iż im bliżej turnieju, tym dostępność wejściówek poprzez oficjalne kanały będzie maleć, a ceny jeszcze bardziej pójdą w górę.
Liczby podane przez FIFA nie zaimponowały też organizacji Football Supporters Europe, która reprezentuje kibiców z naszego kontynentu. Zasugerowała, iż zainteresowanie mundialem kibiców z Europy jest podobne do ostatnich MŚ w Katarze.
Chociaż Trump chciałby wykorzystać turniej do głoszenia propagandowego sukcesu, by przykryć nim sprawy polityczne, za które w ostatnim czasie notorycznie jest krytykowany, to choćby kwestie związane z mundialem budzą wątpliwości. Jednym z najbardziej palących tematów pozostaje bardzo rygorystyczne podejście administracji Trumpa do kwestii wjazdu cudzoziemców do USA.
W ciągu pierwszego roku kadencji obecnego prezydenta Stany Zjednoczone wprowadziły szereg zakazów wjazdu dla obywateli kilkudziesięciu krajów, w tym czterech, które zakwalifikowały się na mundial. Problemy z otrzymaniem wizy mogą mieć obywatele Senegalu, Wybrzeża Kości Słoniowej, Iranu i Haiti. Powody do obaw mają też mieszkańcy Brazylii, Argentyny, Maroka, Kolumbii i Ekwadoru, bo w ostatnich miesiącach w tych krajach czas oczekiwania na wizę do USA sięgał choćby pół roku.
Mimo iż sekretarz stanu USA Marco Rubio zapewnił, iż Amerykanie robią wszystko, by kibice mogli gwałtownie i bezproblemowo otrzymać wizy na czas turnieju, to w kraju sugerują nawet, iż już niedługo na czarnej liście Trumpa mogą znaleźć się kolejne kraje, które zagrają na mundialu. Działania Trumpa doprowadziły do tego, iż w jego własnym kraju są ludzie, którzy domagają się choćby wykluczenia USA z mundialu.
Trump porównany do zbrodniarzy
Taki wniosek w amerykańskim parlamencie złożyło 23 polityków w związku z ostatnimi działaniami Trumpa. Politycy wskazywali tu przede wszystkim na uprowadzenie prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro i jego żony oraz działania militarne w tym kraju i w Nigerii. Ponadto wskazywano na możliwość dalszych operacji na Grenlandii, Kubie, w Meksyku, Kolumbii i Iranie.
FIFA odmówiła oficjalnego komentarza w sprawie wspomnianego wniosku, jednak nikt nie ma wątpliwości, iż Infantino nie kiwnie w tej sprawie palcem. Zwłaszcza iż w Rosji mudial odbył się w 2018 r., cztery lata po aneksji Krymu, a w 2022 r. przy organizacji turnieju w Katarze miało zginąć choćby sześć tysięcy pracowników.
- Bądźmy konsekwentni. Jestem bardzo krytyczny wobec działań Maduro, ale to, co widzieliśmy, było naruszeniem prawa międzynarodowego. To była inwazja na suwerenne państwo i porwanie jej prezydenta. Skoro słusznie wykluczamy Rosję, domagam się spójnego działania - w rozmowie z "Daily Mirror" powiedział Brian Leishman, jeden z posłów, którzy podpisali wniosek.
- Gdyby FIFA podeszła do tematu poważnie, miałaby wielki ból głowy. W końcu w jej statucie zapisane są takie wartości jak pokój i poszanowanie suwerenności. Gdyby w najgorszym scenariuszu Stany Zjednoczone użyły siły przeciwko Grenlandii - terytorium sojusznika NATO - czy spotkałaby je taka sama kara jak Rosję? Czy gdyby Dania zakwalifikowała się na mundial, zbojkotowałaby go? To nie tylko geopolityka. To test dla instytucji sportowych, które szczycą się neutralnością, a mimo to są zmuszane do zajmowania stanowiska politycznego, gdy prawo międzynarodowe i konflikty kolidują z globalną konkurencją - w rozmowie z BBC powiedział John Zerafa, który pomagał wielu krajom w organizacji największych imprez sportowych.
Krok dalej poszedł brytyjski "Guardian", który tegoroczny mundial porównał do najbardziej haniebnych turniejów w historii z 1934 r., 1978 r., 2018 r. i 2022 r. Na pierwszych brylował włoski dyktator Benito Mussolini, drugie odbyły się po krwawym przejęciu władzy w Argentynie przez Jorge Rafaela Videlę, a dwa poprzednie turnieje to wspomniane kwestia Putina i Krymu oraz morderczy wyzysk pracowników w Katarze.
"Mimo iż turniej odbędzie się też w Kanadzie i Meksyku, to będzie on zdominowany przez USA. Przez działania Trumpa już teraz, kilka miesięcy przed jego rozpoczęciem, możemy go umieścić wśród tych historycznych, haniebnych rozgrywek" - napisano w dzienniku.

1 godzina temu















