Z 10:15 na 17:15! Tak rozpoczęli play-offy w PlusLidze

2 godzin temu
PGE Projekt Warszawa o krok od półfinału siatkarskiej PlusLigi! Brązowi medaliści poprzedniego sezonu rozpoczęli play-offy w wielkim stylu. Mimo iż w pierwszym meczu ćwierćfinałowym z Jastrzębskim Węglem rywale dwukrotnie byli w stanie odrabiać gigantyczne straty, to Projekt nie oddał im ani jednego seta. Zwyciężył 3:0 (25:21, 25:22, 25:19) i do awansu potrzebuje jeszcze jednej wygranej.
Meczem PGE Projektu Warszawa z JSW Jastrzębskim Węglem rozpoczęła się faza play-off siatkarskiej PlusLigi. Oba zespoły spotkały się w piątek na Torwarze w pierwszym meczu ćwierćfinałowym. Rywalizacja o awans do najlepszej czwórki toczy się do dwóch zwycięstw. Na ten moment bliżej celu są Warszawiacy.

REKLAMA







Zobacz wideo Koniec fazy zasadniczej PlusLigi. Michał Winiarski podsumowuje



Kapitalna seria Szerszenia nie wystarczyła. Zwroty akcji w pierwszym ćwierćfinale PlusLigi!
To właśnie PGE Projekt podchodził do tego starcia jako faworyt. W rundzie zasadniczej zajął drugie miejsce w tabeli, ustępując jedynie Aluronowi CMC Warcie Zawiercie. W pierwszym secie do pewnego momentu nie zostawiał więc wątpliwości co do swojej wyższości. Po skutecznych blokach na Łukaszu Kaczmarku prowadził już 6:1, a choćby 12:6 i wydawało się, iż zmierza po pewne zwycięstwo w całej partii.
Nagły zwrot akcji wydarzył się przy stanie 15:11. Wtedy to na zagrywce w ekipie z Jastrzębia-Zdroju pojawił się Nicolas Szerszeń. Efekt? Trzy asy serwisowe i mnóstwo problemów rywali w przyjęciu. W tej sytuacji Jastrzębski Węgiel nagle objął prowadzenie 17:15 i to on był bliżej wygranej.
Projekt odpowiedział jednak błyskawicznie. Po ataku Gomułki i dwóch serwisach Jurija Semeniuka zrobiło się 18:17. Później punktowy blok i kilka skutecznych ataków dołożył Bartosz Bednorz i w końcówce Warszawiacy znów odskoczyli. Pierwszą odsłonę zwyciężyli 25:21, a decydujący punkt zdobyli dzięki pomyłce ataku Lorenca.


Projekt Warszawa bezlitosny dla rywala. Trzy sety wystarczyły
Po krótkiej przerwie dalej przeważał Projekt. Dzięki kontrze Jakuba Kochanowskiego i błędom w ataku rywali prowadził 10:6. Tę różnicę udało się jednak zredukować. W fenomenalnej dyspozycji pozostał Szerszeń, który tym razem popisał się blokiem i skutecznym atakiem, po którym wyrównał na 14:14. Wtedy o czas poprosił trener gospodarzy Kamil Nalepka. Przerwa się opłaciła, bo Projekt niedługo wygrywał dwoma punktami (17:15). Różnica urosła choćby do trzech "oczek" (22:19) i to w dość kontrowersyjnych okolicznościach. Przy przechodzącej piłce odbicie zasymulował Kevin Tillie, a Łukasz Kaczmarek, spodziewając się przełożenia rąk przez siatkę, odpuścił obronę. Sędzia nie dopatrzył się jednak błędu. Podrażnieni goście nie mogli pogodzić się z tą decyzją, a strat już nie odrobili. Przegrali 25:22, a piłkę setową wykorzystał Gomułka.



Zobacz też: Ciemna strona Lewandowskiego. Co naprawdę stoi za jego fenomenem?
Przełomu nie było też w trzecim secie. Choć początek był dość wyrównany, to z czasem Warszawiacy po raz kolejny odskoczyli. Po dwóch z rzędu blokach - Tillie'ego i Firleja - zrobiło się 10:7, a po błędzie Antona Brehmego w ataku - choćby 16:10. O spektakularnej pogoni Jastrzębian tym razem nie było mowy. Wybił im to z głowy Bartosz Bednorz. Reprezentant Polski pozostawał groźny w ataku, pewny w przyjęciu, a do tego dołożył punktową zagrywkę. Ostatecznie to on był najskuteczniejszym graczem meczu. Sam zdobył 19 punktów. W końcówce jeszcze jednym asem popisał się Gomułka (23:16), a mecz zakończył się atakiem Linusa Webera i wynikiem 3:0 (25:21, 25:22, 25:19).


Tym samym ekipę Projektu Warszawa od awansu do półfinału dzieli już tylko jedno zwycięstwo. jeżeli odniesie je w sobotę 4 kwietnia w Jastrzębiu-Zdroju, dla rywali będzie to koniec sezonu. jeżeli nie, czeka nas dodatkowe trzecie spotkanie w Warszawie.
Idź do oryginalnego materiału