Dwa z trzech sobotnich spotkań zostały rozegrane jeszcze wieczorem czasu polskiego, ale skromna liczba meczów nie oznacza, iż zabrakło emocji. Kapitalne wrażenia w Kolorado zapewnili nam zawodnicy Denver Nuggets i San Antonio Spurs. Choć to Ostrogi prowadziły niemal cały mecz, to ostatecznie doszło do dogrywki, w której Nikola Jokić trafił szalony rzut ponad Victorem Wembanyamą i poprowadził gospodarze do zwycięstwa. Miami Heat po raz kolejny rozbili Washington Wizards, z kolei Detroit Pistons kontynuują solidną grę pomimo nieobecności Cade’a Cunninghama. Tym razem lider Konferencji Wschodniej ograł Philadelphia 76ers, czym przypieczętował pierwsze miejsce w tabeli na zakończenie rozgrywek zasadniczych.
Miami Heat – Washington Wizards 152:136
Statystyki
- Miami Heat rozpoczęli mecz od znacznie lepszej skuteczności, ale pozwalali sobie również na straty, przez co nie dochodzili do wystarczającej liczby sytuacji strzeleckich i nie odskoczyli z wynikiem (14:11). Washington Wizards mogli z kolei liczyć na regularne trafienia m.in. Willa Rileya, Tre Johnsona czy rezerwowego Jadena Hardy’ego, dzięki czemu po chwili objęli choćby prowadzenie (26:28).
- W porę przebudzili się Andrew Wiggins i Kel’el Ware, a w ślad za nimi gwałtownie poszli pozostali. Kilka trafień zaliczyli Jaime Jaquez Jr. czy Pele Larsson, a przewaga gospodarzy zaczęła stopniowo wzrastać. Niemoc gości sprawiła, iż na przerwę Heat schodzili z 20-punktową zaliczką (77:57).
- Po wydarzeniach z trzeciej kwarty nie było już wątpliwości, komu tego wieczoru przypadnie zwycięstwo. Heat znów byli stroną dominującą, znów kontrolowali przebieg gry i znów powiększyli swoje prowadzenie, a 45 punktów zaaplikowane Wizards w tej odsłonie było tego przypieczętowaniem (122:91).
- — Wykonali swoją pracę. Oddałem tyko sześć rzutów — mówił po meczu Bam Adebayo, który w poprzednim starciu z Wizards zdobył 83 punkty. — Pozytyw tego meczu jest taki, iż wygraliśmy. Mogliśmy jednak zakończyć go lepiej. Chciałem, żeby niektórzy młodzi zawodnicy pojawili się na parkiecie — dodał.
- Świetny mecz rozegrał Jacquez Jr, który jako rezerwowy zdobył 32 punkty. Kapitalne double-double, również w roli zmiennika, odnotował Kel’el Ware (24 punkty, 19 zbiórek). Andrew Wiggins dorzucił 21 oczek, z kolei Adebayo odnotował 14 punktów, dziewięć zbiórek i siedem asyst.
- Po stronie przyjezdnych prym wiódł Will Riley, który pomimo wyraźnej porażki zdobył 31 punktów, pięć zbiórek i pięć przechwytów. Wyróżnili się również gracze z ławki rezerwowych. Sharife Cooper dorzucił 20 punktów i siedem asyst, z kolei łupem Jadena Hardy’ego padło 19 oczek.
- Wizards nie stanowią w bieżącym sezonie wyzwania dla niemal żadnego zespołu, ale wyjątkowo „leżą” Heat. W trzech starciach obu ekip Miami aplikowali rywalowi z DC kolejno 132, 150 oraz 152 punkty. Czwarty pojedynek Heat z Wizards zaplanowano na 10 kwietnia.
Denver Nuggets – San Antonio Spurs 136:134 (po dogrywce)
Statystyki
- Kapitalny początek spotkania zaliczył Devin Vassell, który w pierwszych minutach zaskoczył rywala trzema trafieniami zza łuku i odpowiadał za szybkie prowadzenie San Antonio Spurs (10:17). Pomimo kapitalnej skuteczności Ostróg sięgającej początkowo prawie 80% z gry, Denver Nuggets cały czas utrzymywali się w grze, przede wszystkim za sprawą niezastąpionego Nikoli Jokicia.
- Kapitalny Serb nie był jednak w stanie w pojedynkę odpowiedzieć również na punkty Juliana Champagnie czy Stephona Castle’a, choć to duet Vassell – Victor Wembanyama zdobył w pierwszej odsłonie łącznie 22 oczka (36:43). W drugiej kwarcie obie ekipy nie były już tak efektywne w ofensywie. Spadła nieco skuteczność, w czym lepiej odnalazły się Ostrogi, które po akcji 2+1 Castle’a wypracowały sobie 13-punktową przewagę (44:57).
- Na wysokości zdania stanął jednak Jokić, który przy wsparciu m.in. Jamala Murraya czy Christiana Brauna przyczynił się do zmniejszenia straty do przerwy, choć przed zejściem do szatni o Wemby i De’Aaron Fox przywrócili Spurs przewagę z końcówki pierwszej „ćwiartki” (65:72).
- Po powrocie na parkiet wyraźnie lepiej pod względem skuteczności radzili sobie gracze Denver, ale znów nie miało to większego przełożenia na wynik. W pewnym momencie serię siedmiu oczek z rzędu zaliczyli Castle oraz Keldon Johnson, przez co przewaga Ostróg znów wzrosła na dwucyfrowy pułap. Nuggets znów musieli się napracować, by zbliżyć się z wynikiem (92:96).
- Najważniejsza w czwartej kwarcie okazała się oczywiście końcówka. Przy zaledwie 8,1 sekundy na zegarze Spurs prowadzili różnicą dwóch oczek (122:124). Zgodnie z oczekiwaniami piłka trafiła w ręce Jokicia, ale ten zdał sobie sprawę, iż jest podwajany i natychmiast podał do niekrytego pod koszem Aarona Gordona, który doprowadził do remisu.
- Spurs mieli jeszcze szansę na zamknięcie meczu, kiedy to na akcję indywidualną zdecydował się Wemby, ale skuteczna defensywa Gordona uniemożliwiła mu rzut z czystej pozycji, więc nie odnalazł on drogi do kosza.
Aaron Gordon clamps up Wemby on his game winner attempt pic.twitter.com/wWqAksIX7R
— Artoftheleague (@artoftheleague) April 4, 2026- Mecz był bardzo fizyczny, a w powietrzu czuć było już atmosferę play-offów. Choć w regulaminowym czasie niemal cały czas prowadzili Spurs, to po szybkiej wymianie ciosów na początku dogrywki inicjatywę przejęli gospodarze.
- Kluczowy okazał się rzut Jokicia przy stanie 131:129 i dokładnie minucie na zegarze. Kryty przez Wembanyamę Serb nie wiedział dokładnie, co zrobić z piłką po zatrzymaniu kozłowania. Zdecydował się więc na obrót i rzut ponad ręce Francuza, który — co nie powinno nas już dziwić — wpadł do obręczy.
- Francuz odpowiedział jednak trafieniem, a po stracie Murraya goście z San Antonio powinni doprowadzić do remisu, ale nie wykorzystali dwóch kolejnych prób. Niemoc tę wykorzystał Jokić, który podwyższył prowadzenie Denver na 9,8 sekundy przed ostatnią syreną i przy okrzykach „MVP! MVP!” w dużej mierze przesądził o losach tej rywalizacji.
JOKIC IN THE WIN OVER THE SPURS:
40 PTS
8 REB
13 AST
The playoff race continues to heat up pic.twitter.com/beYHEZr2bq
- Nikola Jokić zaliczył kapitalny występ, który zwieńczył dorobkiem 40 punktów, 13 asyst, ośmiu zbiórek oraz trzech bloków (13/25 z gry). Christian Braun dorzucił 21 oczek, z kolei Jamal Murray odnotował double-double w postaci 15 oczek i 10 asyst.
- — [Spurs] są ogromnym wyzwaniem. Po pierwszej kwarcie zaczęliśmy grać zdecydowanie lepiej, w końcu byliśmy w meczu i wtedy można było odczuć atmosferę play-offów. Gordon bronił Foxa kilka razy, bronił Wemby’ego. Bez wątpienia jest jednym z najbardziej wczechstronnych obrońców w lidze — mówił po meczu Jokić.
- Po drugiej stronie parkietu dwoił się i troił Victor Wembanyama (34 punkty, 18 zbiórek, 7 asyst, 5 bloków, 16/17 z linii). Stephon Castle dorzucił 20 punktów, a Julian Champagnie i Devin Vassell po 18.
- Mecz ten ma najważniejsze znaczenie dla układu sił w tabeli Konferencji Zachodniej. Nuggets zrównali się zwycięstwami z Los Angeles Lakers, którzy przecież do końca rozgrywek zasadniczych muszą radzić sobie bez Luki Doncicia i Austina Reavesa. Warto też pamiętać, iż Denver zagrają ze Spurs jeszcze raz w ostatnim meczu sezonu, więc na ten moment jeszcze nie wiemy, jak wielkie będzie jego znaczenie.
Mecz ten można obejrzeć w całości na YouTube TVP Sport z polskim komentarzem!
Jeśli ktoś chciałby obejrzeć powtórkę znakomitego meczu Nuggets – Spurs, to oprócz YT może włączyć @sport_tvppl o godz. 14:35.
Wcześniej, bo o godz. 14:00 NA Action.#NBAPL
#hejNBA
pic.twitter.com/X9enecXQAl
Philadelphia 76ers – Detroit Pistons 96:113
Statystyki
- Philadelphia 76ers znów musieli radzić sobie bez Joela Embiida. W pierwszej kwarcie brakowało im przede wszystkim szczelności w defensywie, bo pozwolili oni Detroit Pistons na zdobycie aż 41 punktów. W drugiej odsłonie wyglądało to już nieco lepiej, ale i tak gospodarze schodzili do szatni z dwucyfrową stratą (60:71).
- Po powrocie na parkiet obie strony prezentowały mocno przeciętną skuteczność. Sixers nie wykorzystali 33,3% z gry i 25% zza łuku w wykonaniu swojego przeciwnika, który w pewnym momencie po serii trafień Jalena Durena i Tobiasa Harrisa odskoczył na aż 21 oczek (72:93).
- Losy spotkania nie były jednak wówczas przesądzone, bo za odrabianie strat wzięli się Tyrese Maxey i VJ Edgecombe (81:93). Czwarta kwarta była jednak kolejną katastrofą w wykonaniu gospodarzy. Podopieczni Nicka Nurse’a zdobyli wówczas zaledwie 12 punktów, czym sami odebrali sobie szanse na korzystny rezultat.
- Pomimo nieobecności Cade’a Cunninghama Tłoki wygrały piąty z sześciu ostatnich spotkań. Zwycięstwo minionej nocy zapewniło im już pierwsze miejsce w tabeli Konferencji Wschodniej na zakończenie sezonu zasadniczego.
- Tobias Harris zdobył 19 punktów, a po 16 oczek zapisali na swoich kontach Jalen Duren (do tego 7 zbiórek, 3 asysty) oraz Daniss Jenkins (14 asyst, 4 zbiórki). Solidną skuteczność zaprezentowali również Ausar Thompson (14 punktów; 7/11 z gry) i Paul Reed (10 punktów, 7 zbiórek; 4/5 z gry).
- Po stronie Philly prym wiedli Tyrese Maxey (23 punkty; 8/17 z gry), Paul Geroge (20 punktów, 5 zbiórek, 4 asysty; 3/5 zza łuku) oraz VJ Edgecombe (19 oczek, 6 zbiórek). Zabrakło im jednak wsparcia od pozostałych zawodników.

12 godzin temu











