Kawhi Leonard i Jayson Tatum błysnęli w kluczowych momentach, a Nikola Jokić kontynuował serię imponujących triple-double. Mieliśmy też historyczny moment w wykonaniu LeBrona i Bronny’ego. Luka popisał się dużą zdobyczą punktową, a Clippers wygrali w ostatnich sekundach. Dużo działo się tej nocy!
Indiana Pacers – Los Angeles Clippers 113:114
Statystyki
- Los Angeles Clippers dokonali powrotu i pokonali Indianę Pacers po końcówce, w której Kawhi Leonard trafił zwycięski rzut na 0,4 sekundy przed końcem meczu.
- Spotkanie zaczęło się zdecydowanie po myśli Pacers, którzy już w pierwszej kwarcie dominowali. Trafili 8 z 11 rzutów za trzy i zbudowali prowadzenie 42:21. Clippers długo nie potrafili znaleźć rytmu, ale stopniowo zaczęli odrabiać straty, doprowadzając do wyrównanej końcówki.
- Na minutę przed końcem Indiana prowadziła jeszcze 113:108 po rzucie Obi Toppina, jednak wtedy rozpoczął się decydujący fragment dla Clippers. Najpierw trafił Leonard, potem Darius Garland dołożył dwa rzuty wolne, a po niecelnej próbie Pascala Siakama Los Angeles Clippers mieli ostatnią akcję. Piłka trafiła do Leonarda, który po dryblingu do środka oddał celny rzut, zapewniając swojej drużynie zwycięstwo.
- Pacers mieli jeszcze szansę odwrócić losy meczu. Po faulu Brooka Lopeza Jay Huff stanął na linii rzutów wolnych, jednak spudłował oba rzuty.
- Dla Clippers było to czwarte zwycięstwo z rzędu i jednocześnie 400. wygrana w karierze trenerskiej Tyronna Lue. Pacers natomiast przegrali drugi mecz z rzędu.
Boston Celtics – Atlanta Hawks 109:102
Statystyki
- Mecz nie zaczął się dobrze dla Boston Celtics. Atlanta Hawks gwałtownie objęła prowadzenie 9:25 w pierwszej kwarcie. Boston odpowiedział jednak w drugiej odsłonie, kiedy trafił siedem kolejnych rzutów za trzy i odrobił straty, choć do przerwy to Atlanta prowadziła 55:60.
- W drugiej połowie spotkanie było wyrównane, ale w czwartej kwarcie Celtics przejęli kontrolę. najważniejszy moment nastąpił po efektownym wjeździe pod kosz Jaysona Tatuma, które dał Bostonowi prowadzenie 97:86. Chwilę później Tatum przypieczętował zwycięstwo trzema celnymi rzutami wolnymi na minutę przed końcem.
- Atlanta, mimo dobrego początku, z czasem straciła skuteczność (39% z gry). Najlepszy mecz w ich barwach rozegrał Jalen Johnson (29 punktów), a także CJ McCollum (21) i Nickeil Alexander-Walker (20).
Cleveland Cavaliers – Miami Heat 149:128
Statystyki
- Bohaterem spotkania był Max Strus, który zdobył 29 punktów i był niemal bezbłędny zza łuku. Trafił 6 z 8 rzutów za trzy, z czego aż 22 punkty zdobył już w pierwszej połowie. Cleveland Cavaliers kompletnie rozbili rywali przed przerwą, kończąc ją prowadzeniem 81:46.
- Jarrett Allen wrócił po kontuzji kolana i zdobył 18 punktów. Evan Mobley dorzucił 23 punkty, a James Harden zanotował double-double (17 punktów, 14 asyst). Słabszy występ zaliczył Donovan Mitchell (6 punktów, 1/10 z gry).
- Miami Heat próbowało wrócić do meczu. Zespół zszedł ze straty 36 punktów do 101:82 po trójce Jaime Jaqueza Jr., jednak Cavaliers gwałtownie odzyskali kontrolę. Rzut za trzy Keona Ellisa na koniec trzeciej kwarty praktycznie zamknął spotkanie (109:87).
- Dla Heat najwięcej punktów zdobył Jaquez (20), a Bam Adebayo dołożył double-double (14 punktów, 16 zbiórek). Porażka zepchnęła Miami na 10. miejsce w Konferencji Wschodniej.
Memphis Grizzlies – Houston Rockets 109:119
Statystyki
- Kevin Durant zakończył mecz z 25 punktami i 10 asystami, a jego wejście na parkiet w końcówce całkowicie odmieniło przebieg gry. Przy wyniku 93:96 dla Houston Rockets na około 7 minut przed końcem trafił za trzy, i rozpoczął serię 14:3, która dała Rockets bezpieczne prowadzenie 96:110 i pozwoliła zamknąć spotkanie.
- Bardzo dobrze zagrali także Jabari Smith Jr. (21 punktów, 16 zbiórek) oraz Amen Thompson (18 punktów). Houston przerwało tym samym serię dwóch porażek i umocniło swoją pozycję w czołówce Zachodu, zbliżając się do piątej Minnesoty i oddalając od strefy play-in.
- Memphis Grizzlies, osłabione licznymi kontuzjami (aż 10 zawodników poza składem), długo utrzymywało się w grze. Najlepszy mecz w karierze rozegrał Olivier-Maxence Prosper (31 punktów, 7 zbiórek). GG Jackson i Javon Small zaliczyli po 14 punktów.
Oklahoma City Thunder – Chicago Bulls 131:113
Statystyki
- Oklahoma City Thunder pewnie pokonała Chicago Bulls 131:113. W drugiej połowie zespół zaliczył choćby imponującą serię 22:0 w drugiej połowie, która całkowicie przechyliła szalę zwycięstwa.
- Shai Gilgeous-Alexander zdobył 25 punktów, choć nie był tego dnia szczególnie skuteczny (8/24 z gry). Mimo to przedłużył swoją niesamowitą serię do 134 kolejnych meczów z co najmniej 20 punktami. Tym razem ciężar gry w większym stopniu wzięli na siebie jego koledzy, a szczególnie Cason Wallace (21 punktów) oraz Jalen Williams, który w swoim pierwszym domowym meczu od stycznia zanotował 18 punktów, 8 asyst i 6 zbiórek.
- Chicago długo stawiało opór i do przerwy prowadziło 62:67, głównie dzięki świetnej grze Collina Sextona (16 punktów w pierwszej połowie). Jednak w trzeciej kwarcie Thunder zaczęli przejmować kontrolę. Najpierw wyszli na prowadzenie po trójce Jaylina Williamsa, a następnie zakończyli kwartę serią 15:0.
- Prawdziwy nokaut nastąpił jednak już w czwartej odsłonie. Seria punktowa OKC urosła do 22:0, a Bulls przez blisko siedem minut nie potrafili zdobyć ani jednego punktu. W efekcie Thunder zbudowali bezpieczną przewagę (102:80) i spokojnie dowieźli zwycięstwo do końca.
- Dla Bulls najwięcej punktów zdobyli Sexton (22), Tre Jones (21) i Isaac Okoro (20). Słabo zaprezentował się były zawodnik Thunder, Josh Giddey (5 punktów, 1/11 z gry, 5 strat).
Toronto Raptors – New Orleans Pelicans 119:106
Statystyki
- Liderem Toronto Raptors był Scottie Barnes, który zanotował double-double (23 punkty, 12 asyst), a szczególnie błysnął w trzeciej kwarcie, kiedy zdobył 13 punktów. Solidne wsparcie dali mu Jakob Poeltl (18 punktów, 11 zbiórek) oraz trio RJ Barrett, Sandro Mamukelashvili i J’Kobe Walter. Każdy z nich dorzucił po 18 punktów.
- Kluczowy moment meczu nastąpił w drugiej kwarcie, gdy Raptors rozpoczęli ją serią 25:8, budując wyraźną przewagę. Do przerwy prowadzili 59:44 i nie oddali kontroli już do końca, utrzymując około 15-punktowy dystans także po trzech kwartach.
- W ekipie New Orleans Pelicans najlepszy był Zion Williamson (22 punkty, bardzo dobra skuteczność 9/13 z gry), a Saddiq Bey dołożył 19 punktów. Drużyna z Nowego Orleanu była jednak wyraźnie osłabiona. Zabrakło kluczowych zawodników, w tym Treya Murphy’ego III i Dejounte Murraya.
- Dla Raptors było to drugie zwycięstwo w trzech ostatnich meczach i istotny krok w kierunku bezpośredniego awansu do play-offów. Pelicans natomiast pogłębiają kryzys. Przegrali czwarte spotkanie z rzędu i piąte kolejne na wyjeździe.
Denver Nuggets – Utah Jazz 135:129
Statystyki
- Denver Nuggets odrobili 13 punktów straty w czwartej kwarcie i pokonali Utah Jazz 135:129 po świetnej końcówce meczu.
- Nikola Jokić zanotował kolejne triple-double (33 punkty, 16 zbiórek, 12 asyst) – czwarte z rzędu i 31. w sezonie. Kluczową rolę odegrał także Jamal Murray (31 punktów), który razem z Camem Johnsonem trafił cztery trójki w ostatnich minutach, przesądzając tym samym o zwycięstwie.
- Jeszcze w czwartej kwarcie Utah prowadziło 107:120, ale wtedy Denver rozpoczęło swój comeback. Jokić zapoczątkował serię punktową, a ważne rzuty trafiali też Tim Hardaway Jr. (21 punktów) i Johnson. To właśnie Johnson dał Nuggets prowadzenie na 46 sekund przed końcem, a chwilę później Murray przypieczętował wygraną kolejną trójką.
- Jazz dobrze grali przez trzy kwarty. Szczególnie w trzeciej, w której zdobyli aż 43 punkty i korzystali z błędów rywali. Kyle Filipowski był ich najlepszym strzelcem (25 punktów), ale w czwartej kwarcie nie zdobył ani jednego punktu, co miało duże znaczenie dla losów meczu.
- Denver dzięki wygranej utrzymało się w ścisłej czołówce Zachodu (4. miejsce). Utah natomiast kontynuuje fatalną serię. To ich 26. porażka w ostatnich 29 meczach.
Golden State Warriors – Washington Wizards 131:126
Statystyki
- Najlepszym zawodnikiem Golden State Warriors był Kristaps Porziņģis, który zdobył 28 punktów i rozdał 8 asyst. Dobrze zagrał także Brandin Podziemski (22 punkty, 10 zbiórek, 7 asyst), a świetny występ zaliczył Gui Santos (27 punktów i najważniejsze rzuty wolne w samej końcówce).
- Warriors przez większość spotkania kontrolowali grę, prowadząc już 38:25 po pierwszej kwarcie. Jednak Washington Wizards wrócili do meczu w czwartej odsłonie i na 6,5 minuty przed końcem objęli prowadzenie 106:111.
- Decydujące momenty należały jednak do gospodarzy. Santos najpierw trafiał ważne akcje, a na 11,4 sekundy przed końcem, przy wyniku 129:126 dla Golden State Warriors, pewnie wykorzystał dwa rzuty wolne. Chwilę później Podziemski przechwycił piłkę przy wprowadzeniu z autu, pieczętując zwycięstwo.
- W drużynie Wizards wyróżnili się Will Riley (22 punkty, 5 zbiórek, 5 asyst), a także Coulibaly (21 punktów) i Bub Carrington (16). Mimo ambitnej końcówki drużyna z Washingtonu nie zdołała wygrać.
Portland Trail Blazers – Dallas Mavericks 93:100
Statystyki
- Dallas Mavericks przerwali serię pięciu porażek Portland Trail Blazers i wygrali 93:100.
- Bohaterem spotkania był Marvin Bagley III, który z ławki zdobył rekordowe w tym sezonie 26 punktów (11/14 z gry, 9 zbiórek), dominując szczególnie w akcjach po zasłonach. Świetnie spisał się także Cooper Flagg (24 punkty, 4 przechwyty), a Naji Marshall dorzucił 19 punktów i aż 5 przechwytów.
- Końcówka była wyrównana. Przy stanie 92:92 na 2,5 minuty przed końcem trójkę trafił Jrue Holiday. Jednak Mavericks odpowiedzieli serią 1:8, którą rozpoczął Bagley, a Marshall i Brandon Williams przypieczętowali zwycięstwo z linii rzutów wolnych.
- Dallas wygrało dzięki agresywnej obronie na piłce i wymuszaniu strat (Portland miało aż 25 strat). Co więcej zmuszali rywali do rzutów z dystansu (Blazers miało tylko 27% za trzy – 8/30). Skutecznie wykorzystywali też zasłony i atakowali z pomalowanego (52 punkty spod kosza).
- Portland miało swoje momenty. Jrue Holiday zdobył 23 punkty, a Deni Avdija dołożył 20 punktów i 9 zbiórek, ale zespół był zbyt chaotyczny w ataku. Problemy miał Donovan Clingan (6 punktów, 2/9 z gry, 5 strat), którego Dallas skutecznie wyciągało spod kosza, ograniczając jego wpływ w obronie.
- Dodatkowo Blazers mogą martwić się o zdrowie w drużynie. Robert Williams III i Jerami Grant opuścili mecz z urazami, co może mieć duże znaczenie przed fazą play-in.
Los Angeles Lakers – Brooklyn Nets 116:99
Statystyki
- Liderem Los Angeles Lakers był Luka Dončić, który zdobył 41 punktów i trafił pięć rzutów za trzy. Był to jego 15. mecz w okresie z dorobkiem co najmniej 40 punktów. Spotkanie miało jednak dla niego również negatywny akcent. Ootrzymał 16. przewinienie techniczne w sezonie, co oznacza automatyczne zawieszenie na jeden mecz (chyba iż kara zostanie anulowana).
- Duży wkład w zwycięstwo miał także Austin Reaves, który zdobył 26 punktów, z czego aż 15 w czwartej kwarcie, kiedy Lakers ostatecznie odskoczyli rywalom. LeBron James dołożył 14 punktów i 8 asyst.
- Brooklyn Nets, mimo serii porażek, długo stawiali opór. Nets odrobili straty i choćby prowadzili w czwartej kwarcie, jednak w końcówce zabrakło im jakości. Trener posadził na ławce kilku podstawowych zawodników, a Lakers wykorzystali moment słabości przeciwnika.
- Najlepszym zawodnikiem Nets był Josh Minott (18 punktów), a Nic Claxton i Ziaire Williams dodali po 16. Była to już 10. porażka z rzędu Brooklyn i 20. w ostatnich 22 meczach.
- LeBron i Bronny James zapisali się w historii NBA jako pierwszy duet ojciec–syn z asystą zakończoną punktami, gdy Bronny trafił za trzy po podaniu LeBrona.
NBA: LeBron zrobił SHOW! Dołączył do niego Bronny!

6 godzin temu














