Oklahoma City Thunder po raz kolejne wygrywa z Lakers i zmierza do finałów NBA. Czy ktoś zatrzyma tę drużynę?! Po drugiej stronie świetnie zapisali się Cavs, którzy pokonali Detroit Pistons i wciąż walczą o sukces w playoffach.
Los Angeles Lakers – Oklahoma City Thunder 108:131
Statystyki
- Los Angeles Lakers po raz trzeci przegrywają z Oklahomą City Thunder. Przez dwie kwarty gospodarze grali odważnie, skutecznie i z energią, która dawała kibicom w Crypto.com Arena nadzieję, jednak po przerwie marzenia Lakers zostały brutalnie zweryfikowane. OKC wygrało 108:131 i objęło prowadzenie 3-0 w serii.
- Początek spotkania nie zwiastował aż tak jednostronnego zakończenia. Lakers od pierwszych minut próbowali narzucić rywalom fizyczną grę. Mimo ogromnego zaangażowania gospodarzy pierwsza kwarta należała do Thunder. Lakers mieli ogromne problemy ze skutecznością i przez długie fragmenty nie potrafili znaleźć rytmu w ataku. Na niespełna dwie minuty przed końcem pierwszej odsłony trafili zaledwie 7 z 21 rzutów z gry, a Oklahoma City Thunder wykorzystała ten moment i zanotowała serię 12-3. OKC prowadzili po pierwszej części 31:25, a niemal cały zespół miał świetną skuteczność.
- Druga kwarta była najlepszym fragmentem Lakers w całej serii. Gospodarze zaczęli trafiać z dystansu, poprawili tempo gry i wreszcie znaleźli odpowiednią odpowiedź na defensywę Thunder. Kapitalnie prezentował się Rui Hachimura. Japończyk trafiał seryjnie zza łuku i w pewnym momencie miał perfekcyjne 4/4 za trzy.
- Świetny był też Luke Kennard, który wspólnie z Hachimurą zdobył 29 punktów przed przerwą. Obaj trafili łącznie 7 z 8 rzutów za trzy punkty, co było jednym z głównych powodów, dla których Lakers odzyskali kontrolę nad meczem. LeBron James również miał swoje momenty. Na pięć i pół minuty przed końcem pierwszej połowy Kennard trafił istotną trójkę nad Jaylinem Williamsem, doprowadzając do remisu 44:44.
- Lakers zakończyli drugą kwartę świetnym bilansem skuteczności. Trafili 11 z 19 rzutów z gry. Gospodarze wygrali drugą kwartę 34:26 i schodzili do szatni z prowadzeniem 59:57. Po raz drugi w tej serii prowadzili po pierwszej połowie i wydawało się, iż tym razem mogą naprawdę zagrozić najlepszej drużynie Zachodu. Wszystko zmieniło się jednak po przerwie.
- Zespół Marka Daigneaulta błyskawicznie podkręcił tempo, zaczął agresywnie naciskać na piłkę i bezlitośnie wykorzystywał każdy błąd Lakers. Już na początku trzeciej kwarty gospodarze popełnili cztery straty, a OKC odpowiedziało serią 11-0. Lakers wyglądali na kompletnie zagubionych i mieli więcej strat niż celnych rzutów.
- W trzeciej kwarcie Lakers trafiali zaledwie 36,4% rzutów, nie potrafili zatrzymać szybkich akcji rywali i całkowicie stracili kontrolę nad meczem. Thunder wygrali tę część 33:20, a przed ostatnią kwartą prowadzili już 90:79.
- Ajay Mitchell, pod nieobecność Jalena Williamsa, rozegrał najlepszy playoffowy mecz w karierze i zakończył spotkanie z 24 punktami i 10 asystami. Mitchell był motorem napędowym ofensywy OKC, świetnie kontrolował tempo gry i raz po raz rozbijał defensywę Lakers. Swoje zrobił również SGA, który zakończył mecz z dorobkiem 23 punktów i 9 asyst.
- Po meczu trener JJ Redick nie ukrywał uznania dla przeciwnika. Przyznał, iż Thunder „skopali im tyłki trzy mecze z rzędu” i nazwał OKC „niesamowitą drużyną”. Jednocześnie zapewnił, iż Lakers nie zamierzają się poddawać i będą walczyć o przedłużenie serii.
Cleveland Cavaliers – Detroit Pistons 116:109
Statystyki
- Cleveland Cavaliers wreszcie odpowiedzieli w półfinale Konferencji Wschodniej i po dwóch bolesnych porażkach w końcówkach spotkań zdołali przełamać serię przeciwko Detroit Pistons. W trzecim meczu rywalizacji Cavaliers pokazali więcej charakteru, opanowania i skuteczności i wygrali 116:109. Bohaterami spotkania zostali James Harden oraz Max Strus, którzy swoimi akcjami w ostatnich minutach odmienili losy meczu.
Bucket getter, ESP in the clutch. #LetEmKnow pic.twitter.com/gxUEvCbijH
— Cleveland Cavaliers (@cavs) May 9, 2026- Po dwóch wcześniejszych spotkaniach Cavs znajdowali się pod ogromną presją. W obu meczach w Detroit prowadzili lub utrzymywali kontakt do samego końca, ale w kluczowych momentach brakowało im zimnej krwi. Krytyka szczególnie spadła na Hardena, który popełniał kosztowne straty i nie potrafił przejąć odpowiedzialności w najważniejszych akcjach.
- Od pierwszych minut spotkanie było niezwykle wyrównane. Żadna z drużyn nie potrafiła zbudować bezpiecznej przewagi. Łącznie doszło aż do jedenastu zmian prowadzenia. Największą gwiazdą Cavaliers ponownie był Donovan Mitchell. Lider Cleveland rozegrał kolejny kapitalny mecz w playoffach, zdobywając 35 punktów i dokładając do tego 10 zbiórek. Mitchell przez całe spotkanie utrzymywał ofensywę Cavaliers przy życiu, trafiając trudne rzuty i regularnie atakując kosz Pistons. Co więcej, przekroczył granicę 2000 punktów zdobytych w playoffach. Dokonał tego w swoim 73. meczu postseason.
- Świetnie prezentował się Cade Cunningham, który zanotował drugie triple-double w swojej playoffowej karierze (27 punktów, 10 zbiórek i 10 asyst).
- Kluczowy moment nastąpił na 2 minuty i 28 sekund przed końcem spotkania. Pistons prowadzili wtedy minimalnie i przygotowywali się do wznowienia gry z autu. Cunningham próbował podać piłkę do Danissa Jenkinsa w okolicach środka boiska, ale akcję fantastycznie przeczytał Max Strus. Skrzydłowy Cavaliers idealnie wyczuł moment podania, wyskoczył do przechwytu i momentalnie ruszył w kierunku kosza. Strus minął zarówno Cunninghama, jak i Jenkinsa, kończąc akcję łatwym layupem, który dał Cleveland prowadzenie 106:104.
- Jeszcze większym bohaterem ostatnich minut był James Harden. Po przechwycie Strusa to właśnie Harden zaczął kontrolować końcówkę. Najpierw trafił charakterystyczny step-back z półdystansu, powiększając przewagę Cavaliers do czterech punktów. Chwilę później Cunningham odpowiedział efektownym wsadem, ale Harden błyskawicznie skontrował floaterem z siedmiu stóp.
- Pistons wciąż jednak pozostawali w grze. Cunningham trafił istotną trójkę i zmniejszył straty do jednego posiadania. Wtedy Harden na 25 sekund przed końcem otrzymał piłkę na obwodzie, stanął naprzeciw Tobiasa Harrisa i po kolejnym step-backu trafił bardzo trudną trójkę, podnosząc wynik na 113:109.
- Dla Detroit była to pierwsza porażka po serii pięciu kolejnych zwycięstw w playoffach. Pistons przez większość meczu wyglądali jak drużyna gotowa objąć niemal pełną kontrolę nad serią, ale tym razem zabrakło im koncentracji w decydujących momentach.

2 dni temu







